Czytasz: Miłosna dieta cud
Kolacja walentynkowa – jakie jedzenie na walentynki.


Rozmowa z mgr Gabrielą Wanat, dietetykiem, wykładowcą Śląskiego Uniwersytetu Medycznego

Stare powiedzenie mówi, że do serca mężczyzny można trafić przez żołądek. Jest jakaś cudowna miłosna dieta?

Przez żołądek do serca? Bardzo trafne powiedzenie, bo jedzenie sprawia, a przynajmniej powinno nam sprawiać, przyjemność. Rozczaruję jednak Państwa, nie ma jakichś specjalnych, cudownych potraw, które mogą rozbudzić namiętność. Każdy posiłek z ukochaną osobą jest za to na wagę złota, bo żyjemy w takim biegu, że nie mamy czasu na wspólne rozmowy przy stole. Kolacja walentynkowa to świetny pomysł na podwyższenie temperatury uczuć.

 Od wieków panuje opinia, że pewne potrawy działają jednak jak afrodyzjaki, na męską potencję i kobiece libido.

Niestety, nie jest oparta na naukowych faktach. Niektóre potrawy, jak np. owoce morza, od lat uważane za afrodyzjaki, zawierają dobre dla zdrowia mikroelementy, ale jedząc je przez jeden wieczór z pewnością nie uzyskamy pożądanego efektu.

Ostrygi nie podziałają jak słynne niebieskie tabletki?

Raczej nie. Owoce morza,  lekkostrawne potrawy, są po prostu zdrowe. Dobrze działają na cały organizm, ich jedzenie pozwala utrzymać prawidłową wagę ciała. Jeśli mężczyzna jest zdrowy, dba o wagę i tężyznę fizyczną, to nie powinien mieć z życiem seksualnym problemów. A jak jest na diecie „piwnej”, ma duży brzuch i nadwagę, to może mieć problemy i żaden skorupiak na walentynkowym talerzu mu nie pomoże. W historii takie właściwości przypisywano niektórym potrawom czy owocom, kojarzącym się kształtem z narządami rodnymi mężczyzn i kobiet, bananowi, czy awokado, a napoje miłosne przyrządzały czarownice, ale musimy uczciwie powiedzieć, że z nauką o żywieniu nic to wspólnego nie miało.

Mimo wszystko, co zjeść w walentynkowy wieczór?

Nic tłustego. To znaczy, jak mężczyzna cały rok je niezdrowo, a my mu nagle warzywka w walentynki zaserwujemy, to on się zirytuje, więc to raczej nie będzie miły wieczór. Ale jeśli chcemy, by potrawy działały na niego stymulująco, przede wszystkim stwórzmy miły nastrój. Potraw cudownych nie ma, ale posiłek powinien być lekkostrawny. Bo tłuszcz zalega w żołądku. Jak pan się tłustego naje, krew odpłynie mu do przewodu pokarmowego, by trawić pokarm, a jak wszyscy wiemy, powinna gdzie indziej.

A lubczyk? Dodać lubczyk?

Aromatyczne przyprawy są wskazane. Mówi się, że przyprawy to także afrodyzjaki. Tak naprawdę po prostu ładnie pachną, jak świece, stymulują zmysł węchu, bazylia, zioła prowansalskie, w dodatku poprawiają trawienie. A jeśli potrawy szybko zostaną strawione, nie spowodują uczucia ciężkości w żołądku. Pamiętajmy, afrodyzjaki działają wtedy, kiedy my w nie wierzymy.

 

 

 

Czytaj więcej