News

Guantanamera, Eutanazja, a może San Escobar?

To tylko niektóre z imion, które rodzice usiłowali nadać swoim dzieciom.

Od zarania dziejów człowiek musiał się komunikować. Nasi przodkowie zapewne nie zwracali się do siebie tak po prostu “ej, ty!”. Zaczęli się nazywać. Po swojemu.

Pochodzenie imion łączyło się z tradycją słowiańską. Dla przykładu, Siemowitem nazywany był ten, kto władał rodziną. Z kolei Siemomysłem ten, który myślał o rodzinie. Naleciałości czeskie miały ogromny wpływ na imiona z dynastii Piastów, takie jak Mieszko, Leszek, Kazimierz, Eudoksja, Krystyna, czy Agnieszka. Niektóre z nich powstawały w wyniku zdrobnień np. Malik od Miłowit, z przydomków, np. Broda, Brzuch lub w wyniku rozwoju chrześcijaństwa - Piotr, czy Krzyżan. Imiona z czasem traciły na znaczeniu, nie wiązały się z miejscem pochodzenia, historią rodu. Były “dokładane” Polakom na potęgę.

- Zygmunt Krasiński? Skądże! On się tak nie nazywał. Pełne jego imię brzmiało Zygmunt Napoleon Stanisław Adam Ludwik - tłumaczy prof. Aleksandra Janowska z Zakładu Leksykologii i Semantyki UŚ.

Urzędnicza wyobraźnia nazwisk

Nazwiska w średniowieczu były domeną osób pochodzenia szlacheckiego, w późniejszych czasach także mieszczan. Nazwiska nie były dziedziczone. Dochodziło do sytuacji, gdzie każde dziecko chłopa miało inne nazwisko! Unifikacja i obowiązek posiadania nazwiska pojawiły się na przełomie XVIII i XIX wieku. Wówczas w zaborach urzędnicy zaczęli nas nazywać. Jak?

- Ten proces spolszczania nazwisk odbywał się na terenach dzisiejszej Polski, również na Śląsku. Dochodziło do urzędniczych błędów. Dla przykładu, jeden był Jaskólski, a jego brat Jaskulski, Brzózka albo Brzóska. Często było tak, że urzędnik co usłyszał, to zapisał - wyjaśnia dr hab. Danuta Krzyżyk z Katedry Dydaktyki Języka i Literatury Polskiej UŚ.

Guantanamera, Eutanazja, a może San Escobar?

Dziś wybór imion dla dzieci przyprawia o zawrót głowy. Jeszcze całkiem niedawno, bo w XX wieku rodziców obowiązywała tradycja, która mówiła o tym, że dziecko przynosiło sobie imię. Otrzymywało je zgodnie z dniem, w którym się urodziło. Za złą wróżbę uznawano nadawanie imion sprzed daty urodzin, bo to, według wierzeń, mogło skończyć się śmiercią dziecka. Dziś rodzice sami uśmiercają swoje dzieci, nadając dziewczynkom chociażby imię Eutanazja!

- Co jakiś czas urzędnicy Urzędu Stanu Cywilnego, czy też Rady Języka Polskiego przesyłają listy, dotyczące oryginalnych imion. Pojawiła się Kurtyzana, Guantanamera, czy Eutanazja jako propozycja imienia. Budzą nasze rozbawienie, ale nie rodziców. Czasem są to nazwy geograficzne, które kojarzą się z miejscem poczęcia dziecka, np. Malta. San Escobar jeszcze nie było, ale jesteśmy na dobrej drodze - tłumaczy dr Krzyżyk.

Na szczęście w samych Katowicach w zeszłym roku najwięcej urodziło się dziewczynek o imieniach Hanna, Zuzanna oraz Alicja. Chłopczyków najczęściej nazywano Jakubami, Szymonami oraz Franciszkami. Do najciekawszych i najrzadszych imion w zeszłym roku mogliśmy zaliczyć: Edgara, Okrawiana Liwiana, Esterę, Galinę, Emiliana, Herberta, Kaspiana, Bogumiła, Metodego, Ziemowita, Waltera, Biblianę, Florentynę, Gwidona, Kurta, Naomi, Thomasa, Malinę, Mojmirę, Leticję, Sandera, Militę, czy Largo.  

Czytaj więcej

Napisz do autora k.pilawa@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Kultura