Czytasz: Prezydent nie przyznaje się do przyjmowania łapówek (AKTUALIZACJA)

Prezydent nie przyznaje się do przyjmowania łapówek (AKTUALIZACJA)

Przed Sądem Rejonowym w Myszkowie ruszył proces b. prezydenta Zawiercia Ryszarda M. oskarżonego o korupcję.

Aktualizacja:

Były prezydent Zawiercia Ryszard M., któremu prokuratura zarzuca przyjmowanie korzyści majątkowych, nie przyznaje się do winy. Według oskarżenia, jako prezydent i starosta zawierciański miał przyjąć ok. 170 tys. zł łapówek.

W czwartek przed Sądem Rejonowym w Myszkowie ruszył proces M. i trzech innych mężczyzn. Wszyscy kwestionują stawiane im zarzuty.

Po tym, jak prokurator Jacek Otola odczytał akt oskarżenia, sąd przystąpił do odbierania wyjaśnień od oskarżonych. Tylko jeden zdecydował się powiedzieć coś nowego. W przypadku pozostałych sędzia Karol Gondro musiał poprzestać na odczytaniu protokołów ich przesłuchań ze śledztwa. Oskarżeni podtrzymali to, co wówczas mówili.

Do zarzutów nie przyznał się oskarżony o płatną protekcję przedsiębiorca Bartłomiej K., który jednak podczas śledztwa opisywał korupcyjne mechanizmy. Przyznał, że opłacał się Ryszardowi M., by zyskać jego przychylność przy ubieganiu się o realizację prac w mieście, w których można było użyć jego koparki. - Mogłem mówić, że jestem od Ryśka - zeznał w śledztwie, w czwartek to podtrzymał przed sądem.

Według K., M. był osobą wszechwładną w Zawierciu, miał wielki wpływ na tamtejsze urzędy i instytucje. Oskarżony mówił też, że odkąd złożył niekorzystne dla M. wyjaśnienia, zaczął obawiać się o bezpieczeństwo swojej rodziny - był szkalowany w lokalnych portalach internetowych, ktoś malował obraźliwe dla niego napisy. - Myślę, że jutro albo nawet jeszcze dzisiaj będzie to samo - powiedział. Pytany przez sąd, dlaczego tak uważa, odpowiedział, że na sali sądowej są przedstawiciele stacji telewizyjnych.

Ryszard M. nie chciał po rozprawie rozmawiać z dziennikarzami. - Wyjaśnienia będą w trakcie procesu - powiedział tylko.

Nie wiadomo, jak długo potrwa rozpoczęty w czwartek proces. Prokuratura wnioskuje o przesłuchanie przed sądem 21 świadków ze 110 przesłuchanych w śledztwie.

Wcześniej pisaliśmy:

Prokuratura zarzuca mu 10 przestępstw, z których dziewięć dotyczy przyjmowania korzyści majątkowych. Poza nim na ławie oskarżonych zasiada trzech innych mężczyzn. Wszyscy stawili się na pierwszym posiedzeniu sądu.

Prokurator Jacek Otola odczytał akt oskarżenia, który został sporządzony w czerwcu 2016 r. i pierwotnie trafił do sądu w Zawierciu. Tamtejsi sędziowie wyłączyli się z prowadzenia tej sprawy, częstochowski sąd okręgowy w tej sytuacji przeniósł proces do Myszkowa.

10 Zarzutów dla Ryszarda M.

W sprawie zarzuty usłyszało pięć osób: poza byłym prezydentem Zawiercia także b. wiceprezydent tego miasta Marek K., dwaj przedsiębiorcy Czesław I. i Bartłomiej K. oraz kierownik budowy, której inwestorem było miasto. Czesław I. dobrowolnie poddał się karze, jego sprawa zakończyła się już prawomocnym wyrokiem.

