Relacja

Po chemioterapii pędem po kebaba

Albo jeść się nie chce albo rządzi człowiekiem potworny głód. - Dieta z rakiem nie jest łatwa – żalą się pacjenci. W środę - dla smaku i zdrowia - gotował dla nich słynny kucharz Remigiusz Rączka.

Joanna Stybler ciągle miała smaka na pomidory, Gabriela Stefańska zagryzała wszystko słodyczami, a ich koleżanka z oddziału – Sonia Badura, niemal po każdej chemii musiała podjechać do budki z kebabami. - Smaki w trakcie leczenia nowotworowego bardzo się zmieniają – mówią jednym głosem wszystkie trzy rudzianki. Każda z nich walczyła z rakiem piersi. Udało się. - Dieta miała w tym swój udział – twierdzą.

Co jeść, kiedy jeść się nie chce, a czym zastępować niezdrowe przekąski gdy człowieka łapie głód nie do zniesienia? - Choroba nowotworowa prawie zawsze wiąże się z zaburzeniami odżywienia - przyznają lekarze Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego im. prof. K. Gibińskiego w Katowicach. Postanowili wziąć sprawy we własne ręce. Zaprosili specjalistów, a korytarz na oddziale onkologicznym zamienili w domową kuchnię.

Pestki moreli? To raczej zły pomysł

W onkokuchni jest bardzo przytulnie. Jest zabytkowy kremowo-zielony kredens (szpitalowi pożyczył go chorzowski skansen), kraciaste zazdroski w oknach (uszyły je same pacjentki) i wiklinowe kosze z soczystymi jabłkami. W środę był też gość specjalny, słynny śląski kucharz Remigiusz Rączka. - Przyrządzę dla pań żurek na maślance, idealny w momencie, gdy chcemy dostarczyć organizmowi dużo białka – mówił.

To właśnie tego składnika w diecie pacjentów z nowotworami może brakować. - Wielu z nich sposobów na uzupełnienie menu szuka w internecie. I wielu daje się oszukać – nie ukrywa dietetyk Grzegorz Kostecki. Mówi o niezwykle popularnych wśród pacjentów mielonych pestkach moreli. - Popularnych ze względu na składnik o nazwie amigdalina – zaznacza dietetyk. Tymczasem związek odkłada się w tkankach miękkich, gdzie jest metabolizowany do szkodliwych cyjanków.

Jabłko z robakiem na raka

Co w takim razie jeść w chorobie? - Przede wszystkim naturalne produkty. Żadne tam zupy z tytki, ale prawdziwe wiejskie produkty – radzili zaproszeni przez szpital specjaliści. - Nie równiutkie, wybłyszczone jabłka z marketu, ale takie najbrzydsze z targu. Najlepiej z robakiem – zachęcał Rączka. Kostecki polecał zaś buraki i kiszone ogórki. - Mój tato był niedawno pacjentem oddziału, miał ogromną ochotę na marynowane grzyby – zdradzał dietetyk. Zaznaczał, by pacjentowi z nowotworem pozwolić trochę sobie pofolgować i schrupać to, na co ten ma akurat ochotę. - Ale z umiarem. Ważne jest to, by dieta była różnorodna – zaznaczał.

Pierwsza odsłona onkokuchni na Ceglanej bardzo pacjentom smakowała. - Chcemy, by z naszych przepisów i pomysłów powstała onkoksiążka kucharska czyli przewodnik po zasadach żywienia pacjenta – zdradza Anna Ginał, rzeczniczka szpitala.

Czytaj więcej

 

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Historia naszego regionu