Czytasz: Rachunek sumienia wicemarszałka. Czy zablokuje "Klątwę"?

Rachunek sumienia wicemarszałka. Czy zablokuje "Klątwę"?

Czy Henryk Mercik nadzorujący instytucje kultury w Urzędzie Marszałkowskim wysłucha apelu abp. Wiktora Skworca i zdejmie z afisza kontrowersyjne przedstawienie?

- Nadzoruję instytucje kultury, ale nigdzie nie mam zapisanych kompetencji doboru repertuaru, czy doboru pracowników w tych instytucjach. Nie mam takiej możliwości, ani nie chcę tego robić. Od tego jest dyrektor, który ma radę programową, żeby podjąć odpowiednią decyzję - mówi Henryk Mercik.

Do wicemarszałka skierowano niejeden apel o interwencję w sprawie kontrowersyjnej premiery "Klątwy" na deskach Teatru Rozrywki. Apelowali politycy i zwykli ludzie. Henryk Mercik mówi krótko - decyzję podejmie dyrektor. Jego zdaniem nie ma żadnego narzędzia wpływu na jego decyzję. A nawet gdyby miał, to nie chce z niego skorzystać.

- Odpowiadam za instytucje, takie jak Filharmonia Śląska, Opera, Teatr czy Zespół Śląsk; w każdej z tych instytucji nie ingeruję w repertuar ani w  pracowników, nigdzie nie jest zapisana możliwość takiej interwencji.

Zdaniem posła PiS Stanisława Pięty, to tylko unikanie odpowiedzialności. Jego zdaniem Urząd Marszałkowski powinien w trybie natychmiastowym zwolnić dyrektora Dariusza Miłkowskiego, jeśli ten nie zdecyduje się na odwołanie przedstawienia warszawskiego Teatru Powszechnego.

- „Klątwy” nie odwołam – mówi stanowczo Dariusz Miłkowski.

Czy dyrektor straci posadę?

- Dariusz Miłkowski wziął na siebie odpowiedzialność i muszę powiedzieć, że jest bardzo doświadczonym reżyserem i dyrektorem - podkreśla wicemarszałek.

Henryk Mercik nie zamierza spełniać politycznych życzeń Stanisława Pięty, Barbary Dziuk i Marii Nowak. Jego zdaniem, to opinie „z tylko jednego politycznego kąta”.

- W kwestii spektakli, koncertów czy wystaw nie wsłuchuję się w głos polityków. Nie interesują mnie ich opinie - dodaje.

Protestują nie tylko politycy

- Ja rozumiem, że część ludzi może być tym oburzona i rozumiem, że szczerze przeciwko takiemu wydarzeniu protestują. Rozumiem i szanuję.

Mimo to nie zamierza podejmować jakichkolwiek działań w celu zablokowania przedstawienia. Zdaniem Henryka Mercika, nie ma też ku temu przesłanek formalnych. Przedstawienie nie jest, zdaniem wicemarszałka, finansowane z pieniędzy publicznych.

- To nie jest nasza produkcja, a gościnny występ warszawskiego teatru. Udział finansowy urzędu jest zerowy.

Co więcej, marszałek uważa, że Teatr Rozrywki nie istniałby bez dyrektora Miłkowskiego, który "stworzył jego markę, dzięki niemu wszyscy usłyszeli o Teatrze i znają go takim, jakim jest". Sam dyrektor nie uważa "Klątwy" za prowokację, ale za wydarzenie teatralne.

O odwołanie przedstawienie apeluje też Kościół. Czy jego głos jest dla marszałka obojętny?

Jak tłumaczy, abp. Wiktor Skworc nie apeluje o odwołanie dyrektora, a jedynie o wycofanie z afisza kontrowersyjnej sztuki. Zdaniem Henryka Mercika, taką decyzję może podjąć wyłącznie dyrektor Dariusz Miłkowski i jego rada programowa.

- Szanuję głos księdza abp. Wiktora Skworca. Przyjmuję go z szacunkiem i ze zrozumieniem. Niestety, ja w tej sprawie nie jestem stroną.

Niewykluczone, że Henryk Mercik będzie osobiście na spektaklu w Teatrze Rozrywki. Na pytanie o swoją obecność stara się nie odpowiadać w sposób jednoznaczny.

- To się jeszcze okaże - mówi Henryk Mercik.

Czytaj więcej