Czytasz: Księża kontra festiwal. Mamy odpowiedź miasta!

Księża kontra festiwal. Mamy odpowiedź miasta!

Księża zbierają podpisy i chcą odwołania koncertu. Co na to miasto?

Zamieszanie w Piekarach Śląskich trwa. A poszło o... muzykę. „Metal Doctrine Festival” to festiwal, który ma odbyć się 28 lipca przy Kopcu Wyzwolenia w Piekarach Śląskich. Zagrają KAT & Roman Kostrzewski, Witchmaster, Mentor, Krusher, Det Gamle Besatt, Witchfuck, PROSECUTOR i Lęk. W związku z jego organizacją, duszpasterze Sanktuarium Matki Bożej Piekarskiej napisali list do Sławy Umińskiej-Duraj, prezydent Piekar Śląskich. Żądają odwołania koncertu, który ma odbyć się w lipcu na Kopcu Wyzwolenia, a który księża nazywają „satanistycznym”.

Księża podkreślają, że „nie może być społecznej akceptacji dla promocji jawnego zła, czy wręcz kultu szatana w mieście, któremu patronuje Matka Boża Piekarska oraz w miejscu uświęconym tradycją historyczną pokoleń”. Przypominają, że na Kopcu Wyzwolenia - na wniosek Pani Prezydent - były celebrowane okolicznościowe Msze święte, co po zaistnieniu koncertu nie będzie więcej możliwe.

Mamy odpowiedź Miasta!

Do naszej redakcji przyszło oświadczenie wiceprezydenta Piekar Śląskich Krzysztofa Turzańskiego. Jak twierdzi w nim Turzyński, nie tylko miasto nie jest współorganizatorem wydarzenia, ale również do piekarskiego Urzędu Miasta do dziś nawet nie wpłynęło pismo z prośbą o zgodę na zorganizowanie wydarzenia. O co więc chodzi? Zdaniem wiceprezydenta miasta, księża stali się ofiarami politycznej rozgrywki między władzami miasta, a ich oponentami. Jak podkreśla - nie pierwszy zresztą raz.

Przeczytajcie treść oświadczenia:

"Przewielebny Ksiądz
Damian Wojtyczka
Dziekan Dekanatu Piekary Śląskie


Przewielebny Księże Dziekanie

Z wielką przykrością przeczytałem list oraz informacje o proteście społecznym inicjowanym przez posła Jerzego Polaczka, jak również komentarze zamieszczane w internecie przez ks. Adriana Lejtę traktując zwłaszcza te ostatnie jako aktywne włączenie się niejasne rozgrywki polityczne oparte na pomówieniach, plotkach i nieprawdziwych informacjach zmierzających do naruszenie dobrego imienia konkretnych osób. 

W 2010 roku wszyscy byliśmy świadkami oszczerczej kampanii wyborczej, którą ze wsparciem tego samego posła prowadziła Monika Lisińska-Kotowicz. Kilka lat trwał proces sądowy, po którym to kandydatka PiS musiała przeprosić i pokryć wszelkie koszty, wpłacając także pieniądze na cel społeczny. Mieszkańcy zapamiętali jednak inwektywy, którymi mnie obrzucono, a nie przeprosiny po wyroku. Od posła nigdy słowa „przepraszam” nie usłyszałem. Mam wrażenie, że zmierzamy w tym samym kierunku.

Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Pani Prezydent została zapytana o koszty jakie ponosi miasto w związku z odbywającymi się pielgrzymkami. Zgodnie z prawem udzieliła odpowiedzi. Ksiądz Adrian Lejta publicznie napisał, że podane kwoty to kpina, a udzielone informacje są nieprawdziwe w kontekście np. zabezpieczenia medycznego. Tymczasem mówimy o wydatkach środków publicznych, gdzie każda złotówka wydawana jest na podstawie umowy, faktury i możliwa do weryfikacji. Mówiąc wprost ksiądz pomówił prezydenta i publicznie udzielił nieprawdziwych informacji. Nie potrafię w tym dostrzec innego celu poza politycznym i nieuzasadnionym atakiem na funkcjonariusza publicznego. Zwykła przyzwoitość i uczciwość nakazywałaby wyjaśnienie i sprostowanie tych nieprawdziwych informacji.

Jeśli chodzi o koncert zespołów metalowych informacja jaka się pojawiła, że organizatorem jest miasto, jak również, iż władze miasta wydały zgodę na koncert - również jest nieprawdziwa. Do Urzędu Miasta nie wpłynęło nawet pismo z prośbą o zgodę, które można by rozpatrywać. Co więcej na sesji Rady Miasta na pytanie o koncert radny Grzegorz Zorychta otrzymał odpowiedź, że na ten moment takiego koncertu nie planujemy, co najlepiej świadczy o intencjach organizatorów akcji.

