Czytasz: Spółdzielnia tłumaczy się z „kredowej afery”

Spółdzielnia tłumaczy się z „kredowej afery”

Na jednym z gliwickich osiedli pojawił się zakaz malowania kredą po chodniku. Wywołał lawinę emocji i czkawką odbił się w spółdzielni. Na tyle, że ta zaczyna się łamać.

„Całkowity zakaz malowania i pisania jakimikolwiek przedmiotami” zawisł na klatkach schodowych kilkanaście dni temu. - Był dla nas sporym zaskoczeniem – przyznaje część mieszkańców. Bo o ile z zakazem mazania po elewacji, windach czy ścianach wewnątrz budynków, zgadzają się tu wszyscy, z odebraniem maluchom placu przed klatkami schodowymi już nie.

Nie mają tu ani huśtawki

- Przecież to tylko kreda. Zmyje ją pierwszy lepszy deszcz – mówi jeden z mieszkańców bloku przy ul. Łużyckiej, na którym zawisły kartki z zakazami. Zaznacza, że do tej pory spółdzielnia nie zrobiła nic, by dzieci miały się gdzie bawić. - Nie zainwestowano w żaden plac zabaw, zjeżdżalnię czy huśtawkę – wylicza lokator. I dodaje:

- Nie ma to jak zabrać im nawet możliwość porysowania kredą po betonie, a rodziców sterroryzować karami finansowymi za takie zakazane czyny – oburza się mężczyzna.

„Dzieci trzeba pilnować, a nie puszczać je samopas”

Czy spółdzielnia poszła o krok za daleko? Do tej pory gliwicki „Pried” nie chciał zabierać głosu w sprawie. W sekretariacie spółdzielni mówiono nam, że prezes jest na urlopie, a nikt poza nim nie ma prawa publicznie zabierać głosu. - Poza tym spółdzielnia jest tylko administratorem, decyzje podejmują wspólnoty mieszkaniowe - przekazywano nam w sekretariacie „Pried-u”.

Odpowiedzialności za „kredową aferę” nie chciał brać też zarząd wspólnot. - Zakaz ma swoje uzasadnienie. Zacznie się od chodnika, a skończy na elewacji. Dzieci trzeba pilnować, a nie puszczać je samopas – mówił nam nieoficjalnie członek zarządu wspólnoty przy ul. Łużyckiej.

Prezes wywołany do tablicy

Tymczasem stronę walczących z zakazem używania kredy wzięli internauci. W swoich komentarzach nie ukrywali emocji. „To jakaś tyrania ze strony spółdzielni. Niech postawią ciecia, który pilnować będzie chodnika” - sugerowała jedna z internautek. „Kredy się boją? To tylko odrobina wapna gaszonego, aż strach się bać” - naigrywał się inny komentujący. Do tablicy wywołany został też prezes gliwickiego „Pried-u”. „Pan prezes może nie ma dzieci, że takie zakazy wprowadza” - wytyka jeden z internautów.

Zakaz będzie zniesiony we wrześniu

O sprawie zrobiło się na tyle głośno, że Wiesław Biernat, prezes spółdzielni „Pried” zadzwonił do naszej redakcji w trakcie swojego urlopu. - To nie tak, że zakazujemy dzieciom używania kredy – wyjaśnia na samym początku. Tłumaczy, że jako zarząd wspólnot osiedlowych, spółdzielnia musi decydować za wszystkich.

- Kiedy próbowaliśmy trzy lata temu wydzierżawić część terenu i urządzić tu parking oraz przestrzeń dla dzieci, nie wsparła nas żadna ze wspólnot – zaznacza Biernat. Dodaje: - Plac prowadzący do klatek schodowych, czyli tzw. taras jest świeżo wyremontowany.

Na kamieniu wyszły jednak zacieki, dlatego złożyliśmy reklamacje. Apelujemy by dzieci do końca sierpnia po nim nie rysowały. Bruk zostanie raz jeszcze zabezpieczony i wtedy będą już mogły – zapewnia nas prezes Biernat.

Czytaj więcej