Zdrowie, Aktywnie

Czy umiemy jeździć na nartach?

Wypadki na stoku się zdarzają. Sprawdzamy największe grzechy polskich narciarzy

30 procent Polaków deklaruje, że potrafi jeździć na nartach,  11 proc. zakłada je przynajmniej raz do roku, co daje ponad 4 miliony aktywnych narciarzy - wynika  z przeprowadzonego przez CBOS badania „Aktywność fizyczna Polaków”.

To sporo. Sport, ruch i aktywność fizyczna w każdym wieku stały się w Polsce po prostu modne i w dobrym tonie. Rodzime stoki rozwijają się i unowocześniają, stając się poważną konkurencją dla Czech, Słowacji czy Alp, oczywiście, jeśli panują sprzyjające warunki pogodowe.

Niestety, nie wszystkie zjazdy z górki na pazurki kończą się dobrze. Wypadki na stoku, niestety, się zdarzają. 

W ubiegłym sezonie zimowym (2015/2016), na stokach obsługiwanych w Polsce przez GOPR  doszło do 1039 zdarzeń, w których ratownicy udzielili pomocy narciarzom – 46 proc. z nich to interwencje, 54 proc. – poważniejsze akcje ratunkowe - czytamy w raporcie "Bezpieczeństwo Polaków na nartach. Gdzie i jak jeździmy?", przygotowanym przez portal  mfind.

 Wypadki na nartach - jakie są najczęstsze urazy?

Czy to dużo?

– Porównując ostanie dwa sezony zimowe, możemy zauważyć nieznaczny spadek liczby wypadków narciarskich  – mówi Jacek Dębicki, naczelnik GOPR. – Po części oznacza to, że stajemy się coraz lepszymi narciarzami, wybieramy bardziej niezawodny sprzęt, jeździmy bardziej świadomie, z większą kulturą – dodaje.

Efekt przynoszą liczne akcje promujące bezpieczeństwo i trzeźwość na stokach, a także noszenie kasków przez dorosłych narciarzy. Dzieci są do tego zobowiązane na mocy przepisów. Jest i druga przyczyna – ogólny spadek zainteresowania polskimi stokami narciarskimi. Polacy coraz chętniej przenoszą się na zagraniczne stoki. Narciarskie wyjazdy do Włoch, Austrii czy Szwajcarii przestały być dobrem luksusowym, nie wspominając o bogatej ofercie stoków czeskich i słowackich, położonych blisko naszej granicy.

Znalezienie na Bookingu apartamentu dla dwóch osób za 200-300 euro za tydzień, nawet we Włoszech nie jest problemem. W ostatnich latach ok. 200 tys. osób rocznie szusowało poza Polską.

 Od liczby wypadków, ważniejsze są jednak ich przyczyny. Zapytany o największe grzechy polskich narciarzy Jacek Dębicki, naczelnik GOPR wymienia ich długą listę:

– Przede wszystkim brawura, przecenianie swoich możliwości, nadmierna szybkość, często nieadekwatna do naszych umiejętności i zapominanie, że na stoku nie jesteśmy sami – mówi. - Ważnym elementem, odpowiedzialnym za sporą część wypadków jest też zmęczenie. Choć mamy już dość, nie mamy sił i trudno skoncentrować nam się po paru godzinach szaleństwa, staramy się za wszelką cenę wykonać jak najwięcej zjazdów, maksymalnie wykorzystać zakupiony karnet -wyjaśnia.

Wiele wypadków bierze się z niewiedzy, braku pokory i przekonania, że po kilku razach na stoku jesteśmy mistrzami narciarskimi.

– Narciarze miewają problemy z prawidłowym ustawieniem wiązań, przez co trudniej im zapanować nad sprzętem – twierdzi Dębicki. - Zbyt często ignorują podstawowe zasady dekalogu narciarskiego, albo wręcz zupełnie go nie znają, nie zapoznają się z informacjami o warunkach narciarskich w danym dniu i regulaminem korzystania z wybranego stoku.

A alkohol? – Na szczęście wypadków spowodowanych tym czynnikiem jest bardzo mało, choć bez dwóch zdań alkohol negatywnie wpływa na nasze bezpieczeństwo – mówi Jacek Dębicki.

Wypadki na nartach

 Do jakiego typu wypadków najczęściej dochodzi na stokach?

Dominują urazy kończyn dolnych – skręcenia, mocne stłuczenia i złamania. To najczęstsze efekty utraty kontroli nad nartami, upadków i zderzenia dwóch rozpędzonych narciarzy. Zdarzają się też dużo poważniejsze obrażenia – złamania otwarte, urazy kręgosłupa, utrata przytomności czy zatrzymanie akcji serca. Dochodzi do nich zazwyczaj wtedy, gdy narciarz pechowo zderzy się z drzewem, podporą czy sprzętem do naśnieżania, takim, jak armatka śnieżna czy ratrak. Stosunkowo często zdarzają się też urazy głowy, dlatego ratownicy narciarscy zalecają jazdę w kaskach ochronnych wszystkim narciarzom, bez względu na wiek. – Choć ustawowy obowiązek jeżdżenia w kaskach narciarskich dotyczy osób, które nie ukończyły 16. roku życia, my zalecamy jazdę w kaskach wszystkim narciarzom – apeluje Jacek Dębicki.

- Proszę mi wierzyć, że niejednokrotnie kask uratował narciarzy przed bardzo poważnymi urazami – dodaje.

 

Czytaj więcej

Napisz do autora m.zawala@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Narodowe Czytanie