News

Godzinę w kolejce do zjeżdżalni. Nerwy nad basenem!

Wraz z upałami nerwowo zrobiło się na sosnowieckim kąpielisku. Powód? Godzina lub więcej stracona w kolejce, by przez następne pół godziny móc pozjeżdżać do basenu. - O co chodzi? - pytają plażowicze.

Czwartek, godz. 11. Słupek rtęci wskazuje 29 stopni Celsjusza, a w ciągu dnia ma być jeszcze więcej. Jak poradzić sobie z taką temperaturą? Najlepiej w chłodnym basenie. Na taki pomysł wpadło wczoraj wielu sosnowiczan. Kąpielisko w Sielcu pękało w szwach. Niektórzy z ironią pytali też czy pęka tutejsza zjeżdżalnia. Bo działała kilka razy po zaledwie pół godziny, z przerwami trwającymi od godziny do półtorej.

rezygnują. Bo Kto by stał w takiej kolejce?

- To jakaś granda - uważa pan Mirosław. Na sieleckie kąpielisko zabrał we czwartek swoje córy: 7-letnią Maję i 10-letnią Marysię. Ze zjeżdżalni skorzystały tylko raz. - Szkoda, bo mam akurat wolne i przyszliśmy się popluskać. Nie sądziłem, że będzie z tym taki problem – przyznawał sosnowiczanin. Dodawał, że córki w kolejce do zjeżdżalni ustawiały się kilka razy. Była jednak na tyle długa, że ostatecznie z atrakcji rezygnowały. - Podobnie jest z wieżą do skoków. Działa tylko raz na jakichś czas. O co w tym wszystkim chodzi? - zastanawia się pan Mirosław.

Co ze stanem technicznym zjeżdżalni?

Zawirowania na kąpielisku, szybko wywołały plotki. Niektórzy zaczęli zastanawiać się nad stanem technicznym sosnowieckiej zjeżdżalni. - Kąpielisko nie jest najnowsze, być może wpuszczają na pół godziny co jakichś czas, by nie obciążać zjeżdżalni – sugerują odpoczywający.

- Nic z tych rzeczy – ripostują w sosnowieckim MOSiRze. Arkadiusz Hrabia, zastępca dyrektora ds. sportowych, tłumaczy, że wszystkiemu winna jest minimalna obsługa ratownicza. - Obsługę ratowniczą prowadzi nam firma zewnętrza, która wygrała przetarg. Za kwotę jaką zaproponowała jest w stanie zapewnić nam taką, a nie inna liczbę ratowników. Jest ich za mało, dlatego jeden pilnuje najpierw zjeżdżalni, a potem wieży do skoków. Skąd przerwy w funkcjonowaniu tych obiektów – wzrusza ramionami Hrabia.

Takich upałów się tu nie spodziewali...

Plażowicze przyznają jednak, że takie tłumaczenie nie jest dla nich wiarygodne. - Jak to mają za mało ratowników? Są wakacje, jest upał, więc zainteresowanie letnią pływalnią też jest duże. Mogliby zatrudnić dodatkową osobę do obsługi i tyle – sugerują. - Teraz nie ma na to funduszy. Pomyślimy o tym w następnym sezonie. Nie spodziewaliśmy się, że ten będzie taki upalny – wzrusza ramionami Hrabia.

- To bzdurne tłumaczenie – nie przebiera w słowach Jarosław Zwierzyna, instruktor z katowickiego WOPR-u. - Urzędy miast i lokalne MOSiRy stać na wiele rzeczy. Ciekawe, że na piłkę nożną nigdy nie brakuje - mówi.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Kultura