Czytasz: Jak nasze urzędy oceniają obcokrajowcy?

Jak nasze urzędy oceniają obcokrajowcy?

Studenci z Włoch, Hiszpanii i Grecji kilka miesięcy sprawdzali przygotowanie urzędników do współpracy z obcokrajowcami. Najlepiej sprawdził się urząd w Dąbrowie Górniczej. Nad komunikacją muszą popracować Siemianowice Śląskie

Badania koordynowało Stowarzyszenie Aktywności Obywatelskiej BONA FIDES. Wraz z zagranicznymi studentami przebadali 19 miast z województwa. Analizowali dostępności do informacji miejskiej obcokrajowców. Badania prowadzono w języku angielskim. Najlepiej podczas obserwacji wypadł urząd w Dąbrowie Górniczej, Piekarach Śląskich i Chorzowie. Czwartek miejsce należy do Jaworzna, piąte do Tychów. 

>> OCENA URZĘDÓW MIASTA NA PODSTAWIE REZULTATÓW MONITORINGU <<

rozmowa w urzędzie

Monitorowania pracy urzędów podzielono na cztery etapy. Pierwszy z nich polegał na wizycie trzech wolontariuszy w urzędach. Obcokrajowcy odwiedzali placówki od maja do grudnia 2016 r. Podczas spotkań pytali o możliwości wynajęcia mieszkania oraz potrzebne do tego dokumenty. W czasie wizyty studenci zwracali uwagę na widoczność Punktu Informacyjnego, to czy urzędnik potrafi mówić po angielsku lub, czy petent może poprosić o tłumacza. Sprawdzano również czas, w jakim udzielono informacji oraz to jak osoby z zagranicy są przyjmowane w urzędach. 

Z raportu wynika, że 79 proc. urzędów miast ma w siedzibie ogólnoświatowy symbol graficzny punktu
informacyjnego. Tylko 32 proc. urzędów miast zatrudnia osobę posługującą się językiem angielskim, która pracuje w punkcie informacyjnym, a 95 proc. urzędów miast odpowiedziało na zadane pytania.

Większość urzędów odpowiedziała na zadane pytania w czasie krótszym niż 30 minut. Tylko w Siemianowicach Śląskich nie uzyskano odpowiedzi na zadane pytania. Studenci docenili Chorzów za możliwość informacji w języku: niemieckim, francuskim, hiszpańskim i włoskim.  

Dialog internetowy 

Dodatkowo przez siedem miesięcy w 2016 r. trzech wolontariuszy odwiedziło strony internetowe urzędów. Sprawdzili, czy strony internetowe są dostępne w językach obcych oraz jakie informacje są tłumaczone na inne języki. 

47 proc. stron internetowych jest dostępnych w różnych wersjach językowych. 53 proc. stron internetowych jest dostępna tylko w polskiej wersji językowej, a tylko 37 proc. stron internetowych zapewnia informacje o władzach miasta.

Wśród najlepiej ocenionych miast znalazło się Bielsko-Biała. Strona przetłumaczona jest na języki: angielski, francuski, niemiecki, rosyjski i włoski. W 10 miastach strony internetowe są dostępne tylko w języku polskim. 

Elektroniczna wiadomość 

W czasie badań studenci wysłali również e-maile do urzędów. Informowali, że od kilku miesięcy mieszkają w danym mieście i chcieliby zostać wolontariuszami oraz w wolnym czasie pomóc dzieciom. Ten obszar badań nie wypadł najlepiej. 

74 proc. urzędów miast nie odpowiedziało na zadane pytanie. Tylko 26 proc. z badanych udzieliło odpowiedzi.

Czas reakcji był zróżnicowany: 60 proc. urzędów miast odpowiedziała na pytanie w przeciągu 1-3 dni, 20 proc. od 4 do 6 dni, pozostałe potrzebowały od 11 do 14 dni na odpowiedź. 

W trakcie badania najszybciej na przesłanego e-maila odpowiedziała Dąbrowa Górnicza. Studenci uzyskali odpowiedź już po 30 minutach.

Rozmowy telefoniczne

Podczas ostatniego etapu badań, sprawdzono reakcję na zagraniczne pytania w czasie rozmowy telefonicznej. Studencie w charakterze tajemniczego klienta dzwonili do urzędów. Pytali o budżet obywatelski oraz możliwość realizacji własnego projektu.

Stowarzyszenie ujawnia, że: 42 proc. osób, które odebrało telefon, posługiwało się językiem angielskim, 58 proc. urzędów odpowiedziało na pytania. 25 proc. osób udzielających odpowiedzi, zadało pytania dotyczące spraw prywatnych. 

Jak rozwiązywano problem rozmowy z obcokrajowcem? W Chorzowie pierwsza i druga osoba nie mówiły po angielsku, ale trzecia posługiwała się angielskim i hiszpańskim (wolontariusz był Hiszpanem). Natomiast częstochowski urząd poprosił o adres mailowy, na który w krótkim terminie wysłano odpowiedź. 

Siemianowice Śląskie ponownie wypadły najgorzej. Pracujący tam urzędnicy nie posługują się językiem angielskim. Poproszeni o możliwość połączenia z osobą mówiącą w tym języku, rozłączyli się. W Mysłowicach było podobnie. Urzędnik z arogancją poinformował „Nie mówię po angielsku”.

Podczas monitoringu jednostki mogły uzyskać 31 punktów. Żaden urząd nie uzyskał pełnej sumy. Za najbardziej przyjazne urzędy uznano jednostkę z Dąbrowy Górniczej i Piekar Śląskich. Placówki jako jedyne odpowiedziały na wszystkie zadane pytania. 

Jak wynika z badań, Siemianowice Śląskie posiadają najgorszy urząd miasta. Placówka w całym monitoringu zdobyły zaledwie 1 pkt. Było to jedyne miasto, które nie odpowiedziało na żadne z zadanych pytań i nie tłumaczy na język angielski swojej strony internetowej. 

Czytaj więcej