Czytasz: Chińska podróż na Księżyc... w kontenerze

Chińska podróż na Księżyc... w kontenerze

Rozpoczął się 200-dniowy eksperyment, który ma ludzkość przygotować na misje kosmiczne. Ochotnicy będą jeść wyhodowane przez siebie warzywa i pić własny mocz?
fot. CCTV+

Tym razem nie Amerykanie ani Rosjanie a Chińczycy próbują swoich sił w kosmicznych podbojach. Jednak nie na orbicie, a w specjalnie przygotowanym ośrodku badawczym. Czwórka śmiałków, dwie kobiety i dwóch mężczyzn, na równo 200 dni zostanie zamkniętych w obiekcie Palace-1, kapsule składającej się z dwóch bunkrów, w której panują warunki zbliżone, do tych na stacji kosmicznej. Studenci Uniwersytetu Beihang w Pekinie na kierunkach aeronautyki i astronautyki biorący udział w projekcie Lunar Palace 365 będą skazani na siebie, swoje umiejętności i wiedzę.

W Chinach wystartował projekt Lunar Palace 365 (fot. CCTV+):

Ochotnicy będą mieli konkretne zadania do wykonania, w tym badania naukowe, które pomogą zabić nudę oraz stłumić tęsknotę za domem i bliskimi. Ich każdy krok zostanie zarejestrowany przez kamery, a następnie zinterpretowany przez psychologów. Bo jak zauważają eksperci wytrzymałość psychiczna astronautów może przesądzić o powodzeniu całej misji. Chińczycy bardzo ambitnie podchodzą do podboju kosmosu. Już w przyszłym roku państwo środka chce wysłać swoją sondę, która ma wylądować po ciemnej stronie Księżyca.

Chiński eksperyment. Symulacja życia poza Ziemią

Wróćmy jednak na Ziemię, do chińskich studentów. Do ich dyspozycji będą rośliny produkujące tlen i mikroorganizmy, które pomogą w rozkładaniu odpadów. Ponieważ woda będzie zasobem reglamentowanym, w procesie produkcji wody pitnej zostanie wykorzystany mocz.

fot. CCTV+

- Dla mnie najciekawszym aspektem chińskiego projektu jest próba hodowli roślin w czasie symulowanej misji marsjańskiej. To właśnie produkcja tlenu i żywności może stanowić klucz do sukcesu misji międzyplanetarnych. A tu rezultaty nie są zbyt zachęcające, czego przykładem jest fiasko eksperymentu „Biosfera 2” prowadzonego w latach osiemdziesiątych w USA - mówi Jarosław Juszkiewicz, dziennikarz naukowy, współpracownik Planetarium Śląskiego - Grupa naukowców zamkniętych w olbrzymiej szklarni nie była w stanie zapewnić sobie całkowitej samowystarczalności mimo faktu, że eksperyment prowadzono na Ziemi i w kontrolowanych warunkach.

Misja na Marsa w Moskwie

Jak mówi w rozmowie z portalem Silesion.pl dziennikarz naukowy, Jarosław Juszkiewicz, takie misje to nic nowego, a podobne próby podejmowano już wcześniej. W najsłynniejszym z nich – Mars 500 uczestniczył nawet ochotnik z Chin – Yue Wang. Symulowano przebieg 520-dniowej misji.

- W tym czasie trzy załogi pracowały w odizolowanej od zewnętrznych warunków kapsule udającej statek kosmiczny lecący na Czerwoną Planetę. Kapsuła znajdowała się w moskiewskim instytucie biologiczno-medycznym. Chodziło przede wszystkim o zbadanie psychologicznych i medycznych aspektów długotrwałego lotu kosmicznego i pracy na niewielkiej przestrzeni - tłumaczy mówi Jarosław Juszkiewicz, dziennikarz naukowy, współpracownik Planetarium Śląskiego - Krytycy Mars 500 zarzucali projektowi, że nie zapewniał on całkowitej izolacji od otoczenia i jego uczestnicy doskonale zdawali sobie sprawę, że w każdej chwili mogą zrezygnować z udziału w misji, co miało wpływ na przebieg eksperymentu.

Kilka lat temu agencja NASA postanowiła sprawdzić w jaki sposób długotrwały lot może wpłynąć na ludzkie zdrowie i w ramach projektu CTF-70 przyjęła 50 ochotników, który spędzili w pozycji horyzontalnej, niemal bez ruchu 70 dni. Każdy z uczestników otrzymał wówczas za udział w eksperymencie ok. 13 tysięcy dolarów.

Współpracownik chorzowskiego planetarium wymienia jeszcze bazę MDRS znajdująca się na pustyni w stanie UTAH, gdzie prowadzone są regularne badania naukowe w ramach projektu Mars Society. Zmieniające się ekipy naukowców i wolontariuszy prowadzą tam symulowane badania Czerwonej Planety.

Czytaj więcej