Komentarz

Durczok: Opozycjo, myśl! Czy ktoś zatrzyma ten walec?

Nie zazdroszczę opozycji. PiS będzie miał władzę absolutną. Której absolutnie się nie pozbędzie

Nie o liczbę demonstrantów tu chodzi. Choć jak na środek wakacji, frekwencja była imponująca. Nie o to, ile miast się włączyło, choć Ślązacy pokazali wyraźnie, że nie jest im wszystko jedno. I nie o przemówienia toczy się ta gra, choć siła ognia niektórych mówców była imponująca (innych zaś zdumiewająco słaba). Ta gra jest jak szachy. Trzeba myśleć kilka ruchów naprzód. 


To była niedziela demonstracyjna. Polacy pokazali, że majsterkowanie przy wymiarze sprawiedliwości to coś, co nie przejdzie. Pełzająca rewolucja, fundowana przez PiS, nie podoba się ludziom. Nawet jeśli ze skomplikowanej, prawniczej materii czasem niewiele rozumieją. Mogą na sądy pomstować, mogą nie zgadzać się z wyrokami, ale podświadomie czują, że świat polityki to nie miejsce, gdzie chcieliby szukać sprawiedliwości. I to bez względu, czy akurat rządzi PiS, czy władza przejdzie w ręce innych ugrupowań. Wara politykom od sądów i już. Ludzie to wiedzą, czują, i nawet jeśli chcą zmian, to nie oczekują rewolucji. Oraz postępującego za nią kolesiostwa i kelnerstwa. 


Kłopot po wczorajszych demonstracjach jest zupełnie inny. Nie wiadomo jak się obronić przed fundowanym nam przez PiS krojeniem państwa na plasterki. Każdy mocniejszy głos władza wykorzystuje bezwzględnie. Za pomocą służebnych, państwowych mediów, nazywa go zamachem stanu, puczem i nawoływaniem do obalania ustroju siłą. Tego, że w sądownictwie właśnie sama to robi, oczywiście za Boga nie przyzna. A opozycja nie ma pomysłu co zrobić, żeby szaleństwo władzy zatrzymać. Bo też, szczerze mówiąc, innego niż wybory sposobu nie ma. Mogą być oczywiście przedterminowe. Ale te wcześniejsze, wymuszone demonstracjami na ulicach, są wysoce ryzykowne. Po pierwsze dlatego, że masowe protesty to dla władzy cudowny pretekst, by sięgnąć po środki nadzwyczajne. Po drugie, tak się władzy nie zmienia, bo za chwilę ta obalona skrzyknie swoich do autokarów i najedzie Warszawę. Tak się rządzi w republikach bananowych, a nie w środku Europy. 

Warszawa to nie Budapeszt. Nawet jeśli Prezes bardzo by chciał. Fala małej rewolucji, która wyniosła do władzy Orbana, u nas nie bardzo się sprawdza. I jest groźna. Dla wszystkich. Śmierdzi wojną domową, pacyfikacjami policji, rozruchami na ulicach. To najgorsze co mogłoby nas spotkać. 


Nie zazdroszczę opozycji. Znalezienie przeszkody, która zatrzyma walec pisowskich zmian, graniczy z cudem. Ale czekanie bez ruchu na wybory, może oznaczać, że kiedy nadejdą, będzie już pozamiatane. W tym tempie PiS zmieni na własną modłę wszystko. I zabetonuje swoją władzę na lata. Będzie miał Trybunał, sądy, PKW, media. Będzie miał władzę absolutną. Której absolutnie się nie pozbędzie.

Opozycjo! Myśl. 

Czytaj więcej

Napisz do autora k.durczok@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Motoryzacja