Czytasz: To on najbardziej cieszył się na święta [WIDEO]

To on najbardziej cieszył się na święta [WIDEO]

Bohater naszego grudniowego reportażu - pan Stanisław - zmarł dzisiaj rano. To bardzo smutna wiadomość. Przypomnijmy sobie jego historię.

 

 


Do tyskiego hospicjum przyjechał 13 czerwca. Z Kobióra. Rowerem. 55-letni pan Stanisław Sieńko cierpiał na nowotwór jamy ustnej.

- Zdziwiłem się, że przyjechał sam, w dodatku na rowerze. Był wystraszony i zabiedzony - opowiada Paweł Tomaśkiewicz wolontariusz i skarbnik Zarządu tutejszego hospicjum.

- Początkowo pan Stanisław przyjeżdżał tu do przychodni. Kiedy przybył tu za trzecim razem, jego stan się znacznie pogorszył. Lekarze podjęli decyzję, że zostaje w hospicjum – dodaje. On i jego rower.


To wyjątkowy człowiek

- Jest jak wojownik w natarciu, który nigdy się nie cofa. Człowiek wyjątkowy i bardzo wrażliwy. Z zamiłowania grzybiarz i wędkarz - mówi o chorym jego imiennik Stanisław Hołyst, wolontariusz, który spędził z nim najwięcej czasu.

Jego pasje połączone są z jego pracą. Pan Stanisław całe życie pracował bowiem w lesie, w które zresztą Kobiór jest bardzo bogaty. Kiedy nasz bohater trafił do hospicjum, początkowo codziennie jeździł jeszcze na rowerze. Zamieszkał w pokoju z pięknym widokiem właśnie na kobiórski las. Pewnego dnia został przyłapany na ucieczce . . . do owego lasu. - Przyjechałem na dyżur, parkuję i widzę jak Pan Stasiu, wybiera się po choinki – opowiada Hołyst.

- On ma duszę człowieka wrażliwego, ale jest bardzo zamknięty w sobie, bo wie, że ludzie go nie rozumieją, kiedy do nich mówi - dodaje.

- Wchodzę sobie do pokoju Pana Stanisława a tam piękne zielone gałązki świerku bogato przyozdobione i rozwieszone dookoła. Powiesił je sam. Ba! Sam wykonał wszystkie świąteczne ozdoby — opowiada Tomaśkiewicz.


Dlaczego święta są dla niego takie szczególne?

Bo choinka czy grzyby, które są nieodłącznym produktem świątecznych potraw, kojarzą mu się nie tylko z Bożym Narodzeniem, ale i z normalnością, codzienną pracą i siłą. Dziś pomimo swojej choroby dalej ją ćwiczy. Dla córki, na którą czeka tak samo, jak na święta, bo ich nadejście oznacza również jej przyjazd. Jak wojownik już nie na swoim a na hospicyjnym rowerze stacjonarnym.


W Kobiórze wszyscy go znają

Wolontariusz Stanisław woził chorego do jego rodzinnej miejscowości, kiedy już ten nie mógł pedałować tam sam. - Jeździliśmy do jego domu, banku, sklepu. Tam wszyscy go znają. Potrafią się z nim dogadać mimo jego choroby - opowiada Hołyst. Dlaczego chcemy, aby i Państwo poznali Pana Stanisława? Ano dlatego, żeby nikt z nas nie zapomniał, co w życiu jest najważniejsze. Nie tylko od święta.


Potrzebna pomoc

Tyskie Hospicjum potrzebuje bowiem wsparcia. Pieniądze są tu potrzebne przez cały rok. Na wyżywienie, leki, pampersy, środki czystości. Przydałby się też samochód służbowy, bo każdy z tutejszych pracowników i wolontariuszy, by pomagać chorym używa swojego prywatnego. - I tak bez końca. Potrzeb jest bez liku — mówi Ilona Słomian prezes hospicjum. Tyskie hospicjum można wspierać wpłacając pieniądze na nr konta 38 1020 2528 0000 0902 0014 8023, jak również przekazać swój jeden procent na nr KRS 0000039927.

W środę zadzwonił telefon

Od realizacji naszego materiału minęło zaledwie kilka tygodni. Pan Stanisław nie będzie już łowić karpi, ale w tyskim hospicjum zapamiętają go na zawsze. My też. Stanisław Sieńko zmarł w poniedziałek 22 stycznia 2018 roku.

 

Czytaj więcej