Czytasz: Nadchodzi partia samorządowców?

Nadchodzi partia samorządowców?

Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast nie chcą biernie przyglądać się zmianom, które szykuje PiS w ordynacji wyborczej.

Prawo i Sprawiedliwość chce przejąć samorządy. Szykuje zmiany w ordynacji wyborczej. Dwukadencyjność wsteczna czy ograniczenie wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów do jednej tury, to niedementowane plotki i pomysły rzucane na antenach loalnych telewizji. Oficjalnej propozycji zapisanej w projekcie ustawy brak, ale niepewność narasta.

- Ktoś majstruje przy regułach gry. Padają pomysły na demontaż samorządu. Używając terminologii piłkarskiej, ktoś kradnie boisko. Bardzo się temu sprzeciwiamy - mówi Marcin Michalik, wiceprezydent Chorzowa.

NOWE REGUŁY GRY

O nowych zasadach krążą plotki i domysły. Samorządowcy mają już dość. Na rozmowy o przyszłości samorządu zaprosili Jarosława Kaczyńskiego. Nie przyszedł. Nie było też nikogo, kto w imieniu partii rządzącej przedstawiłby założenia, wysłuchał opinii urzędujących włodarzy miast. Samorządowcy grożą wystąpieniem z Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Jest jedną z trzech Komisji Wspólnych działających przy Radzie Ministrów.

- Postulat wyjścia samorządowców z Komisji Wspólnej jest bardzo radykalnym krokiem. Ale być może przyniesie jakieś otrzeźwienie po stronie rządowej. Szanujcie nas, jesteśmy równoważnym partnerem. To na nas, na budżetach miast ciąży rozwój kraju. Wiemy, ze makroekonomicznie gospodarka wyhamowuje. To samorządy mogą nakręcić koniunkturę - mówi Michał Pierończyk, wiceprezydent Rudy Śląskiej.

SAMORZĄD TO SIŁA

Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Samorządowych powstało w 2013 roku. Funkcjonuje jako platforma porozumienia, wymiany dobrych praktyk i doświadczeń. Intencją organizacji powołujących było połączenie wspólnych sił oraz inicjatyw samorządowych. Ostatnio coraz częściej jest forum wymiany obaw i rozwiązań, które mogą podjąć samorządy w odpowiedzi na działania rządu.

- Spotykamy się, żeby pokazać, że jesteśmy dużą grupą. Chcemy zmobilizować jeden drugiego do działania. Ważne, żeby samorządowcy nie zapominali o tym, że nasze kompetencje mogą zostać ograniczone do minimum. Samorząd nie ma barw politycznych, Nie jest Platformy, Nowoczesnej, PiSu czy kogokolwiek. Dziura w drodze, kiepska służba zdrowia, brak mieszkania nie ma żadnych barw politycznych. Dotyczy każdego razem i każdego z osobna - mówi Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.

STRASZAK CZY REALNE PLANY?

Aktualnie samorządowcy są na straconej pozycji. Wobec działań rządu, który nie chce słuchać ich głosu, nie mogą zrobić nic więcej niż apelować, czy podjąć decyzję o zerwaniu porozumień i wystąpić z organów powołanych do lepszej współpracy. Prawo i Sprawiedliwość może uchwalić nową ordynację bez zgody i poparcia wójtów, burmistrzów i prezydentów. Jednak po wyborach samorządowych przyjdą wybory parlamentarne. Nieoficjalnie mówi się o nowej sile politycznej złożonej z cenionych samorządowców w całym kraju.

- To jest jedyny straszak na partię rządzącą. Ci najbardziej popularni prezydencji startując z dowolnego komitetu wyborczego w wyborach parlamentarnych pokonają każdego, nawet bardzo popularnego polityka w terenie. Nie ma większej siły niż wójt, burmistrz prezydent, który sprawuje piątą czy szóstą kadencję. Ma poparcie, ludzie na niego głosują, bo mu wierzą. Część rasowych polityków po prostu zmiotą. To jest jedyna rzecz, która może wystraszyć obecnych parlamentarzystów - ocenia Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli, prowadzący obrady OPOS w Sejmie.

KANDYDACI Z POPARCIEM

Województwo śląskie w parlamencie reprezentuje 68 osób. 55 posłów i 13 senatorów. Tylko w naszym regionie ograniczenie kadencji prezydentów do dwóch, uwzględniające dotychczasowe lata na tej funkcji, uniemożliwiłoby start aż siedemnastu z dwudziestu-czterech aktualnych prezydentów. To 25% miejsc w obu izbach parlamentu. A są jeszcze wójtowie i burmistrzowie.

Oczywiście poparcie dla prezydenta miasta nie przekłada sie bezpośrednio na poparcie w każdych wyborach. Jednak wielu byłych prezydentów, jako świetni menedżerowie z kilkunastoletnim niemalejącym poparciem mieszkańców swoich miast, stałoby się realnymi kontrkandydatami dla urzędujących polityków parlamentarnych. 

Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast nie chcą biernie przyglądać się zmianom, które szykuje PiS w ordynacji wyborczej. Czy czeka nas powstanie nowej siły politycznej? A może słuszniej byłoby zapytać kiedy? Sporo w tej kwestii zależy od ruchów wykonanych przez PiS. Każda akcja wywołuje reakcję.

Czytaj więcej