Czas wolny, Architektura

Ta dzielnica Katowic była kiedyś miastem

Tu urodzili się Jan Furtok i Kamil Durczok. Tutaj mieszka były prezydent Katowic. Działała nowoczesna kopalnia. A przy dobrej pogodzie zobaczymy Beskidy. Gdzie?

Tym razem, spacerujemy po Kostuchnie. Historię tej dzielnicy opowiada nam Krzysztof Bywalec, przewodnik miejski i beskidzki, który spędził dzieciństwo i młodość w Kostuchnie.

Budują linię kolejową

Kostuchna powstała w pierwszej połowie 17. wieku jako osada leśna, na granicy między Piotrowicami a Podlesiem. Działała karczma, gdzie można się było napić piwa z browarów książęcych. Robotnicy leśni i chałupnicy zaczęli się tu osiedlać w 18. wieku. Były to tereny należące do książąt pszczyńskich. Zabudowa zaczęła się tworzyć „na górce”, w następnym stuleciu zeszła w kierunku linii kolejowej. Kolej najpierw doprowadzono do Mucek, w których wydobywano już węgiel. Główna linia szła przez Murcki, Podlesie do Tychów. Ale pociągi nie jeździły przez Kostuchnę. Kiedy podjęto decyzję o budowie Kopalni Boże Dary, trzeba było poprowadzić i kolej, by wywozić węgiel poza granice miasta. Alternatywna linia była też potrzebna w razie niespodziewanych wypadków. Do tej pory jest utrzymywana, z tych samych powodów, co przed stu laty.

W Berszachcie pracował Himilsbach

Kostuchna była dzielnicą rolniczą. Zaczęła się powiększać i rozwijać w momencie, gdy zbudowano szyb i kopalnię. Kopalnia powstała w latach 1901-1903. Była nowoczesna z najnowszymi maszynami i przewyższała Murcki w ilości wydobywanego węgla. Przybywało robotników i zabudowa zaczęła się zagęszczać. Mieszkańcy częściowo pracowali na roli, ale wielu z nich znalazło zatrudnienie w nowej kopalni. W 1913 roku pracowało w niej 1100 robotników.

Kopalnię nazwano Boże Dary, a szyb - Böer. Nazwa wzięła się od Richarda Böera, inspektora górniczego. Osiedle przy dzisiejszej ul. Boya-Żeleńskiego stało się „Böerschächte”, czyli właśnie Boże Dary. Mieszkańcy do dziś mówią na kopalnię „berszacht”. To w niej, jako rębacz pracował późniejszy aktor, Jan Himilsbach.

Kopalnia miała trzy kominy, a na każdym z nich data powstania i mitra książęca wyłożone z białych cegieł. To taki znak, że kopalnia należy do książąt. Dwa kominy wyburzono, został jeden. Gdyby zdrapać farbę, zobaczylibyśmy ceglaną datę i koronę. Co ciekawe, w latach 1938-1966 działała kolejka linowa, którą z kopalni do Łazisk, a więc przez 16 km, wożono węgiel!

Dwa lata temu część kopalni została przejęta przez Spółkę Restrukturyzacji Kopalni, co jest jednoznaczne z zamknięciem ruchu "Boże Dary".

Z hałdy widać Beskidy

Nad kopalnią wznosi się hałda, która ma 339 m.n.p.m i zaczęto ją usypywać w 1900 roku. Kiedyś jeździł po niej wagonik i wysypywał na szczycie węgiel. Była ona tak wysoka, że przewyższała tę w Rydułtowach. Potem ją rozebrano, ukształtowano i teraz stanowi doskonały punkt widokowy na Śląsk i Beskidy. Stała się elementem krajobrazu Kostuchny. Skąd jeszcze zobaczymy góry? Z „górki”, a najlepiej ze schodów starej piekarni „Lipa”, widać Szyndzielnię w Beskidzie Śląskim. Gdybyśmy poszli pod remizę strażacką, zobaczymy Babią Górę i Pilsko.

