News

Wielki wypęd owiec

W Korbielowie bacowie szykują się do swojego święta.

Redyk

27 maja na hali Glinne w Korbielowie, obok dawnego przejścia granicznego, odbędzie się już po raz dwudziesty pierwszy święto baców - Redyk, czyli wiosenny wypęd owiec na hale beskidzkie.

Redyk w Korbielowie

To impreza folklorystyczna organizowana w gminie Jeleśnia w Beskidzie Żywieckim. Podczas imprezy odbywa się pokaz obrzędowości związanej z wypędem owiec na hale – pożegnanie baców we wsi, wyprowadzenie baców ze wsi na halę, mieszanie stad owiec, cytanie, okadzanie i pierwszy udój owiec na hali, jak również klaganie sera i wyrób bryndzy oraz pokazanie codziennego życia na hali.

fot. Redyk Karpacki 2013 Transhumance Transhumanta/Facebook

Obrzędy są przeplatane występami zespołów regionalnych oraz kapel ludowych, podczas których prezentuje się tradycyjne pieśni pasterskie, grę na instrumentach ludowych oraz lokalną gwarę. Podczas imprezy istnieje możliwość degustacji wyrobów z mleka owczego – bryndza, bundz, oscypki oraz potraw z baraniny.

Redyk wiosenny

Zgodnie z tradycją pobyt na hali rozpoczynał się w dzień św. Wojciecha, tj. (23 kwietnia).
Redyk w kulturze pasterskiej był postrzegany jako największe święto wsi. Gospodarze, którzy oddawali owce na cały sezon bacy, przed wypasem na halach, spisywali je, znakowali i wprowadzali do koszora wykonanego z tynin.

Wyprowadzenie owiec było poprzedzone przez zabiegi o charakterze magicznym, które miały je uchronić przed złym losem i przed zaczarowaniem. W tym celu rozpalano ogniska i przeprowadzano owce przez ogień. Rozpoczynało go wskrzeszenie „świętego ognia” w kolybie (szałasie pasterskim). Zwyczaj nakazywał, aby od tego dnia miał palić się nieustannie podtrzymywany przez głównego owczarza - bacę.

W dalszej kolejności prowadzono owce wokół małej jodełki lub świerka wbitego w ziemię – tzw. mojka, która miała symbolizować zdrowie i siłę wszystkich obecnych na hali, i okadzano je palącymi się ziołami oraz połaźniczką przyniesioną na sałasz. Miało to na celu oczyszczenia ich z chorób i zapobieżenie nieszczęściu. Następnie kierdel był zaganiany wokół niej trzykrotnie, co miało na celu skupienie owiec w jedną gromadę i zapobieganie ucieczkom pojedynczych zwierząt.

Baca miał za zadanie pociągnąć owce za sobą, pomagając sobie przy tym solą, którą posypywał stado. Juhasi z pomocą psów i gwizdów podrywali stado oraz pilnowali, aby owce szły za bacą. Źle wróżyły owce, które wypadły poza okręg. Wierzono, że ile owiec wypadnie poza krąg, tyle zginie w nadchodzącym sezonie.

Praktykowane też zwyczaje, które były wspólne dla innych zwierzętach podczas pierwszego wygonu na hale. Bydlęta się opluwało, robiono znak krzyża, czasami do ogonów wiązało się czerwoną wstążkę.

Owce wszystkich sałaszników gromadziły się w jednym miejscu u podnóża gór, po czym jedno wielkie wspólne stado gnano na sałasz. Wejście na halę było również szczególnie akcentowane: całą drogę strzelano, trąbiono i krzyczano. Miało to na celu odegnanie złych duchów od posiadanych zwierząt, a także aby całe stado trzymało się razem.

Następnie sałasznicy dokonywali pierwszego udoju mleka. Do udojonego mleka dodawano kawałeczek suszonego żołądka cielęcia zwanego podpuszczką.

Tak przygotowany serowy oszczypek podawano na szyndziole, czyli goncie. Ser rozkrajano od środka - jak tort i dzielono nim - szczypkiem wszystkich udziałowców (właścicieli owiec). Był to symbol udział każdego gazdy we wspólnocie pasterskiej, zawiązaniu się wspólnoty pracy i odpowiedzialności za pomyślność i pomnażanie dostatku.

Redyk jesienny

Redyk jesienny to inaczej osod, łosod, łossod. Nazwa pochodzi od nazwy osadzić, czyli odprowadzić owce do poszczególnych gospodarstw. Tradycyjne wypas owiec kończył się w dzień św Michała, tj. 29 września, choć na Śląsku Cieszyńskim mógł to być także dzień 28 września, na św. Wacława.

Funkcjonował też jesienny wypas, który trwał przeciętnie do Nowego Roku. Po tym czasie stada wracały do swoich rodzinnych wsi, przy czym dawniej zostawały we wsi tylko kilka dni i każdy z właścicieli odprowadzał swoje owce w góry na tzw. zimowisko. Zimowiskiem nazywano polany, na których stały szopy, w których na powale pod dachem zmagazynowane było siano zebrane latem.

1200 km, 300 owiec, 5 państw

W 2013 roku został zorganizowany Redyk Karpacki. Trasa redyku wiodła przez tereny państw karpackich: Rumunię, Ukrainę, Polskę, Słowację i Czechy. W stadzie znalazło się ok. 300 owiec, psy, osły i konie. Pasterze z Polski, Ukrainy i Rumunii w okresie od 11 maja do 14 września 2013r. pokonali trasę ok. 1200 km.

Fundacja Pasterstwo Transhumancyjne, organizator imprezy, podała, że Redyk Karpacki został zorganizowany dla uczczenia wędrówek pasterzy wołoskich, które doprowadziły do zasiedlenia Karpat i powstania wspólnej, wysokogórskiej kultury pasterskiej, łączącej społeczności zamieszkujące Karpaty.

źródło: www.redykkarpacki.pl, www.jelesnia.pl, wikipedia 

Czytaj więcej

Napisz do autora s.borszcz@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Wnętrza