News

761 rannych w starciach podczas referendum

Liczba rannych stale rośnie - wcześniejsze doniesienia władz Katalonii mówiły najpierw o 337, a potem o 465.

AKTUALIZACJA:

Regionalny rząd Katalonii: 761 rannych w starciach podczas referendum

761 osób zostało rannych w niedzielę w starciach w czasie referendum niepodległościowego w Katalonii - poinformował regionalny rząd tego autonomicznego regionu na północnym wschodzie Hiszpanii.

Liczba rannych stale rośnie - wcześniejsze doniesienia władz Katalonii mówiły najpierw o 337, a potem o 465 poszkodowanych w trakcie referendum, nieuznawanego przez władze centralne. (PAP)

AKTUALIZACJA:

Burmistrz Barcelony: ponad 460 rannych w Katalonii

Ponad 460 osób zostało rannych w Katalonii podczas niepokojów, które wybuchły w związku z odbywającym się tam w niedzielę referendum niepodległościowym - poinformowała burmistrz Barcelony Ada Colau. Od policji zażądała natychmiastowego przerwania działań wymierzonych w "bezbronną ludność".

AKTUALIZACJA:

Władze Katalonii: 337 osób rannych w wyniku działań policji

337 osób zostało rannych, w tym niektóre poważnie, w niedzielę w wyniku działań policji w Katalonii, gdzie odbywa się referendum ws. jej niepodległości - poinformował rzecznik autonomicznego rządu katalońskiego Jordi Turull. Madryt uważa plebiscyt za nielegalny.

Rzecznik nie podał więcej szczegółów dotyczących rannych ze względu na szacunek wobec ich krewnych - pisze agencja Associated Press.

Według hiszpańskiego MSW w starciach rannych zostało 11 funkcjonariuszy policji.

Policja strzelała gumowymi kulami w pobliżu co najmniej jednego lokalu wyborczego w Barcelonie, stolicy Katalonii, oraz starła się z protestującymi przed miejscami do głosowania na obszarze całego regionu autonomicznego na północnym wschodzie Hiszpanii.

Rzecznik władz regionu winą za przemoc bezpośrednio obarczył premiera Hiszpanii Mariano Rajoya oraz ministra spraw wewnętrznych Juana Ignacio Zoido. Turull oświadczył, że działania Hiszpańskiej Policji Narodowej i Gwardii Cywilnej są motywowane politycznie i pokazują "oczywisty motyw w celu wyrządzenia krzywdy obywatelom".

Członek autonomicznego katalońskiego rządu ds. międzynarodowych Raul Romeva zapowiedział, że władze Katalonii odwołają się do instytucji europejskich w sprawie łamania praw człowieka przez rząd Rajoya. (PAP)

Aktualizacja:

Policja konfiskuje urny wyborcze w lokalach w Katalonii

Po otwarciu w niedzielę rano lokali wyborczych ws. referendum ws. niepodległości Katalonii - uznawanym przez Madryt za nielegalne - funkcjonariusze hiszpańskiej policji wkraczają do wielu lokali i konfiskują urny i karty wyborcze - informują hiszpańskie media.

"To pierwsze urny i karty zajęte przez policję w Barcelonie" - napisano na Twitterze MSW Hiszpanii. Opublikowano również zdjęcie przejętych przedmiotów i poinformowano, że działania funkcjonariuszy będą kontynuowane. (PAP)

Aktualizacja:

Katalonia: W tysiącu lokali rozpoczęło się referendum ws. niepodległości

W ponad tysiącu lokali wyborczych rozpoczęło się w niedzielę o godz. 9 referendum niepodległościowe w Katalonii. Centralny rząd w Madrycie uznaje je za nielegalne; zapowiadał blokadę głosowania. Przed otwarciem lokali nie odnotowano większych incydentów.

