Czytasz: Prezydent RP: Trzy weta i Julia Przyłębska

Prezydent RP: Trzy weta i Julia Przyłębska

Dziś mijają dwa lata prezydentury Andrzeja Dudy. Pięcioletnią kadencję prezydent rozpoczął 6 sierpnia 2015 r. od złożenia przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym.

Ostatni rok w polityce zagranicznej to przede wszystkim wizyta Donalda Trumpa w Polsce. Najbardziej komentowaną decyzją prezydenta Dudy była odmowa podpisania dwóch ustaw dotyczących sądownictwa. Na początku lipca prezydent Duda zdecydował się także zawetować nowelizację ustawy o regionalnych izbach rachunkowych; była to pierwsza zawetowana przez prezydenta ustawa przygotowana za rządów PiS. 

W uzasadnieniu swej decyzji o wecie wobec ustawy o izbach prezydent wskazał, że projekt w trakcie prac parlamentarnych uległ istotnym zmianom. W jego ocenie nadmierną ingerencję w działalność samorządu stanowiłaby m.in. możliwość natychmiastowego odwołania przez premiera wójta, rozwiązania zarządu powiatu lub województwa oraz zawieszenia organów jednostek samorządu terytorialnego.

Niespełna dwa tygodnie później prezydent Duda zdecydował o zawetowaniu kolejnych dwóch ustaw: o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Zapowiedział też wtedy podjęcie własnej inicjatywy legislacyjnej w tym obszarze.

Uzasadniając weto do ustawy o Sądzie Najwyższym prezydent stwierdził m.in., że uprawniona jest obawa przed zagrożeniem dla niezależności Sądu Najwyższego i jego autorytetu w społeczeństwie. W kwestii noweli ustawy o KRS podkreślił, że wybór sędziów do KRS przez Sejm wymaga wymogu większości 3/5 głosów.

Prezydent podpisał natomiast trzecią ustawę dotyczącą zmian w sądownictwie - o ustroju sądów powszechnych, która m.in. zmienia zasady powoływania i odwoływania prezesów sądów przez zwiększenie uprawnień ministra sprawiedliwości oraz wprowadza zasady losowego przydzielania spraw sędziom. W następstwie publikacji tej ustawy w Dzienniku Ustaw Komisja Europejska wszczęła postępowanie wobec Polski o naruszenie unijnych przepisów. 

POWOŁANIE JULII PRZYŁĘBSKIEJ NA PREZESA TK

Wśród spraw, o których głośno było podczas prezydentury Andrzeja Dudy, jest także powołanie 21 grudnia 2016 r. sędzi Julii Przyłębskiej na prezesa TK.

Dzień wcześniej Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK - jak stwierdza jego protokół - podjęło uchwałę w sprawie przedstawienia prezydentowi kandydatów: Mariusza Muszyńskiego (zdobył jeden głos ZO) i Julię Przyłębską (dostała 5 głosów). W ZO uczestniczyło 14 sędziów (sędzia Stanisław Rymar przebywał na urlopie). Część sędziów kwestionowała obrady ZO w niepełnym składzie - ośmioro, w tym Piotr Pszczółkowski wybrany do TK w grudniu 2015 r. - odmówiło udziału w głosowaniu. Według nich, do ważności uchwał ZO konieczne jest wzięcie udziału w głosowaniu co najmniej połowy z 15-osobowego składu TK. Sam TK zapewniał wtedy, ze wybór kandydatów odbył się zgodnie z przepisami.

 12 września Sąd Najwyższy ma w trybie cywilnym zbadać "umocowanie" Przyłębskiej jako prezesa TK. W lutym br. Sąd Apelacyjny zadał z urzędu pytanie prawne SN, wskazując, że nie została podjęta przewidziana w przepisach uchwała ZO TK, przedstawiająca prezydentowi kandydatów na stanowisko prezesa, a w zgromadzeniu z 20 grudnia nie uczestniczyli wszyscy sędziowie TK, a brały udział osoby, które zostały wybrane przez Sejm VIII kadencji na "obsadzone stanowiska" w TK.

 11 września TK zbada wniosek posłów PiS, którzy chcą uznania za niekonstytucyjną możliwość badania przez sąd w trybie cywilnym prawidłowości powołania przez prezydenta prezesa TK. Takie samo stanowisko zajmuje Sejm, prokurator generalny i politycy PiS. TK podkreślał, że sprawy dotyczące wyboru prezesa TK są poza jurysdykcją sądów. (PAP)

Czytaj więcej