Ryszardowi M. prokurator przedstawił 10 zarzutów popełnienia przestępstw, z których dziewięć dotyczy przyjmowania korzyści majątkowych, a jeden niedopełnienia obowiązków służbowych i wejścia w porozumienie w toku postępowania przetargowego.

71-letni dziś M. po raz pierwszy został zatrzymany w lipcu 2014 r. Na trzy miesiące trafił wtedy do aresztu, wyszedł na wolność po wpłaceniu kaucji. Mimo to nie wrócił już do wykonywania obowiązków prezydenta - został zawieszony w obowiązkach służbowych. Na początku 2016 r. został zatrzymany po raz kolejny - przedstawiono mu wówczas następne zarzuty; pozostał na wolności za zwiększonym ze 100 tys. zł do 200 tys. zł poręczeniem majątkowym.

130 000 łapówek

Zdaniem prokuratury, M. przyjmował łapówki w zamian za przychylność i pozytywne decyzje - dla przedsiębiorców, którzy realizowali prace na rzecz samorządu oraz prywatnych osób. Według ustaleń śledztwa w latach 2009-2014 Ryszard M. przyjął od przedsiębiorcy Czesława I. korzyści majątkowe w łącznej kwocie 130 tys. zł. Łapówki miały być wręczane w związku z inwestycjami prowadzonymi przez Urząd Miasta w Zawierciu (zagospodarowanie zieleńca, budowa socjalnych budynków mieszkalnych, budowa i wyposażenie parku przemysłowo-technologicznego) oraz przez Starostwo Powiatowe w Zawierciu (termomodernizacja przychodni lekarskich). Przyjęcie korzyści w związku z ostatnią inwestycją dotyczy okresu, w którym M. był starostą zawierciańskim.

Ponadto M., jako prezydent Zawiercia, miał przyjąć od Bartłomieja K. łapówki na ok. 40 tys. zł, a także kolejne o wartości od 50 do 500 zł - od trzech osób prywatnych. W jednym z tych przypadków łapówka (według wcześniejszych informacji kosz z alkoholem i słodyczami) została wręczona w zamian za załatwienie podpisania umowy najmu mieszkania – podaje prokuratura. W wątku mieszkania komunalnego prokurator przedstawił też zarzut przyjęcia 1 tys. zł łapówki zastępcy prezydenta Markowi K.

Niedopełenienie obowiązków 

Ryszard M., według prokuratury, nie dopełnił również obowiązków służbowych, zatajając w 2013 r., w trakcie przetargu dotyczącego budowy socjalnych budynków mieszkalnych i informacje o tym, że firma Czesława I. nie spełnia warunków przetargowych przez firmę Czesława I. Przed zakończeniem tego przetargu b. prezydent - według oskarżenia - ujawnił też przedsiębiorcy sposób rozstrzygnięcia postępowania i dopuścił go do rozpoczęcia robót. W tej sprawie zarzut poświadczenia nieprawdy co do daty rozpoczęcia prac budowlanych usłyszał też kierownik budowy Krzysztof G.

Ryszard M. podczas śledztwa nie przyznał się do zarzucanych mu przestępstw, podobnie jak większość pozostałych oskarżonych. Zarzutów nie kwestionował Czesław I., który dobrowolnie poddał się karze i został już wcześniej skazany przez zawierciański sąd.

Oświadczenie Ryszarda M. 

W wydanym jesienią 2014 r. oświadczeniu b. prezydent zapewnił, że jest niewinny i nigdy nie złamał prawa; stawiane mu zarzuty określił jako "co najmniej absurdalne". W wyborach nie ubiegał się o ponowny wybór na prezydenta, został natomiast radnym powiatu zawierciańskiego.

Za korupcję może grozić kara pozbawienia wolności od 1 roku do 10 lat, a za poświadczenie nieprawdy w dokumentach - od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. W akcie oskarżenia prokurator uznał, że Ryszard M. uczynił sobie z popełnionych przestępstw stałe źródło dochodu, co skutkuje surowszą odpowiedzialnością karną.

Czytaj więcej