Relacja

Świąteczne iluminacje pana Henryka zachwyciły już cały świat

Henryk Jaschik z Krapkowic i jego hobby

Zjeżdżają tu wycieczki z całego świata. - Odwiedzili nas już turyści z Ameryki, Madagaskaru, Azji – wymienia Henryk Jaschik z Krapkowic pod Opolem. Od 14 lat ludzie przyjeżdżają tu, by zobaczyć jak państwo Jaschikowscy oświetlili swój dom.

Zaczęło się skromnie.

Na początku ozdób miałem niewiele, ale z roku na rok kolekcja się powiększała, a teraz światełek jest prawie 4 tys. - opowiada Jaschik.

Iluminacje to nie wszystko. Przez cały rok Pan Henryk wykonuje z drewna zachwycające domki, szopki i stajenki, niektóre nawet sprzedaje. Świąteczne ozdoby stały się jego pasją odkąd jest na emeryturze. Wcześniej pracował jako kierowca.

 

Państwo Jaschik mieszkają sami, ale w święta jest u nich zawsze dom pełen ludzi. - Tyle osób nas odwiedza, że w okresie świątecznym ciężko samochód na drodze zaparkować – opowiada Jaschik. Jego dom stał się lokalną atrakcją turystyczną, z czego nie wszyscy sąsiedzi są zadowoleni. Nocą jest tu nie tylko jasno, ale bywa, że i głośno. - Od trzech lat kolęduje tu nasza orkiestra. W tym roku też przyjadą, 27 grudnia – zapowiada.

Przygotowania do sezonu trwają od listopada. Wtedy zaczyna się wielkie dekorowanie ogrodu. Iluminacje świecą zawsze od 22 grudnia do połowy stycznia, a trzy tygodnie zajmuje ich ponowne zabezpieczenie przed zimą. Potem pan Henryk zaczyna tworzyć kolejne dekoracje, wszystkie wykonuje własnoręcznie, w sklepie kupuje jedynie drewno i farby do malowania. I tak od świąt do świąt. - W lecie nasz ogród też jest piękny i kolorowy, żona uwielbia kwiaty, bez nich byłoby smutno – mówi pan Henryk.

Żona pasjonata, pani Eleonora ma dużo cierpliwości do męża, nawet czasem mu pomaga w świątecznych dekoracjach, ale żartuje, że w ich domu nie zmieści się już żaden dyplom, jaki mąż dostaje.

- Cały przedpokój mamy w nich wytapetowany - śmieje się. - Mówię mężowi, że kiedyś nadejdą święta, kiedy zabraknie mu siły na te dekoracje, ale chyba nie przyjmuje tego do wiadomości – mówi.

78-letni pan Henryk siły ma jeszcze bardzo dużo, jest solidnie zahartowany. Każde popołudnie bez względu na porę roku i temperaturę spędza w swoim ogrodzie.

Od Krapkowic w powiecie opolskim dzieli nas jedynie godzina drogi autostradą A4. Na tutejszej stacji wystarczy zapytać o pana Henryka od światełek, wszyscy wskażą drogę.  

Czytaj więcej

Napisz do autora a.smolak@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Historia naszego regionu