Relacja

Marcin uratował tatę. Dzięki...serialowi

11-latek ze Świętochłowic nie spanikował widząc leżącego bez oddechu ojca. Wykręcił numer 112 i został bohaterem.

Szczupły chłopczyk z jasnobrązowymi włosami. Ubrany w swoją ulubioną czerwoną bluzę z naszywkami. Zawstydzony. - Kamery go peszą - tłumaczył go tato. Sam nie ukrywał dumy z potomka. - Gdyby nie Marcin, pewnie byśmy się dziś nie spotkali - przyznawał Artur Zając, magazynier ze Świętochłowic.

W piątek 11-letniemu Marcinowi gratulował m.in. Jan Chrząszcz, wicewojewoda śląski. - Jesteś małym bohaterem - podkreślał.

Problem z zastawką

Wszystko stało się kilkanaście dni temu. Pan Artur wrócił z dniówki w magazynie do domu. - Było mi słabo. Przewróciłem się w przedpokoju, a ocknąłem dopiero w szpitalu - przyznaje świętochłowiczanin.

Przy szpitalnym łóżku wszystko zrelacjonowała mu rodzina. Był w szoku. - Okazało się, że uratował mnie syn. Wrócił ze szkoły, chwycił po komórkę i wykręcił numer alarmowy 112 – mówi z uśmiechem i łezką w oku tata Marcina. Przyznaje, że ma problemy z sercem. - Coś stało się z zastawką. Dobrze, że pomoc przyszła szybko – przyznawał z ulgą pan Artur.

Serialowa magia działa

Marcin w piątek nie mówił za wiele. Gratulacje mocno go peszyły. Zdradził jednak, skąd wiedział na jaki numer miał zadzwonić. - Z serialu – przyznawał cichutko. Jego tata tłumaczył zaś, że mały ogląda „Na ratunek 112” - serial paradokumentalny emitowany przez Polsat. - W przyszłości chce zostać ratownikiem - cieszył się pan Artur. 

- Marcin spisał się na medal. Był konkretny, precyzyjnie odpowiadał na pytania. Lepszy niż niejeden dorosły – podkreślała Magda Szczygielska, operatorka Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Katowicach, która odebrała połączenie od małego świętochłowiczanina.

Fałszywe alarmy

Katowickie CPR powstało w październiku 2013 roku. Zgłoszenia kierowane na numer 112 obsługuje zespół 119 operatorów numerów alarmowych. Zostali specjalnie przeszkoleni, a część z nich pracowała już w służbach mundurowych. - Pracują na dwie, dwunastogodzinne, zmiany. Każdy z nich zna co najmniej jeden język obcy – chwalił ekipę Tomasz Michalczyk, dyrektor Centrum. I choć przyznawał, że świadomość numeru 112 jest coraz większa, wciąż zdarzają się głupie żarty. - Fałszywych zgłoszeń jest aż 57 proc. Ludzie dzwonią, bo chcą np. pochwalić się całemu światu, że kogoś kochają - podawał przykład Michalczyk. Apelował, by z numeru ratunkowego nie robić sobie żartów. - Blokujemy przecież pomoc dla kogoś, kto jej naprawdę potrzebuje – podkreślał.

Czytaj więcej

 

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Zdrowie