Historia

Jak śląski Brynek nie został Neverlandem

Latem 1907 roku, roboty na budowie okazałego pałacu w Brynku k. Tarnowskich Gór, dobiegały końca.

 

Portyk_z_czterema_kamiennymi_postaciami

Piękna pogoda sprzyjała rzemieślnikom pracującym przy mansardowym dachu i dwóch cebulastych hełmach. Na paradnym portyku, graf Hugo II Henckel von Donnersmarck, kazał ustawić cztery postaci wyobrażające śląskich ludzi pracy - myśliwego, robotnika, rolnika i rybaka. Dziewięćdziesiąt lat później, w 1997 roku kamienne figury zainteresowały doradcę inwestycyjnego Michaela Jacksona, który w Polsce poszukiwał zabytkowej rezydencji dla swego klienta. Uczniowie tutejszego Technikum Leśnego nie mieli bladego pojęcia, że ich los wisi na włosku, a otoczona lasami i położona z dala od ludzkich siedzib śląska perełka, znalazła się na krótkiej liście kalifornijskiego mizantropa.

REZYDENCJA CZY PARK ROZRYWKI IM. MICHAELA JACKSONA?

W połowie lat dziewięćdziesiątych otoczenie Michaela Jacksona, w tym specjaliści public relations z jego fundacji Heal the World doradzają artyście, aby zwrócił uwagę na Europę Środkowowschodnią, która po obaleniu komunizmu przeżywa swoje pięć minut. Muzyk, który jest u szczytu popularności, funduje plac zabaw w rumuńskim sierocińcu i wysyła kilka samolotów z lekarstwami i odzieżą do Sarajewa.  We wrześniu 1996 roku Jacko występuje dla ponad stu tysięcy ludzi na warszawskim Bemowie. Władze w Warszawie podejmują artystę niczym monarchę - w Pałacu Prezydenckim, w Wilanowie, Łazienkach. Prezydent Warszawy Marcin Święcicki wręcza mu klucze do stolicy. Lokalni działacze, w tym samorządowcy z Dolnego i Górnego Śląska marzą, że Michael zbuduje u nich drugi Neverland. Przecież wciąż powtarzał, że „I love you”, i że na pewno tu wróci. W czasie rekonesansu po Polsce, jak cień podąża za Jacksonem Waldemar Dąbrowski, szef rządowej agendy ds. inwestycji zagranicznych i późniejszy minister kultury u Leszka Millera. Jacksonmania ogarnia cały kraj. Na fali entuzjazmu parafowany zostaje list intencyjny w sprawie budowy przez Amerykanów Rodzinnego Parku Rozrywki w okolicach Warszawy.

Stajnia kryta


HIStory

W odróżnieniu od innych zabytkowych obiektów, których portfolio trafia do ludzi Jacksona pałac w Brynku niemal od zaraz mógłby stać się nową odsłoną… HIStory. Taki tytuł nosiła światowa trasa koncertowa megagwiazdy. Scenerii bajkowego gardenparty mogłaby Michaelowi pozazdrościć brytyjska królowa. Ale warszawscy doradcy kręcą nosami. Podsuwają Jacksonowi znacznie większy, lecz zaniedbany pocysterski kompleks w Lubiążu. Klasztor, bazylika i jeszcze dodatkowy kościół, opactwo z pałacem opata– całe trzysta tysięcy metrów kwadratowych powierzchni. Sześćset okien! Ktoś wysoko postawiony improwizuje przelot Jacksona rządowym śmigłowcem do Lubiąża. Skala zabytku nawet dla króla pop jest „too big”. Jego prawnik ogląda na Śląsku jeszcze pałace w Ornontowicach i Nakle. Dwa ostatnie go nie zainteresowały. Co innego Brynek.

