Czytasz: Dziewczyna z żelaza
44 Polaków dotarło do mety słynnego Ironmana w Barcelonie. Ale tylko jedna kobieta – Kaja Delewska z Dąbrowy Górniczej, instruktorka fitness. Przepłynęła prawie 4 km, przejechała 180 km na rowerze i przebiegła 42 km. Zrobiła to w 11 godzin i 5 minut.

Spotykamy się w jednym z dąbrowskich klubów sportowych, gdzie Kaja w sobotnie poranki prowadzi zajęcia ze spinningu. Zakładam getry i buty sportowe, wskakuję na rowerek i zaczynam pedałować. Kaja wyciska z nas siódme poty. Dla niej, sala ćwiczeń to drugi dom. Na co dzień prowadzi bowiem zajęcia fitness. Rok temu wymyśliła sobie, że weźmie udział w słynnym triathlonie, który odbywa się w Barcelonie. Ważniejszy jest tylko ten na Hawajach.

Trenowała przez 11 miesięcy, codziennie, czasem częściej. Pojechała do Hiszpanii i spełnia swoje marzenie.

Na metę dobiegła jako 50 kobieta, ósma była w swojej kategorii wiekowej (25-29 l.). Co ciekawe, żeby wziąć udział w Ironmanie musiała… nauczyć się pływać. Tam do pokonania miała prawie 4 km w morzu. To było najtrudniejsze. Rower i biegi to jej chleb powszedni.

A jeśli o jedzeniu mowa. Czy zdarza jej się zjeść hamburgera? - Rzadko. Ale jestem normalna i wolę umrzeć gruba, niż być nieszczęśliwa. Kiedy mam ochotę na czekoladę, sięgam po nią. A na co dzień odżywiam się zdrowo, makarony, ryż, indyk – opowiada Kaja.

O Ironmanie myślała od dwóch lat. Co teraz będzie robić? - Chcę odpocząć, sądzę, że tydzień wystarczy – śmieje się. - Już mnie nosi. Cały czas trenuję. Kto wie, co za chwilę przyjdzie mi do głowy. Każdego dnia wstaję z nowym pomysłem i jeśli tylko chcę, robię to – dodaje i każdego zachęca do stawiania sobie wyzwań i spełniania marzeń.

 

Kaja Delewska

Czytaj więcej