W niedzielę rano hiszpański minister spraw wewnętrznych Juan Ignacio Zoido poinformował, że ponad połowa z przewidzianych przez kataloński rząd 2315 lokali wyborczych była zamknięta.

Głosowanie w większości przypadków ma się odbywać w szkołach publicznych, które od piątkowego popołudnia są otwarte z uwagi na prowadzone przez uczniów i ich rodziców aktywności kulturalno-sportowe. Hiszpańskie media twierdzą, że jest to pretekst, aby uniemożliwić zamknięcie placówek oświatowych przez policję.

W piątek szef katalońskiej policji, tzw. Mossos d'Esquadra, Josep Lluis Trapero zapowiedział, że podlegli mu funkcjonariusze zamkną w niedzielę rano obiekty, w których zaplanowano punkty wyborcze referendum niepodległościowego. Zastrzegł jednak, że policja nie będzie stosować siły w sytuacji biernego nieposłuszeństwa obywateli.

Wprawdzie patrole katalońskiej policji wchodzą do lokali wyborczych, nie podejmują jednak działań służących ich zamknięciu. Często są tam oklaskiwani przez zgromadzonych wyborców.

Hiszpański rząd Mariano Rajoya zapowiedział, że zrobi wszystko, aby nie dopuścić do niedzielnego plebiscytu w Katalonii. Premier wielokrotnie nazywał go "chimerą", grożąc wyciągnięciem konsekwencji wobec organizatorów. W ostatnich dniach Madryt zwiększył też obecność hiszpańskich policjantów i funkcjonariuszy Gwardii Cywilnej w tym najbogatszym regionie Hiszpanii.

W sobotę Gwardia Cywilna dokonała rewizji w siedzibie centrum informatycznego rządu Katalonii. Interwencja służy uniemożliwieniu elektronicznego liczenia głosów w plebiscycie.

W niedzielę rano budynek barcelońskiego Centrum Telekomunikacji i Technologii Informatycznej (CTTI) w dalszym ciągu był blokowany przez funkcjonariuszy hiszpańskiej policji.

Niedzielny plebiscyt w Katalonii jest utrudniony także w związku z licznymi rewizjami, w efekcie których hiszpańska policja przejęła około 13 mln kart do głosowania na referendum. Część z nich skonfiskowano w budynkach katalońskiego rządu, gdzie 20 września przeprowadzono rewizje i aresztowano 14 osób, w tym wysokich rangą urzędników.

Pomimo konfiskaty materiałów w komisjach wyborczych znajdują się karty do głosowania. Większość wyborców przychodzi z własnymi kartami, które w ostatnich dniach były dystrybuowane w kilku miejscach regionu, w tym na Uniwersytecie Barcelońskim. Rząd regionalny poinformował, że uznawane będą również karty wydrukowane na własną rękę, zgodne z oficjalnym wzorem.

Marcin Zatyka (PAP)

Wcześniej pisaliśmy:

Uczestnicy plebiscytu mają odpowiedzieć na pytanie: "Czy chcesz, aby Katalonia została niepodległym państwem w formie republiki?".

Referedum w Katalonii - będzie paraliż?

Regionalny rząd Carlesa Puigdemonta zapowiedział, że głosowanie odbędzie się w ponad 2300 lokalach wyborczych, ale władze centralne w Madrycie, które uznają plebiscyt za nielegalny, zamierzają doprowadzić do całkowitego paraliżu referendum.

fot. Twitter.com

Hiszpańskie MSW poinformowało w sobotę wieczorem, że zamknięto większość budynków publicznych, które miały służyć jako lokale do głosowania. Podano, że tylko kilka takich lokali jest okupowanych przez ludzi zdecydowanych na utrudnianie działań policji, która ma egzekwować decyzję sądu zakazującą korzystania z budynków użyteczności publicznej podczas głosowania. Z oficjalnych danych wynika, że policja przejęła ponad 13 mln kart do głosowania.

Czytaj więcej

Napisz do autora w.stech@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Turystyka