News

Tu żadnej dziewczynie „nie ujdzie na sucho”

W Wilamowicach po mszy leją na szczęście

To wieloletnia tradycja, w gminie Wilamowice pod Bielskiem-Białą lany poniedziałek zaczyna się już w niedzielę. Przebrani mężczyźni chodzą wieczorem od domu do domu i oblewają tutejsze panny. Ich ojcowie drzwi otwierają chętnie, szczególnie jeśli panienka wciąż szuka swego wybranka. Być oblanym w śmigus-dyngus, a nawet dzień przed to dobra wróżba zamążpójścia. W Wilamowicach jednak przebierańcy nie odpuszczają nawet mężatkom. Ich zdaniem bowiem kiedy mężatki zostaną oblane, będą się cieszyły jeszcze większym powodzeniem.

Owi przebierańcy, to nikt innym jak młodzi chłopcy i mężczyźni. Nazywani są tak ze względu na swoje stroje, które szyte są często specjalnie właśnie na śmigus-dyngus. Mężczyźni przebrani są w kolorowe kombinezony uszyte zazwyczaj z flaneli i ozdobione frędzlami. Strój, jeżeli przetrwa przekazywany jest z pokolenia na pokolenie, jeżeli nie, szyty jest specjalnie dla konkretnego przebierańca. Zajmują się tym najczęściej ich mamy lub babcię.

Przygotowują się od piątku

Przygotowania do lania wodą rozpoczynają się tu w Wielki Piątek, ze śmigusem-dyngusem roboty jest bowiem sporo. Trzeba zbudować pojazdy, w których będzie można przewozić butle z wodą.

- Służą do tego rowerki, zazwyczaj z napędem, budujemy je ze złomu, ważne, żeby jechały i robiły szum — opowiada jeden z przebierańców, który od kilku już lat w lany poniedziałek na wilamowickim rynku oblewa panny i mężatki.

W tym miejscu gromadzi się ich zazwyczaj kilkadziesiąt. Na rynku oprócz zwykłych butli z wodą jest wanna w której, po mszy odprawianej w pobliskim kościele, ląduje co ładniejsza panna.

- Jesteśmy tu niezależnie od pogody, czy pada deszcz, czy też śnieg – dodaje przebieraniec.

Na tutejszych przebierańców nie ma mocnych, lokalna policja na ich wybryki zazwyczaj przymyka oko, bo to w końcu wilamowicka tradycja.

Czytaj więcej

Napisz do autora w.stech@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Historia naszego regionu