Czytasz: Strzały na osiedlu w Jaworznie. Ludzie uciekali w popłochu

Strzały na osiedlu w Jaworznie. Ludzie uciekali w popłochu

Mieszkańcy chowający się ze strachu po klatach schodowych, czarne worki między budynkami. To nie sceny z filmu kryminalnego. Tak w sobotę było na osiedlu Stałym w Jaworznie.

„Pewien pan, tfu, myśliwy spacerował sobie dzisiaj między blokami na osiedlu Stałym jak szeryf i walił z flinty na lewo i prawo, próbując trafić spłoszone (przez niego samego) i biegające wokół dziki” - opisuje na swoim profilu facebook'owym pan Marcin, mieszkaniec Jaworzna.

Do takich niebezpiecznych sytuacji doszło tu w minioną sobotę.

fot. Leśny Patrol - Ludzie Przeciw Myśliwym

Podziurawione zwierzęta, dezorientacja i panika

Jak relacjonuje pan Marcin; za „szeryfem” podążała grupa strażaków i strażników miejskich, którzy „przykrywali zwłoki podziurawionych zwierząt i wypływające z nich wnętrzności czarnymi workami”. Zarówno strzały, jak i widok worków, wywołały na osiedlu niemały popłoch. Zdezorientowali mieszkańcy - jak podkreśla jaworznianin - „z przerażeniem szukali drogi ucieczki przed nieznanym zagrożeniem”. - Czy odpowiedzialni za organizację takich akcji naprawdę nie mają ku... za grosz wyobraźni? Czy chcąc pozbyć się problemu dzików należy narażać na zagrożenie mieszkańców?" - pyta, nie przebierając w słowa pan Marcin.

Kula mogła odbić się rykoszetem. Co wtedy?

W podobnych słowach wypowiadają się inni mieszkańcy. Nawet ci, którzy z dzikami mieli już do czynienia. - A gdyby taki ranny dzik kogoś zaatakował? - pytają.

Sprawie z niepokojem przygląda się też Jacek Bożek z klubu Gaja. Zaznacza, że odstrzał zwierząt w mieście, choć obstawiany przez służby mundurowe, może być niebezpieczny. - Kula może odbić się rykoszetem i trafić nie tam, gdzie trzeba. Nie mówiąc już o tym, że drastyczne sceny strzelania w łeb zwierzęcia mogą oglądać osoby postronne – zaznacza Bożek. Przyznaje, że jest całkowicie przeciwny takiemu rozwiązaniu. - Człowiek z całą swoją inteligencją najpierw sam prowokuje zwierzęta, a potem chwyta za strzelbę. To ingerowanie w naturę, a takie rzeczy nigdy nie kończą się dobrze - uprzedza ekolog.

„To byli profesjonaliści”

- My tylko udzielamy zabezpieczenia w takich sytuacjach – odcina się od sprawy Straż Miejska z Jaworzna. Dyżurna odsyła nas do centrum kryzysowego. Nie chce odpowiedzieć na pytanie, kto zezwolił na odstrzał w środku miasta. - Nie wiem, jak o wyglądało, nie było mnie wczoraj w pracy – mówi.

- To decyzja prezydenta miasta Pawła Silberta – wyjaśnia Rafał Tapeta z Miejskiego Centrum Kryzysowego w Jaworznie. Dodaje, że był to tzw. odstrzał redukcyjny, zgodny z przepisami prawa, przeprowadzony w porozumieniu ze związkiem łowieckim. - Mieliśmy wiele sygnałów od mieszkańców. Jedną z kobiet dzik ostatnio poturbował – mówi Tapeta. Zapytany, czy wie, jak odstrzał wyglądał, odpowiada: - Wynajęliśmy do tego zewnętrzną firmę. To profesjonaliści.

Czytaj więcej