Czytasz: Niemcy "zabiorą" nam Ukraińców. Kto ich zastąpi?

Niemcy "zabiorą" nam Ukraińców. Kto ich zastąpi?

To zagrożenie dla polskiej gospodarki. Luka kadrowa może pogłębić się do ponad pół miliona wakatów.

Masowy napływ obywateli Ukrainy do Polski ma miejsce nieprzerwanie od 4 lat. Od 2014 r. w województwie śląskim oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy obcokrajowcowi złożono 11 tys., w 2015 - 35 tys., 2016 – 85 tys., 2017 - 152 tys.

W pierwszym półroczu 2018 r. w województwie śląskim takich wydano ponad 92 tys.. Blisko 96 proc. obcokrajowców pracujących w naszym województwie to Ukraińcy. Już niedługo ten trend może całkowicie się zmienić. Niemiecki rząd chce szerzej otworzyć drzwi dla wykwalifikowanych pracowników spoza Unii Europejskiej. Oficjalnie o tym nie mówi, ale wiadomo, że chodzi głównie o Ukraińców, którzy już teraz za Odrą pracują często nielegalnie.

Odpływ Ukraińców ciosem dla Śląska?

Niemal 60 proc. Ukraińców deklaruje, że gdy otworzy się na nich niemiecki rynek pracy, opuszczą Polskę. Tak wynika z raportu "Postawy obywateli Ukrainy wobec polskiego rynku pracy" przygotowanego przez Work Service. Jednocześnie tylko 6 proc. respondentów całkowicie odrzuca taką perspektywę.

- Skalę tego zjawiska dopiero poznamy. Obecnie pracodawcy mają co raz większy problem ze znalezieniem pracownika do stosunkowo prac prostych. Biorąc pod uwagę wskaźnik bezrobocia w naszym województwie, w tej chwili ten wskaźnik jest na poziomie 4,3%, który oznacza, że w zasadzie nie pracują tylko ci, co nie chcą albo mają tak niskie kwalifikację że wymagają wcześniejszego przeszkolenia – mówi Arkadiusz Kaczor, rzecznik prasowy WUP Katowice. - Jeżeli nastąpi dramatyczny odpływ pracowników z innych krajów od nas, to dla pracodawcy sytuacja będzie jeszcze gorsza.

Ukraińcy w Polsce wykonują przede wszystkim prace proste, niewymagające dodatkowych kwalifikacji.

- Produkcja, magazynierzy, branże logistyczne, budownictwo, transporty i gospodarka magazynowa, usługi administrowania i działalność wspierająca – właśnie te branżę będą mieć pewne problemy, na które pracodawcy będą musieli zareagować. Te działania będą się zawierały głównie w tym, żeby jeszcze głębiej sięgnąć do kieszeni. To jest najprostsze i najbardziej skuteczne rozwiązanie — tłumaczy Arkadiusz Kaczor.

Dwa lata temu Polska wprowadziła ruch bezwizowy dla Ukraińców. Dzięki temu stała się przystankiem do dalszej drogi na Zachód. Tam zarobki są wyższe. Obecnie coraz większa liczba państw wprowadza ułatwienia w legalnym podejmowaniu przez nich pracy. Polska zmuszona jest do coraz większego konkurowania z innymi państwami w pozyskiwaniu i zatrzymaniu pracowników.

- To ogromne zagrożenie dla polskiej gospodarki, która w efekcie zaistnienia takiego scenariusza, w kilka miesięcy pogłębiłaby swoją lukę kadrową z poziomów 150 tys. wakatów do ponad 500 tysięcy. A to miałoby negatywne przełożenie na tempo wzrostu PKB – podsumowuje Maciej Witucki, Prezes Zarządu Work Service S.A.

Kiedy zabraknie siły roboczej z Unii Europejskiej, przedsiębiorstwa rekrutujące pracowników będą musieli rozszerzyć poszukiwania o coraz odleglejsze rynki.

- Jeżeli przestaniemy być dla obywateli Ukrainy atrakcyjnym rynkiem, trzeba będzie się otworzyć na pracowników z innych krajów, takich jak Białoruś czy Armenia. Po specjalistów z branży IT, medycyny, działu rozwoju badań będziemy musieli sięgnąć do Indii i krajów azjatyckich – mówi Arkadiusz Kaczor. 


„W Niemczech zarobię więcej”

Dotychczas wiele osób przekonywało, że przy ewentualnej konkurencji z niemieckim rynkiem pracy, polskimi atutami będzie bliskość geograficzna i językowa. Lecz badania Work Service pokazują, że te elementy znajdują się na końcu listy powodów, dla których obywatele Ukrainy wybierają nasz kraj. Kluczową rolę, podobnie jak w przypadku emigracji Polaków, ogrywają wyższe zarobki, a te w Niemczech są nadal kilkukrotnie wyższe niż na naszym rynku.

- Do Polski przyjechałem cztery lata temu. Dla mnie to była okazja poprawienia swojej sytuacji życiowej. Natomiast teraz, kiedy Niemcy otwierają swoje granicy mogę zapewnić, że nie będę tu zostawał na dłużej. Powód jest prosty – w Niemczech zarobię więcej – mówi Dmytro Muzyczuk, pracownik z Ukrainy.

Z badania wynika, że ponad 3/4 pracowników z Ukrainy wskazuje na wyższe wynagrodzenia w Polsce jako główny powód migracji, następnie - wyższy standard życia (37 proc.), a jako trzeci powód podawane są problemy ze znalezieniem pracy na ukraińskim rynku (22 proc.).

 

Czytaj więcej