Czytasz: Durczok: Prezesa DTŚ błagam o wybaczenie!

Durczok: Prezesa DTŚ błagam o wybaczenie!

Apeluję do was, kierowcy! Przestańcie kląć w korkach! Przestańcie się oburzać na drogowe remonty! I nie podnoście głosu na geniuszy! Bo geniusz ma prawo do kaprysów.

Po miesiącach czepiania się, zadawania durnych pytań i kompletnego niezrozumienia powagi sytuacji - wreszcie dotarła do mnie prawda. Brutalna prawda. Drogowa Trasa Średnicowa, ci co ją projektowali, budowali, a teraz nią zarządzają, to żadni dyletanci, partacze, lenie i głupole. To ludzie, którzy wykazali się wizją, rozmachem i zdolnością przewidywania. Może nawet strategii, i to długofalowej. Tylko my, kretyni dziennikarze i kierowcy, swoimi małymi móżdżkami, tego wielkiego dzieła nie potrafimy ogarnąć. Dlatego dziś będę się kajał. I napiszę, jak jest. A jest świetnie. 

Tylko ślepy dureń nie widzi, że jak się buduje taką drogę na terenach pokopalnianych, to ona się może psuć. Asfalt może się marszczyć, mogą powstawać koleiny, a dziury są czymś całkowicie naturalnym.

Przecież jeszcze nigdzie na świecie, ani w tektonicznych Włoszech, ani w Zagłębiu Ruhry, ani wreszcie na trzęsącej się co chwilę kalifornijskiej ziemi, nikt nigdy nie budował autostrad! Tylko u nas, naprzeciw wichrom, zapadliskom i szkodom górniczym, armia odważnych inżynierów i dyrektorów, podjęła to wyzwanie! Ich odwaga, debile prześmiewcy, godna jest najwyższego uznania. A nie tak głupich felietoników, jakie pisze raz na miesiąc Durczok.

Tylko skrajny kretyn nie rozumie, że remonty były, są i będą! Że są nieodłącznym elementem tak wiekopomnych dzieł, jak DTŚ. Że frezowanie, zrywanie asfaltu i zamykanie długich kilometrów tego drogowego cuda, jest niewielką, malutką ceną, za rozkosz obcowania z tym wybitnym eksperymentem drogowym. 

Tylko idiocie wydaje się, że można wybudować coś raz i porządnie. Że można przewidzieć, iż na terenach zrytych przez kopalnie jak kretowisko, ziemia będzie pracowała, opadała i niszczyła asfalt. Tylko wariat nie rozumie, że to musi kosztować. Że kolejne miliony z naszych kieszeni, włożone w kolejne remonty trasy, to dla nas, płatników, zaszczyt. I że powinniśmy być wdzięczni za możliwość ciągłego dokładania do kosztownych, jakże trudnych i wyczerpujących prac.

Dlatego chciałbym z tego miejsca przeprosić. Wszystkich, których swoim małym rozumkiem obraziłem, pisząc kolejne pierdoły o DTŚ. 

Przepraszam i proszę o wybaczenie. Kolejnych ministrów, którzy nie wywalili na pysk kolejnych urzędasów odpowiedzialnych za przetargi na roboty przy DTŚ. Kolejnych marszałków, którzy zamiast zawiadomić prokuraturę o partaczach szastających publicznym szmalem, ze zrozumieniem przyjmowali tłumaczenia ludzi kierujących pracami. Przepraszam zarządców dróg, miejskich i wojewódzkich, i wszelkich innych, za to, że miałem czelność żądać normalnego i szybkiego dojazdu do Gliwic, gdzie leżał w szpitalu mój tata. Wy ciężko pracowaliście, a ja nie zrozumiałem, że stanie w kilometrowych korkach, bo frezowana jest położona dwa miesiące wcześniej nawierzchnia, to coś całkowicie normalnego. Za to wszystko jest mi dziś niezmiernie głupio. 

Apeluję też do was, kierowcy. Opamiętajcie się! Przestańcie kląć, stojąc w korkach! Przestańcie się oburzać na najbliższy planowany, i na kolejne jeszcze nie planowane, ale pewne remonty. Nie podnoście głosu na geniuszy! Bo geniusz ma prawo do kaprysów. Także za Twoje pieniądze, matole!

Wszystko to zrozumiałem, między innymi dzięki wizycie na stronie DTŚ. Tam bowiem znalazłem klucz, który pozwolił mi zrozumieć własną głupotę. Albowiem słowa tam napisane są jak błysk oświetlający rzeczywistość. Oto cytat:

„Misją Spółki DTŚ SA w Katowicach jest świadczenie wysokiej jakości usług z zakresu zarządzania przedsięwzięciami inwestycyjnymi polegającymi na budowie i modernizacji dróg oraz usług inwestycyjnych na rynku budownictwa kubaturowego i infrastruktury, ze szczególnym uwzględnieniem troski o środowisko”. 

Teraz wszystko jasne. Na koniec chcę obiecać, że nie będę już nękał telefonami Jego Wysokości, Prezesa DTŚ Pana… Cholera! Na stronie napisano, że to Andrzej Bauer.  Ale pani sekretarka tego potwierdzić nie chce, a rzecznik nie odbiera telefonu. Więc panie Bauer, jeśli Pan to nie Pan, to na wszelki wypadek też przepraszam.  Nie będę też nękał telefonami dyrektorów zarządów dróg miejskich Chorzowa, Siemianowic, Zabrza i Gliwic. Nie będę męczył telefonami z głupkowatymi pytaniami i wątpliwościami stosownych rzeczników. 

Ja nie. Ale za swoich reporterów nie ręczę. 

Życząc Państwu dużo szczęścia i owocnych przemyśleń, gnę się w ukłonach. 

I radzę przeczytać: Kolejne remonty na DTŚ? Podobno tak...

Czytaj więcej