Komentarz

Lista Szanghajska? Najlepsi powinni marzyć o pracy u nas!

Z rektorem Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, prof. Przemysławem Jałowieckim, o obecności SUM na Liście Szanghajskiej rozmawia Maria Zawała

Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach, jako jedyna medyczna uczelnia z Polski, został uwzględniony w tegorocznym zestawieniu najlepszych uczelni świata: Academic Ranking of World Universities (ARWU) - znanym jako Lista Szanghajska. Gratuluję. Spodziewał się Pan, Magnificencjo, takiego sukcesu?

Śląski Uniwersytet Medyczny na Liście Szanghajskiej!

Nie, nie spodziewałem się. Jako że od lat byliśmy na odległych pozycjach. W pierwszej "pięćsetce" uczelni były tylko dwa uniwersytety z Polski: Jagielloński i Warszawski. Nie śledziliśmy więc z uwagą tego rankingu, był dla nas ogromnym zaskoczeniem, zwłaszcza to, że znaleźliśmy się w prestiżowej kategorii ogólnej. W rankingu dostrzeżono generalnie sześć polskich uczelni: Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Jagielloński w pierwszej pięćsetce uczelni, natomiast w przedziale miejsc od 500 do 800 (ARWU World Top 500 Candidates 2017) – obok Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach znalazły się także:  Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Uniwersytet Wrocławski. My naturalnie jako jedyna uczelnia medyczna w kraju. SUM został także ujęty w zestawieniu Listy Szanghajskiej w dziedzinie „medycyna kliniczna” w przedziale miejsc 401-500. Oprócz nas znalazły się w tej kategorii także Uniwersytet Jagielloński, Gdański Uniwersytet Medyczny,  Uniwersytet Medyczny w Łodzi oraz Warszawski Uniwersytet Medyczny. Bardzo jesteśmy z tego dumni.

Co takiego się stało, panie Rektorze, że nagle zostaliście zauważeni za granicą?

Nic gwałtownego, to lata ciężkiej pracy i umacniania pozycji naukowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Twórcy Listy Szanghajskiej pod uwagę biorą zresztą, co warto wiedzieć, kryteria mierzalne, np. liczbę pracowników, którzy otrzymali Nagrodę Nobla lub Medal Fieldsa. My naturalnie jeszcze noblistów nie mamy, ale za to mamy wśród naszych pracowników najczęściej cytowanych naukowców (wybranych przez Thomson Reuters), znaczną liczbę publikacji w czasopismach "Nature" czy "Science", czy publikacji wymienionych w wybranych indeksach cytowań (Science Citation Index - Expanded oraz Social Sciences Citation Index). Myślę, że ok. 30 pracowników SUM to absolutna światowa czołówka. Dodam, że w zestawieniu uwzględnia się też wielkość osiągnięć w stosunku do wielkości uczelni.

Które dziedziny nauk medycznych są w SUM wiodące. Kto jest największą dumą uczelni?

Jest grupa „naukowych lokomotyw”, ale nie chcę wymieniać nazwisk, bo nie chciałbym kogokolwiek pominąć. Na pewno kardiologia czy nefrologia to nasze nauki wiodące.  Ale z różnych innych dziedzin też mamy ważne publikacje. Proszę pamiętać, że uczelnia to nie tylko wydziały lekarskie, to także Wydział Farmaceutyczny, Nauk o Zdrowiu oraz Zdrowia Publicznego. Na sukces Śląskiego Uniwersytetu Medycznego składa się praca bardzo wielu zespołów badawczych.

Co obecność na Liście Szanghajskiej oznacza dla uczelni?

Ma to głównie znaczenie prestiżowe, może do nas przyciągnąć studentów czy ośrodki naukowe, które w większym stopniu będą zainteresowane współpracą z naszą uczelnią. 

Śląski Uniwersytet Medyczny otrzymał w tych dniach również prestiżowe Logo HR Excellence in Research, nadawane przez Komisję Europejską instytucjom prowadzącym działalność badawczo-rozwojową. Też się tego nie spodziewaliście?

Wręcz przeciwnie. Prawie dwa lata się o nie staraliśmy. Aby uzyskać Logo HR należy bowiem przejść szczegółową procedurę i spełnić określone przez Komisję Europejską warunki. Jednym z nich jest wdrożenie w uczelni zasad Europejskiej Karty Naukowca, czyli m.in. „Kodeksu postępowania przy rekrutacji pracowników naukowych”. To zasady zapewniające przyjazne środowisko pracy naukowej oraz transparentną rekrutację pracowników. W ocenie Komisji Europejskiej Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach spełnił wszystkie wysokie wymagania. Logo pomoże nam w staraniu się o różne granty.

Czy to znaczy, że najlepsi naukowcy będą teraz marzyć o pracy w Śląskim Uniwersytecie Medycznym?

Teoretycznie, tak być powinno, ale polski rynek jest specyficzny. Bardzo trudno znaleźć kogokolwiek do pracy w uczelni. Wiąże się to z płacami. Powiem szczerze, nie ma tłumów chętnych, bo nie możemy płacić tyle, ile byśmy chcieli. Uczelnia pod względem finansowym nie jest atrakcyjnym miejscem pracy, chociaż nieustająco zapraszamy najlepszych.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.zawala@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Turystyka