Komentarz

Durczok: Imperium Macierewicza atakuje!

Żyjemy w sowieckim matriksie. Nikogo nie interesuje, czy szef MON miał związki z najpotężniejszą mafią świata, rosyjskim Sołncewem, czy nie. To pełne wariatkowo.

Antoni Macierewicz to dziś najsilniejszy, obok Jarosława Kaczyńskiego, polski polityk. Ze swej mocy korzysta jak Frank Underwood. Buduje swoje imperium i - Bogiem a prawdą - zdumiewa mnie, że Kaczyński może być tak ślepy, nie widząc, jak Antoni kradnie mu imperium. 

Otwarta wojna z prezydentem. Czystki w armii. Rewolucja kadrowa, jakiej Polska nie widziała od 30 lat. Budowa OTK, własnej armii, służby wiernej wyłącznie Macierewiczowi. Trwanie na czele frontu smoleńskiego, symbolu totalnej kompromitacji rozumu, wiedzy i zwykłej przyzwoitości. Za to dającego betonowe 10 procent elektoratu, wiernych wyznawców religii smoleńskiej, głosujących na każdego, kto powie, że Lecha Kaczyńskiego zabili ruscy bandyci, a nie polska nonszalancja i zwykły bajzel. 

Teraz mamy do czynienia z kolejną sytuacją, w której Antoni Macierewicz okazuje się nietykalny. Tomasz Piątek, dziennikarz Gazety Wyborczej, napisał książkę - granat. Opisuje w nim niejasne związki szefa MON z ludźmi z kręgu rosyjskiej mafii, amerykańskimi lobbystami i całą masą typów spod ciemniej gwiazdy. W każdym normalnym kraju, po takiej publikacji, premier wzywa ministra i przynajmniej zawiesza go do czasu wyjaśnienia spawy. W krajach cywilizowanych powstaje w takiej sytuacji komisja śledcza. W każdej przyzwoitej demokracji, niezależna prokuratura zaczyna śledztwo. U nas nie. Nie przesądzam, czy to, co w książce napisano, jest prawdą, czy niegroźnym uwikłaniem w nieodpowiednie towarzystwo. Ważne, by się solidnie zabrać za wyjaśnienie tej mega afery. Ale nic takiego nie następuje. 

 
Polska przestała być demokratycznym państwem prawa. Jest absolutnym skandalem, łamaniem prawa i prywatną bandyterką, że śledztwo prowadzone jest wobec faceta, który te związki opisał, a nie gościa, który jest bohaterem tej ponurej opowieści. Żyjemy w sowieckim matriksie, skoro nikogo nie interesuje, czy minister obrony kraju NATO miał związki z ludźmi kojarzonymi z najpotężniejszą mafią świata, rosyjskim Sołncewem, czy ich nie miał. To pełne wariatkowo, skoro nikt nie jest zainteresowany wyjaśnieniem roli rosyjskiego wywiadu w polskiej polityce. Gdzie, do cholery, żyjemy, skoro nie wiemy, czy okryty ponurą sławą GRU, rosyjski wywiad wojskowy, macza paluchy w naszym politycznym bagienku, czy też nie. Wiemy za to, że autor książki, który spędził na jej dokumentowaniu długie miesiące, jest na celowniku prokuratury.

Bezczelność ministra obrony jest niewyobrażalna. W cywilizowanych krajach takie sprawy lądują w sądach cywilnych. Macierewicz zaprzęga do roboty prokuratorów. Ludzi, którzy raczej powinni ścigać bandziorów, a nie dziennikarzy. Tylko w skrzywionym umyśle teza o terrorystycznym charakterze tej książki (jeżu, przecież to psychiatryk!!!) może znaleźć potwierdzenie. Gdzie my, do cholery, żyjemy???

To, że Pan Antoni odleciał, to jedno. Ale to, że nikt w PiS, Prezesa nie wyłączając, tych odlotów nie pacyfikuje, jest przerażające. Bo oznacza że Macierewicz jest nietykalny, albo że odleciała już cała partia. 

Pierwsza wersja jest zabójcza dla Kaczyńskiego. Oznacza, że budowane latami imperium, jest już w obcych rękach. Co takiego ma w rękach szef MON, że Prezes uzurpatora nie usuwa, zaiste nie wiem. Ale musi w tym być diabelska moc. 

Druga wersja jest zabójcza dla nas. Dla wszystkich Polaków. Tych, co głosowali na PiS, też. Jednak najstraszniejsze jest to, że obydwie wersje mają katastrofalne skutki dla Polski. Dla budowanej latami nie bez błędów, polskiej demokracji. Zauroczeni 500+ i innymi mamiącymi na krótko świecidełkami, obudzą się w kraju, w którym ktoś rano przyjdzie po nich. I ze zdumieniem odkryją, że są podejrzewani o terroryzm. A koronnym dowodem będzie ich stary wpis na Facebooku: "Jarek i Antoni to świry i bandziory". I nieważne, że Jarek i Antoni to dzieci sąsiadów.

Czytaj więcej

Napisz do autora k.durczok@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Motoryzacja