Czytasz: "Szpital jest bezpieczny". Wiceminister zdrowia po zgonie na izbie przyjęć w Sosnowcu

"Szpital jest bezpieczny". Wiceminister zdrowia po zgonie na izbie przyjęć w Sosnowcu

Bogdan Król przekonywał, że nie ma zastrzeżeń do pracy personelu szpitalnego, ale liczy na wyjaśnienie sprawy.

Wiceminister zdrowia odwiedził szpital w Sosnowcu, w którym na izbie przyjęć kilka dni temu zmarł 39-latek. Rodzina zarzuca pracownikom szpitala, że nie zainteresowali się chorym i ignorowali go na izbie przyjęć.

– Szpital jest bezpieczny. Personel tutaj pracujący jest wysokiej jakości. Natomiast całość tego musi być udokumentowana w takiej formule, aby taka sytuacja nie miała miejsca nigdy więcej – powiedział Król.

– Za wcześnie mówić co zawiodło, ta diagnostyka zmierzala do znalezienie przyczyny stanu pacjenta. Trudno powiedzieć czy nie zdążyliśmy z wynikami czy zawiodła jakaś procedura – stwierdził natomiast Dariusz Skłodowski, prezes Szpitala Miejskiego w Sosnowcu.

Mężczyzna trafił do placówki z siną i spuchniętą nogą. Według relacji bliskich - na pomoc w izbie przyjęć miał czekać ponad 8 godzin. Sprawą zajęła się już prokuratura.

- Jednego jesteśmy pewni, Krzysztof zmarł przez niechlujstwo i straszne zaniedbania personelu tego szpitala. Nie znamy w tej chwili bezpośredniej przyczyny śmierci, mimo wszystko, jaka by nie była, nie otrzymał na czas pomocy. Czekał na nią bardzo długo. Za długo - twierdzi pani Anna, szwagierka 39-latka, który zmarł na izbie przyjęć w Szpitalu Miejskim w Sosnowcu.

źródło: TVN24/x-news