Reprezentacyjna siedziba bytomsko-siemianowickiej linii Donnersmarcków, zaprojektowana z eklektycznym wyrafinowaniem i wszelkimi znamionami europejskiego przepychu z przełomu XIX i XX wieku, oryginalne wnętrza, ciekawe obiekty towarzyszące, takie jak kryta ujeżdżalnia, oranżeria, wieża wodna, dom ogrodnika, a przede wszystkim urzekający czterdziestohektarowy ogród botaniczny wokół pałacu, w sam raz nadawały się na europejski Neverland. Ludzie Jacksona byli zachwyceni amfiladowym układem pomieszczeń w reprezentacyjnej części pałacu. Szykowały się czterdzieste urodziny gwiazdora, więc trwały poszukiwania wyjątkowego miejsca na przyjęcie. Przy stole miało zasiąść minimum trzysta osób. Z Polski na pewno pojawiliby się specjalni goście w tym Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller i znany muzealnik profesor Marek Kwiatkowski, który od jakiegoś czasu podsyłał gwiazdorowi książeczki z Koziołkiem Matołkiem. To Koziołek, niczym Myszka Miki miał witać gości w polskim Family Parku Jacksona. Czy Koziołek Matołek stanąłby również pośród kamiennych figur na portyku brynkowskiego pałacu?

Waldemar Dąbrowski chciał sprowadzić Jacksona do Polski

LEŚNICY ZOSTAJĄ

Operację sprowadzenia króla pop na Śląsk starano się utrzymać w tajemnicy. Niemniej zaangażowano pośredników w obrocie historycznymi nieruchomościami oraz lokalnych polityków m.in. z Tarnowskich Gór i Bytomia.

W przypadku pałacu w Brynku o wycofaniu się Jacksona, przesądzić miał brak lotniska w pobliżu. To akurat bzdura, bo Pyrzowice są o rzut kamieniem. Położenie portu na skraju pięciomilionowej aglomeracji zawsze było mocnym argumentem przy rozmowach inwestycyjnych w regionie.

Tak naprawdę porażka w staraniach o ściągnięcie nietypowego inwestora wynikała z tego, że w ówczesnej Polsce nikt nie wiedział czego właściwie chce Michael Jackson – zabytkowego domu dla siebie, czy parku rozrywki, z obowiązkowym zamkiem, a raczej jego makietą, jak w Disneylandzie. Kalifornijskie ranczo Neverland było po trosze jednym i drugim, ale urzędnikom odpowiedzialnym za inwestycje w Polsce powiązanie tych dwóch rzeczy nie mieściło się w głowie. Najlepszy dowód, że Jacksonowi zaproponowano zespół sakralny z dwoma kościołami i klasztorem. W tych czasach gorączkowo poszukiwano ludzi z pieniędzmi. Neorenesansowy pałac Hegenscheidtów w Ornontowicach, trafił ostatecznie w ręce Józefa Jędrucha, szefa uwikłanej w afery, spółki Colloseum.

YESTERDAY, TODAY, FOREVER

Dom_Ogrodnika

W 1945 r., po wyprowadzce Donnersmarcków w brynkowskim pałacu założono Technikum Leśne. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych w reprezentacyjnych pomieszczeniach -wystawnej bibliotece ze snycerką ze szlachetnego drewna, sali myśliwskiej, kominkowej urządzone były sale lekcyjne, a na piętrze i poddaszu z mansardowymi oknami, funkcjonował internat. Dziś uczniowie rezydują tylko na piętrze, a lekcje odbywają się w wybudowanym w parku, paskudnym budynku szkolnym, który psuje estetykę całego otoczenia.

Próżno pytać współczesnych gospodarzy Brynka o niedoszłą rezydencję Jacksona. Niezawodny Fryderyk Zgodzaj z Tworoga doskonale jednak pamięta zamieszanie z amerykańską gwiazdą. Kiedy niedawno odwiedziliśmy pałac, pan Fryderyk zademonstrował nam jak miały być ustawione stoły na czterdzieste urodziny Michaela. Feta była zaplanowana na koniec sierpnia 1998 roku.

Neverland, legendarna siedziba Jacksona w okolicach rezerwatu Los Padres, został właśnie znów wystawiony na sprzedaż, w obniżonej do 67 mln dolarów cenie. Jej nowa nazwa to Sycamore Valley Ranch. Michael zaśpiewałby: I'll Be There. Wczoraj, dzisiaj, na zawsze.

 

Czytaj więcej

 

 

 

 

 

 

Zmiana kategorii na: Kultura