Faktycznie przekazałem natomiast księdzu Adrianowi Lejcie kontakt do młodzieży, która była inicjatorem koncertu zeszłorocznego i zamierzała kontynuować to wydarzenie w tym roku. Młodzież wyraziła chęć spotkania i rozmowy zapraszając księdza na próbę. Jestem przekonany, że była to najlepsza droga do wyjaśnienia, ewentualnie uzgodnienia programu imprezy. Okazało się, że nie tylko nikt się z tymi młodymi ludźmi nie skontaktował, ale też zostali wrzuceni do jednego worka z satanistami, co w przypadku organizatorów, jak również uczestników zeszłorocznej edycji festiwalu jest krzywdzące i wyjątkowo nieuczciwe. Ot, wszyscy zostali uznani za złych, potępieni i wykluczeni poza ramy społeczne. Obawiam się, że są to działania mocno przesadzone, nie mające realnych podstaw i wyrządzające zwykłą, ludzką krzywdę wielu osobom. 

Nie wiem też ile złej woli trzeba mieć w sobie, żeby władzy jakiegokolwiek miasta w naszym kraju, zarzucić promowanie postaw antychrześcijańskich, zwłaszcza bez zweryfikowania podstawowych faktów. Brak próby rozmowy z Panią Prezydent i uzyskania jakiejkolwiek odpowiedzi przed rozpoczęciem zwykłej nagonki przeciwko władzom miasta także odbieram jako element gry politycznej a nie obrony wartości. 

Jeśli chodzi o same kontrowersje dotyczące zespołu KAT, przyznaję, że nie znam jego twórczości. Z informacji znalezionych w internecie faktycznie dowiedziałem się­, że na przełomie lat 80/90 zespół był oskarżany o propagowanie satanizmu. Natomiast obecnie zespół prezentuje nowoczesny heavy metal z naciskiem na partie solowe gitary prowadzącej poruszając w tekstach m.in. tematykę nihilizmu. Nic dziwnego, minęło już przeszło 20 lat - okres czasu, w którym każdy może się zmienić, dojrzeć, ewoluować. Ciekawy temat do dyskusji, jednak nie z władzami miasta i nie w tej formie. 

Moje prywatne przemyślenia są następujące (dałem im wyraz w ubiegłym roku w tekście „Czarne koszulki, dusze niekoniecznie): Chrystus nie skreślał nikogo. Przebaczał grzechy. Wierzył w ludzi – złodziei, zdrajców, prostytutki – dawał szansę każdemu. Kiedy błądzili – wskazywał drogę. Wierzę, że nadal to robi. I moim zdaniem wytyczył kierunek, którego warto się trzymać.

Uczestnicy ubiegłorocznej zabawy pod Kopcem Wyzwolenia zachowywali się bez zarzutu. Nie było żadnych incydentów. Czy to wystarczy? Możliwe, że nie. Być może jest to także okazja do wykorzystania. “Przystanek Jezus” to wspaniała akcja ewangelizacyjna skierowana do młodzieży w Polsce, a odbywająca się podczas kontrowersyjnego Przystanku Woodstock. Metal jest kontrowersyjny? To może podobną akcję ewangelizacyjną uda się zorganizować w naszym mieście? To byłoby coś i pasowałoby do charakteru naszego miasta. To jest pomysł – zamiast wytykać palcami, odtrącać, krytykować – zwyczajnie edukować i sprowadzać na dobrą drogę.

Z perspektywy miasta prościej i bezpieczniej byłoby zakazać imprezy, nie wspierać młodzieży, zepchnąć ją na margines i mieć święty spokój. Tylko czy w ten sposób naprawdę coś osiągniemy? Czym się zajmie ta młodzież, jeśli nawet działalność kulturalna będzie poza jej zasięgiem? Jeśli nie na koncercie, gdzie można poskakać i się wyszaleć, to gdzie się spotkają i co będą robić? Warto zastanowić się nad tymi pytaniami. Nie zawsze wybór łatwej i prostej drogi jest wyborem dobrym.

Niestety, nie jest prawdą również to, że protest nie został skierowany przeciwko całemu nurtowi muzycznemu, bo przecież wniosek nie dotyczy zmiany programu, wprowadzenie obostrzeń czy ograniczeń, ale wydania zakazu organizacji imprezy. Co więcej... Petycja dotyczy wydania zakazu organizacji jakichkolwiek imprez kulturalnych przy Kopcu Wyzwolenia, bez względu na to czy są to zespoły metalowe, discopolowe, czy pikniki rodzinne, militarne itp. 

Wierzę, że Księża Proboszczowie zostali po prostu wprowadzeni w błąd przez polityków i wykorzystani do politycznej rozgrywki, a takie formułowanie oskarżeń wynikało bardziej z niewiedzy niż złej woli. O celowe uczestnictwo w kampanii wyborczej opartej na fałszywym świadectwie nikogo z duchownych nie podejrzewam. 

