Czytasz: Durczok: Nie budźcie demonów. Bo to się skończy dramatem

Durczok: Nie budźcie demonów. Bo to się skończy dramatem

Oto skutki. Żydowska dziennikarka z rozmysłem pisze o „polskich obozach śmierci”. Głupota. Ale i u nas łby podnoszą obrzydliwi antysemici. Czym to się skończy?

W tej sprawie, od początku, wszystko było złe. Prócz intencji, których autorom ustawy, będącej na ustach całego świata, przypisywać nie chcę. Ale pomysł, by wsadzać za kraty tych, którzy inaczej myślą o naszej historii, jest zły. I od złego pomysłu się zaczęło. A potem wszystko już szło nie tak.  


Nie mordowaliśmy Żydów ramię w ramię z nazistami. To kłamstwo, potwarz i zniewaga dla Polski i Polaków. Krematoria Auschwitz zbudowali Niemcy. Oni wymyślili „ostateczne rozwiązanie” i zabili miliony Żydów. Czy wśród nich były ofiary, które zginęły z rąk Polaków? Tak. Czy to znaczy, że jesteśmy odpowiedzialni za holocaust? Nie.  

DURCZOK: PRZYJEDŹCIE W TO STRASZNE MIEJSCE. KONIECZNIE


Proste prawdy w nieprostej historii trzeba przypominać, nawet 75 lat po wojnie. Są tacy, którzy je negują. Izraelska dziennikarka wpisuje na twitterze 14 razy frazę „polskie obozy śmierci” i twierdzi, że to jest jej osobisty protest przeciw polskiej cenzurze. Albo nie widzi albo nie chce widzieć, że to żaden protest tylko zwykła głupota. Co osiąga? Najwyraźniej sprawiający jej satysfakcję, bo sama się tym chełpi, status „najbardziej znienawidzonej osoby w Polsce”.  


U nas swoje łby podnoszą antysemici. Internet zalewa rasistowski hejt. Służby, nawet gdyby chciały coś z tym zrobić (a się nie palą, jakoś nie słyszałem by weszły o świcie do domu  któregoś z autorów haseł „Żydzi do gazu”, choć ich namierzenie to kwestia kilku godzin), to i tak nie są w stanie złapać wszystkich. Tyle tego zła się rozlało. W rządowej TVP, wykrzywiona z nienawiści twarz, wykrzykuje Adamowi Sandauerowi, żeby Żydzi skończyli ze swoją bezczelną roszczeniowością. Bezradni prowadzący, zamiast wywalić faceta ze studia, opowiadają jak dzielnie walczą z wpisami na pasku. Dramat, bezradność, brak kompetencji.  


Ale nie wolno zapomnieć od czego się zaczęło. Zaczynem tej potężnej awantury jest fatalny pomysł, by historię pisać przepisami kodeksu karnego. Czym innym wyrok za kłamstwo oświęcimskie. Czym innym straszenie, że opowieści o Polakach mordujących Żydów, skończą się więzieniem. Nie da się tak, bo świadectwa tych, co przeżyli Holocaust ale już od nas odeszli, musza być powtarzane. Bez groźby, że się trafi przed oblicze prokuratora. Co zrobić z opowieścią wywiezionego na roboty do III Rzeszy Żyda, który twierdzi, że tam ocalał, bo w Polsce wydaliby Go szmalcownicy? To nie do zweryfikowania. Autora nie ma wśród nas. Umarł. Więc co, nie wolno tego powtarzać? Trzeba wymazać z pamięci bo się trafi przed sąd? Absurd. I można je bez trudu mnożyć, bo to zła ustawa. Choć pewnie pisana w słusznym celu.  


W tym zero jedynkowym, internetowym świecie, nie ma miejsca na wątpliwości. Dziś jest się albo za, albo przeciw. Centrum to ziemia niczyja, a tam strzelają ze wszystkim stron. Na takim podglebiu wyrasta autorytaryzm. Ślepe posłuszeństwo, wygodne zdjęcie odpowiedzialności, brak samodzielnego myślenia i autorytaryzm. Stąd krok do ustaw, dekretujących jedynie słuszne myślenie. Krok do dyktatury.  


Słuchając pani Ambasador Izraela, myślałem, czy ta napastliwa wobec Polaków reakcja, to zła wola, polityczne posłuszeństwo czy brak wyobraźni. Jeśli wierzyć naszym politykom, Żydzi od wielu miesięcy wiedzieli, co będzie w projekcie. Atak na Polaków, przypuszczony zaraz po ujawnieniu nowych przepisów, jest niesprawiedliwy. Narodowi, który ma najwięcej drzewek w Yad Vashem, nie mówi się takich rzeczy. Nawet jeśli były wsród nas kreatury, mordujące Żydów widłami, albo palące ich w stodole.  


Salomon Morel był Żydem. W świętochłowickim obozie Zgoda, zabijał i torturował Ślązaków. IPN zarzucił mu, między innymi, stosowanie „piramidy” - wyszukanej tortury, gdzie na jego polecenie strażnicy mieli rzucać więźniów jednego na drugiego, aż się dusili. Polska chciała go osądzić za te zbrodnie. Izrael uznał, że nie wydaje swoich obywateli. Morel pozostał bezkarny.  


Czy to jest powód, by naród żydowski oskarżać o systemowe mordowanie Polaków? Nie. Czy mamy prawo być oburzeni, że Morela ochroniło żydowskie państwo? Tak. Czy trzeba budzić demony i zaostrzać relacje? Nie. Wystosowaliśmy za Morelem list gończy, skazując go na życie w swojej ojczyźnie. Bo tylko tam był bezpieczny. Tyle mogliśmy zrobić. Ale gniew rodzin ofiar obozu Zgoda był słuszny.  


Przypominam to, bo przykłady Morela czy prokurator Wolińskiej pokazują, jak skomplikowana bywa historia. I jak ostrożnie trzeba do niej podchodzić, by służyła budowaniu a nie burzeniu. 


Komisje - polska i izraelska - które mają się pochylić nad nowym brzmieniem przepisów, powinny zacząć prace od wspólnego posiedzenia w Muzeum Auschwitz. A potem odwiedzić Jedwabne. Tam się inaczej myśli. Mniej politycznie. Każdy kilometr od trującej atmosfery politycznych kłótni, i w Tel Awiwie, i w Warszawie, dodaje mądrości. Każdemu z Was polecam odwiedzenie tych strasznych miejsc. Oświęcim leży ledwie 40 kilometrów od Katowic. Warto tam pojechać. Dziś, jutro, jak najszybciej. 

Czytaj więcej