News

Kulisy zbrodni w Rudzie Śląskiej: skazanego za Halembę chciał zabić własny syn!

- Były u nich problemy - przyznają sąsiedzi. Najpierw katastrofa w Halembie, potem lata na ławie oskarżonych, wreszcie wyrok. We wtorek z nożem na Mariana D. rzucił się własny syn.

W miniony wtorek dom przy ul. Sikorek w Rudzie Śląskiej opasała biało-czerwona taśma. Dwóch mundurowych stało przed furtką, pilnując by nikt postronny nie zajrzał do środka. Tu zabezpieczane były ślady, zwłoki 80-letniej kobiety pakowano w worek. Na zewnątrz już czekał karawan.

Zakrwawiona postać w oknie

- Tragedia rodzinna - mówił niedługo po zajściu Arkadiusz Ciozak, rzecznik prasowy rudzkiej policji. Wyjaśniał, że komendę kilka godzin wcześniej zaalarmował jeden z sąsiadów. - Zobaczył zakrwawioną postać w oknie. Okazało się, że to 23-letni brat mężczyzny, który chwycił za nóż – relacjonował aspirant.

26-letni napastnik ugodził wcześniej swoją 80-letnią babcię. Śmiertelnie. Rzucił się też do gardła 64-letniego ojca i młodszego brata. Obaj trafili do szpitala. - Ich stan jest ciężki, od razu zostali przewiezieni na sale operacyjne – zaznaczał policyjny rzecznik. Dodawał, że matka napastnika nie była świadkiem rodzinnej awantury. O 7 rano wyszła do pracy.

Taki miał plan. Chciał wymordować całą rodzinę

Policja natychmiast zatrzymała i przesłuchała 26-letniego Pawła D. Był trzeźwy. - Zabezpieczyliśmy jednak próbkę krwi. Niebawem okaże się, czy nie był pod wpływem substancji odurzających - mówi Maciej Szlęk, prokurator rejonowy z prokuratury w Rudzie Śląskiej.

Zatrzymany miał twierdzić, że niczego nie brał. Mundurowym wyznał, że taki miał plan. - Przyznał, że w rodzinie były problemy. Żywiono do niego pretensje, z którymi się nie zgadzał. Uznał, że jedynym rozwiązaniem jest zabicie wszystkich jej członków - mówi prokurator Szlęk.

„Krew jeszcze nie wyschła”

- Były u nich problemy - mówi wprost pan Józef, były sąsiad D. Przyznaje, że w domu naprzeciwko mieszkał od 1995 roku, teraz ma tu tylko ogródek. - Chłopaka znałem od 4 roku życia. Był spokojnym dzieckiem, później założył firmę. Nic dobrego nie mogę powiedzieć jednak o ojcu, przynajmniej z przeszłości. Jeszcze krew górników z Halemby nie wyschła... - zawiesza głos mężczyzna. I wspomina jak szary dom, otoczony teraz policyjną taśmą, mundurowi obstawiali przez prawie miesiąc. - Po wypadku w Halembie. Wtedy niejeden chciał nadsztygara wywlec z tego domu - mówi pan Józef.

Zginęło 15 pracowników „Mard-u”

Sprawdziliśmy. Pod adresem Sikorek 26, gdzie doszło do zabójstwa 80-latki, zarejestrowana jest należąca do Mariana D. spółka „Mard”. Znana w całej Rudzie Śląskiej i nie tylko. Znana od momentu katastrofy w 2006 roku w kopalni Halemba. Górnicy kopalni oraz pracownicy „Mard-u” pracowali wówczas przy ścianie wydobywczej przeznaczonej do likwidacji. Wydobywali sprzęt warty około 18 mln euro, w miejscu zagrożenia metanowego, o czym doskonale wiedziała dyrekcja. 21 listopada doszło tu wybuchu, który następnie zainicjował eksplozję pyłu węglowego. Zginęło 23 górników, w tym 15-stu pracowników „Mard-u”.

Marian D. przyznaje się do winy

Jedna z najtragiczniejszych katastrof górniczych w Polsce. Tak o wypadku w Halembie mówiły wszystkie media. Proces odpowiedzialnych za to trwał miesiącami. Prezes „Mard” - emerytowany górnik Marian D., oskarżony o poświadczenie nieprawdy w dokumentach przy przetargu na likwidację ściany wydobywczej w Halembie, przyznał się do winy. Dostał rok w zawieszeniu na trzy lata i 1500 zł grzywny.

oJCIEC LEDWO USZEDŁ Z ŻYCIEM. bRAT MIAŁ WIĘCEJ SZCZĘCIA

- Był w ciężkim stanie, w tej chwili jest już po operacji. Ma liczne rany kłute i cięte szyi – mówi o 64-letnim Marianie D. prokurator Szlęk. Dodaje, że jego młodszy syn miał więcej szczęścia. - Obaj zostaną przesłuchani, jak tylko zezwolą na to lekarze – zapewnia prokurator. Dodaje, że odbyła się już sekcja zwłok babci agresora. - Jej wyniki będą znane do dwóch tygodni.

Syn właściciela „Mard-u” został aresztowany na 3 miesiące. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa i usiłowania zabójstwa.

- Po wyroku za Halembę zaczęło się u nich psuć. Poszło pewnie o pieniądze. Zaczęło brakować, zaczęły się wzajemne pretensje – uważa były sąsiad z ul. Sikorek.

CZYTAJ TAKŻE: HALEMBA. TO BYŁO MORDERSTWO

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Europejski Kongres MŚP