Uprzejmie proszę o wnikliwe spojrzenie na problem, zweryfikowanie dokumentów, publiczne sprostowanie nieprawdziwych informacji rozpowszechnionych publicznie przez ks. Adriana Lejtę oraz powrót do dialogu, w kwestii festiwalu – z młodzieżą, która chciałaby go zorganizować. Proszę mi wierzyć, to bardzo przyzwoita młodzież. Być może, jeśli nie uda się dojść do porozumienia, konieczne będą decyzje administracyjne, ale uczciwiej byłoby zacząć od rozmowy, o co z całego serca apeluję.

Na koniec proszę przyjąć moje przeprosiny za brak odręcznego podpisu pod treścią listu, jednak spędzam czas na urlopie z rodziną i nie miałem możliwości przesłania go w bardziej odpowiedniej niż elektroniczna formie. 

 Z wyrazami szacunku

Krzysztof Turzański".

Co na to organizatorzy festiwalu?

O zdanie zapytaliśmy samych organizatorów wydarzenia. Jak twierdzi w swoim oświadczeniu Aleksandra Jura, współorganizatorka Metal Doctrine Festival, koncerty tego typu organizowane są w wielu polskich miastach i nie spotyka się to z taką niechęcią. Stanowczo też potępia pomawianie organizatorów o uczestniczenie w czarnej mszy. Jak zaznacza, festiwal nie będzie częścią przedwyborczej gry, sugerując, że sygnatariusze petycji mogli zostać wprowadzeni w błąd przez nieżyczliwe obecnym władzom miasta grupy.

PRZECZYTAJCIE TREŚĆ OŚWIADCZENIA:

"Piekary Śląskie, dn. 4 czerwca 2018

Szanowni Państwo,

W związku z narastającymi obawami środowisk związanych z Kościołem katolickim, pragnę w imieniu organizatorów festiwalu Metal Doctrine oświadczyć, że nie mamy koneksji z żadnym ugrupowaniem politycznym ani wyznaniowym. Pragniemy zapewnić Państwa, iż w żadnej mierze nie jesteśmy powiązani z jakimikolwiek kręgami religijnymi, a tym bardziej satanistycznymi.  Organizatorzy festiwalu Metal Doctrine stanowią grupę niezależnych pasjonatów muzyki metalowej, natomiast sam festiwal  –  będący wszak wydarzeniem kulturalnym – ma na celu wyłącznie upowszechnienie jak najlepszego wizerunku Piekar Śląskich wśród fanów ciężkich brzmień spoza Górnego Śląska. Podczas trwania imprezy promowana jest tylko i wyłącznie muzyka.

Nadmieniamy również, że zeszłoroczna edycja festiwalu Metal Doctrine odbyła się bez najmniejszych incydentów porządkowych i organizacyjnych. W stronę organizatorów festiwalu nie skierowano skarg ani zażaleń. Impreza przebiegła w spokojnej, wręcz rodzinnej atmosferze. Istotnym faktem jest to, że w czasie trwania imprezy nie musiała interweniować policja. Nie jest nam również wiadomo, żeby podczas festiwalu doszło do znieważenia czyichkolwiek uczuć religijnych czy też estetycznych.

Ponadto, zostaliśmy publicznie pomówieni o organizację czarnej mszy na Kopcu Wyzwolenia i partycypowanie w okultystycznych obrzędach. Jest to absolutnie haniebne, aby tego typu oskarżenia były rzucane z ambony. Zapewniamy Państwa, iż są one całkowicie bezpodstawne i niepoparte żadnymi faktami. Wyrażamy stanowczy przeciw wobec propagowanego przez piekarskich księży zarzutu, iż na Kopcu Wyzwolenia odbędzie się czarna msza. Jest to całkowicie niezgodne z prawdą.

Warto podkreślić, iż niebawem będą miały miejsce wybory samorządowe. Nietrudno zauważyć, że protesty związane z naszym festiwalem mogą być podyktowane emocjami związanymi z tym faktem. W związku z powyższym oświadczamy, że stanowczo odcinamy się od bycia częścią przedwyborczej gry. Podkreślamy, że organizowane przez nas wydarzenie ma zabarwienie wyłącznie kulturowe, w żadnej mierze polityczne. Nie popieramy grania na emocjach ludzi, którzy mogą nie być w pełni świadomi istoty dokumentu, na którym złożyli podpis.

Uprzejmie prosimy o zapoznanie się z naszym oświadczeniem i nieferowanie wyroków przed wysłuchaniem obu stron konfliktu.

Z poważaniem,

Współorganizatorka  Metal Doctrine Festival

Aleksandra Jura".