News

Rolnicy ze Śląska: „nie ma co panikować”

- Woda na polach, brak możliwości zasiewu, a w efekcie – drożyzna w warzywniakach – prognozują media. Silesion postanowił sprawdzić sytuację, w jakiej znaleźli się rolnicy, na miejscu. We wsi pod Bielskiem-Białą.

Komisje ds. szacowania strat w rolnictwie mają pełne ręce roboty. Z ich protokołów wynika, że 3582 gospodarstw rolnych z powodu pogody poniosło straty w uprawach. - A nie wszystkie komisje zakończyły swoje analizy - podkreśla Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Podaje, że ucierpiało około 13 tysięcy hektarów polskich pól, z czego na niemal 1,5 tysiąca – w ponad 70 procentach.

>> Zimna Zośka i zimni ogrodnicy. Skąd to się wzięło? <<

 

Marny sezon warzywno-owocowy?

W minioną środę na stronie internetowej ministerstwa pojawiła się nawet suma poniesionych przez rolników strat. - Straty wynoszą 4 mln 367 tysięcy złotych – podało MRiRW. Skutki? - Sezon na polskie warzywa i owoce będzie kiepski, a ceny poszybują w górę – grzmią od kilku dni media.

Co na to sami rolnicy? - To bicie piany - mówią wprost właściciele gospodarstw z z województwa śląskiego.

Dwa tygodnie opóźnienia na polu

Jęczmień i pszenica ozima, pszenica jara oraz rzepak. Łącznie ok. 65 hektarów ziemi. To gospodarstwo rolne Stanisława Wojciecha. - Ojcowizna - podkreśla mieszkaniec Ligoty, wsi oddalonej od Bielska-Białej o kilkanaście kilometrów. Czy pogoda i tu dała się we znaki? - Dała, choć może nie tak jak w środkowej części województwa - podkreśla rolnik. Dodaje, że przymrozki najbardziej odbijają się na uprawach rzepaku. - W naturze widać dwutygodniowe opóźnienie w stosunku tego, co ma zadziać się na polach w tym czasie. Ale to nie powód, żeby wszczynać panikę – zaznacza mocnym głosem.

„Media niepotrzebnie spekulują”

Pan Stanisław w środę opryskiwał pszenicę. - To środek przeciw chwastom – tłumaczył. Nie ukrywał, że spowolnione przez chłody tempo wzrostu roślin, a także przymrozki spowodowały, że niektórych – planowanych wcześniej – zabiegów nie będzie się dało już wykonać. - Albo zrobi się je później. Niemniej jednak o żadnych stratach nie można teraz mówić. Przynajmniej w przypadku upraw zbóż – mówi gospodarz.

Nie ukrywa, że przysłuchuje się temu co mówi telewizja, co piszą gazety. - To spekulacje - nazywa rzeczy po imieniu. - Rolnictwo jest w tej chwili niedoceniane. Rolnika się mało szanuje, choć ten dobry co rusz się dokształca. Ja jeżdżę np. na konferencje dotyczące nowych technologii, sposobów uprawy i ochrony płodów. I po tylu latach doświadczenia powiem jedno: natura jest jedną wielką niespodzianką, ale nawet po takiej wiośnie jak teraz, ma szansę jeszcze nadrobić – zaznacza pan Stanisław.

Rolnicy są ubezpieczeni

Jego słowa potwierdza Roman Włodarz, prezes Śląskiej Izby Rolniczej. - Przez kiepską pogodę procesy fizjologiczne u roślin przebiegają dwa razy wolniej. Nie oznacza to jednak, że natura nie wyrówna tego w przyszłości – zaznacza specjalista. Tłumaczy, że część upraw ucierpiała, bo pola stały w wodzie. - Rośliny nie asymilują i się duszą. Wówczas nic nie da się z tym zrobić – przyznaje Włodarz. Dodaje, że na polach widać też braki w uprawie ziemniaków i kukurydzy. - Tej ostatniej przez warunki pogodowe po prostu nie da się posadzić – mówi prezes Śląskiej Izby Rolniczej.

Nie ukrywa też, że nastąpi pogorszenie sytuacji ekonomicznej rolników, ale jest to kwestia jednostkowa. - Straty dotkną poszczególne, a nie wszystkie gospodarstwa, dlatego nie ma co dramatyzować. Rolnicy coraz częściej są ubezpieczeni – zaznacza. Czy to odbije się na nas – konsumentach? - Duże wzrosty cen warzyw i owoców to póki co medialna kreacja – uważa Włodarz.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Historia naszego regionu