News

Czekając na wielki wybuch

Dni szkieletora w Sosnowcu są policzone. Postoi już tylko do 4 listopada. Wówczas odpalone zostanie ponad 200 ładunków wybuchowych.

 

Nigdy nie miał szczęścia. Budowę tzw. szkieletora, czyli wieżowca stojącego na skrzyżowaniu ulic Ostrogórskiej i Rozwojowej rozpoczęto w latach 70. Miał przenieść się tu Wydział Farmaceutyczny Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, ale budowę przerwano w 1993 roku. Od tej pory gmach niszczeje.

Atrakcyjna działka, ale bez budynku

Decyzję o wyburzeniu ŚUM podjął już dawno temu. Klamka zapadła dopiero w czerwcu tego roku, gdy uczelnia dostała zgodę na taki ruch od Ministerstwa Skarbu Państwa. - Wcześniej próbowaliśmy sprzedać działkę z budynkiem, zainteresowanych jednak nie było. Uznaliśmy, że znajdą się, gdy zniknie szkieletor – wyjaśniają władze uczelni. Podkreślają, że z gmachem i tak nic już nie da się zrobić. Jest w opłakanym stanie technicznym.

 Ponad 200 ładunków

Termin wyburzenia szkieletora kilkakrotnie przesuwano. Wreszcie, wyznaczono datę 4 listopada. Zajmie się tym żorska spółka Complex, która szacuje, że do zmiecenia gmachu potrzebne będzie ok. 200-250 ładunków wybuchowych. - Dynamit podłożony zostanie pod filary budynku, na dwóch poziomach – mówi Lech Wietrzyk, przedstawiciel Complexu. Wyjaśnia, że ładunki zdetonowane zostaną elektronicznie. Po 10 sekundach od wciśnięcia guzika, ze szkieletora zostanie niewiele. - Budynek złoży się w częściach. Najpierw w pionie, a potem zaczną walić się poszczególne piętra. Reszty dokonamy przy użyciu sprzętu ciężkiego – zapowiada Wietrzyk.

Dodaje, że wyburzenia tego typu są bezpieczne. - O ile jednak zachowa się pewne zasady. Odległość od zabudowań musi wynosić 40 metrów, dla człowieka – 60 metrów – wyjaśnia specjalista.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Polityka