Kiedy zbudowano kopalnię, powstał schlafhaus, czyli dom noclegowy dla górników. Dziś znajduje się w nim Dom Kultury. Domy dla dozoru górniczego i robotników też istnieją do dziś.

W Kostuchnie działał klub piłkarski, który w 1977 roku połączył się z Górnikiem Murcki. Kiedy awansowali do trzeciej ligi, nawet ksiądz proboszcz ogłosił tę radosną wieść podczas niedzielnego kazania.

Kubista, Furtok i Durczok 

W Kostuchnie urodził się Stanisław Kubista, duchowny, który został błogosławionym. W 1940 roku zginął męczeńsko w Sachsenhausen. Są tacy, którzy powiedzą, że najważniejszym mieszkańcem tej dzielnicy był Jan Furtok. Piłkarz zaczynał w GKS Katowice, grał też w niemieckich klubach, a dla reprezentacji Polski zdobył 10 bramek. Pierwsze gole strzelał na ulicy Filaka w Kostuchnie, gdzie chłopcy z dwóch cegieł robili bramkę i mecz mógł się odbyć. Z Kostuchny jest Bogdan Wołkowski, mistrz świata w trickach bilardowych, Józef Nowara, szablista, olimpijczyk i medalista MŚ, Izabela Karpińska, aktorka teatru Buffo. Redaktor naczelny Silesion.pl - Kamil Durczok także pochodzi z Kostuchny. Tutaj też mieszka były prezydent Katowic, Piotr Uszok. Słynną postacią związaną z tą dzielnicą był Tadeusz Sendzimir. Wymyślił metodę walcowania na zimno blach z jednoczesnym cynkowaniem. Nie generowało to trujących oparów i wyziewów kwasów. Kiedy prezydent Mościcki zwiedzał Kostuchnę stwierdził zdziwiony, że „to nie cynkownia, to sanatorium”. Sendzimir nie opatentował swojego odkrycia, bo rodacy nie byli tym zainteresowani. Pojechał do Stanów Zjednoczonych, tam opatentował, a Polacy musieli potem pomysł kupić.

- Ja mieszkałem tu z rodziną przez 19 lat. Tata był zawiadowcą stacji kolejowej, a naszym domem był dworzec. Czy pociągi przeszkadzały? Przez te dwie dekady, tylko raz obudził mnie przejeżdżający skład z cysternami – mówi Bywalec.

Dworzec w Kostuchnie był czynny do lat 90. ubiegłego wieku. 

W mieście Kostuchnie

Bywalec opowiada o Karolince, która była restauracją, dziś to dom mieszkalny. Na placu Filaka stały domki z cegły z przejściami na plac, a każdy miał swój chlewik. Dziś znajdują się tu bloki.

- Był budynek mieszkalny z czerwonej cegły, na który mówiliśmy „kasarnia”. Pod remizą działała dyskoteka „Syrenka” - dodaje.

Jest na Kostuchnie skwer, a w nim obelisk poświęcony powstańcom. Mieszkańcy tej dzielnicy brali czynny udział w II i III powstaniu śląskim.

Co ważne, przez kilka lat Kostuchna była miastem. W 1967 dostała prawa miejskie i wchłonęła Podlesie, Zarzecze i Boże Dary. Urząd miasta znajdował się w budynku, w którym teraz działa restauracji Anna Maria. Lokal ma swoją ciekawostkę. Właściciel grywał w golfa i przy wejściu do restauracji można podziwiać gablotę z jego trofeami i medalami.

Kostuchna została włączona do Katowic w 1975 roku.

A skąd wzięła się nazwa tej dzielnicy? Opowiada Bywalec: - Historia związana jest z budową linii kolejowej. Przed laty, w tamtym miejscu wojska miały szpital polowy. Przy budowie drogi odnaleziono kości żołnierzy i guziki ich mundurów. Od tej pory na tą drogę zaczęto mówić „droga do kostuchy, śmiertki”. Tę historię opowiedział mi ojciec. Ile w niej prawdy?

Czytaj więcej

Napisz do autora k.glowacka@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Karolinki 2017