Czytasz: Burgery i ju-jitsu? To da się pogodzić

Burgery i ju-jitsu? To da się pogodzić

Rozmawiamy z Kubą Faronem, mistrzem Polski w brazylijskim ju-jitsu i właścicielem katowickich lokali - Mad Micka oraz Żurowni.

Silesion.pl: Jak się zaczęła twoja przygoda z ju-jitsu?

Kuba Faron: Zawsze zawsze lubiłem oglądać sporty walki, ale nie byłem typem sportowca. Nie szukałem endorfin i satysfakcji ze zmęczenia. Za to jako Mad Mick wspieraliśmy lokalne drużyny sportowe, uprawiające piłkę nożną czy frisbee. Często sportowcy z Katowic, oprócz sportu, muszą szukać dodatkowych zajęć. Więc my starliśmy się im pomagać. I kiedyś przyszedł do nas chłopak, chciał, żebyśmy wsparli jego wyjazd do Brazylii na zawody ju-jitsu. To był Tomek Niewiara. Pomogliśmy mu, a on po powrocie nagrał filmik z podziękowaniami. Zaczął mnie też namawiać do przyjścia na treningi. Po jakimś czasie się wkręciłem, odstawiłem alkohol i teraz treningi to moja codzienność.

To są początki mojej drogi z tym sportem, ale w życiu bym nie przypuszczał, że kiedyś zdobędę medal w jakiejkolwiek dziedzinie sportu.

Co jest fajnego w tym sporcie?

Każda sportowa aktywność jest ważna i potrzebna. Sporty walki lubiłem zawsze. Poza tym, nie umiałbym motywować sam siebie. Nie dałbym rady na basenie czy siłowni. Muszę mieć reżim i dyscyplinę. Znalazłem to w ju-jitsu. W Polsce to popularny sport. Dla mnie efektywna sztuka walki. A także, co ważne, nie jest to sport bity. Mogę chodzić na treningi i nie wracam z nich z obitą twarzą. Starszego syna też zapisałem na zajęcia. Tylko żona nie chce się przekonać (śmiech).

Jak tę sportową pasję łączysz z życiem zawodowym?

Przy trzech lokalach, żonie i dwójce dzieci nie jest to prosta sprawa, zwłaszcza jeśli treningi są pięć razy w tygodniu. Ale rodzina pozwala mi wygospodarować czas na treningi. No i mój zakres obowiązków też jest elastyczny. Daje się to połapać. To zdrowa pasja.

Jak się czujesz jako mistrz Polski?

To dla mnie nieznane uczucie. Mam tytuł mistrza Polski! Wprawdzie w kategorii białych pasów, które są w randze najniższe, ale każdy od czegoś zaczyna. Kiedyś nigdy bym się nie spodziewał, że przyjdzie mi stanąć na podium i to w dodatku na najwyższym schodku.

Czytaj więcej