Czytasz: Apelacja b.wiceszefa PZN skazanego za zbrodnie komunistyczne

Apelacja b.wiceszefa PZN skazanego za zbrodnie komunistyczne

6 marca wyrok. Taką decyzję podjął bielski sąd okręgowy, który we wtorek rozpatrywał sprawę.

6 marca zostanie ogłoszony wyrok w procesie apelacyjnym skazanego za zbrodnie komunistyczne byłego wiceprezesa Polskiego Związku Narciarskiego Andrzeja W.

Śledczy zarzucili byłemu działaczowi sportowemu, że w latach 80. jako oficer wydziału II Górnośląskiej Brygady Wojsk Ochrony Pogranicza wytwarzał fikcyjne dokumenty: zobowiązania do współpracy, pokwitowania odbioru pieniędzy oraz informacji od tajnych współpracowników. Jesienią ub. roku cieszyński sąd rejonowy wymierzył mu za to karę 14 miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok.

Były wiceprezes PZN we wtorek nie stawił się w sądzie. Reprezentował go adwokat Krzysztof Bachmański. Nie kwestionował, że jego klient dopuścił się zarzucanych mu czynów. Jego zdaniem sprawa uległa już przedawnieniu.

Wskazał jednocześnie, że problematyczna jest też kwestia właściwości sądu. Jego zdaniem pierwszą instancją rozstrzygającą sprawę powinien być sąd okręgowy, a nie rejonowy. „Sąd okręgowy orzeka w sprawach o zbrodnie określonych w kodeksie karnym oraz w ustawach szczególnych, a zbrodnia komunistyczna została zdefiniowana w ustawie szczególnej” – wyjaśnił.

Mec. Bachmański odniósł się także do wysokości kary. Zwrócił uwagę, że Andrzejowi W. zarzucono przestępstwo przeciw dokumentom. „To nie jest przestępstwo na szkodę poszczególnych pokrzywdzonych, nawet jeśli ich ten dokument dotyczy, tylko abstrakcyjnego porządku prawnego. Oba czyny były popełnione na szkodę ówczesnej RP, państwa komunistycznego. Ocenianie tego teraz jako czynu o ogromnej wadze i naganności jest nieuzasadnione” – mówił.

Obrońca domaga się umorzenia sprawy ze względu na przedawnienie. Gdyby sąd nie podzielił tego stanowiska, zwrócił się o umorzenie obu czynów na podstawie amnestii lub uchylenie wyroku i przekazanie do ponownego rozpatrzenia, ale już przez sąd okręgowy.

Prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach Robert Kopydłowski stoi na stanowisku, że przestępstwa, o które oskarżony jest były działacz sportowy, nie uległy przedawnieniu.

Śledczy podkreślił też, że sąd rejonowy był właściwą instancją. Jak wyjaśnił bowiem – odnosząc się do argumentacji obrońcy - „zbrodnią jest czyn zagrożony karą nie niższą od 3 lat pozbawienia wolności”. „Pojęciem takim jak zbrodnia komunistyczna, czy też zbrodnia przeciw ludzkości (…) ustawodawca posługuje się, aby uwypuklić szczególny ciężar gatunkowy przestępstw” – powiedział.

Prokurator domaga się utrzymania wyroku sądu rejonowego.

Andrzej W. był przez wiele lat wiceprezesem Polskiego Związku Narciarskiego. Szefował komitetowi organizacyjnemu zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich, które odbywały się w Wiśle. Z funkcji zrezygnował w listopadzie ub.r. Jako oficjalny powód podał nową ustawę o sporcie. "Nakazuje ona lustrację, której się nie poddałem i siłą rzeczy napisałem rezygnację, bo nie chcę się w to bawić" - powiedział wówczas działacz Polskiemu Radiu.

Zdaniem prokuratorów IPN w Katowicach, Andrzej W. w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej od lata 1986 r. do wiosny 1989 r. wykazywał w dokumentach, iż Jerzy M. był tajnym współpracownikiem zwiadu WOP. Była to nieprawda. Miał też poświadczyć nieprawdę w wielu dokumentach z okresu od wiosny 1986 r. do lata 1988 r. Wykazywał w nich, że tajny współpracownik zwiadu WOP Stanisław C. kontynuował w tym czasie współpracę. To również nie było prawdą. (PAP)

Czytaj więcej