Czytasz: Prokuratura zmienia żądanie - chce dożywocia dla rodziców Szymona

Prokuratura zmienia żądanie - chce dożywocia dla rodziców Szymona

Rodzice odpowiadają za zabójstwo z zamiarem ewentualnym - nie udzielając dziecku pomocy, godzili się na jego śmierć.

Kary dożywotniego pozbawienia wolności będzie domagał się przed sądem apelacyjnym prokurator dla rodziców niespełna 2-letniego Szymona z Będzina, zmarłego prawie osiem lat temu w wyniku obrażeń po silnym uderzeniu w brzuch - ustaliła PAP.

 

To zmiana stanowiska prokuratury, która przed sądem I instancji żądała dla oskarżonych kar po 15 lat więzienia.

Szymon zmarł w lutym 2010 r. Jego ciało rodzice porzucili w stawie w Cieszynie. Przez dwa lata nie było wiadomo, kim jest odnaleziony w stawie chłopczyk. Sąd okręgowy w czerwcu br. skazał ojca Szymona na 12, a matkę na 10 lat za zabójstwo z tzw. zamiarem ewentualnym.

 "W apelacji zawarto wniosek o uchylenie zaskarżonego wyroku w zakresie orzeczenia o karach wymierzonych oskarżonym za zbrodnię z art. 148 par. 1 kk oraz kary łącznej, wnosząc jednocześnie o wymierzenie wobec obojga oskarżonych za zbrodnię z art. 148 par. 1 kk kary dożywotniego pozbawienia wolności” - napisał w odpowiedzi na pytania PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej Jacek Boda.

Pytany, z czego wynika zmiana stanowiska, odpowiedział, że złożona przed kilkoma dniami apelacja jest wynikiem ponownego przeanalizowania materiałów sprawy.

Prok. Boda dodał, że oskarżyciel publiczny nie korygował w apelacji kwalifikacji prawnej czynów zarzucanych oskarżonym, tj. zabójstwa z zamiarem ewentualnym - wobec braku podstaw do takiej zmiany.

Wyrok z I instancji zamierza zaskarżyć także obrona. Apelację złoży w przyszłym tygodniu – powiedział PAP jeden z obrońców Beaty Ch. mec. Marek Krupski.

W wyroku z czerwca Sąd Okręgowy w Katowicach uznał, że choć to R. uderzył dziecko, oboje za zabójstwo z zamiarem ewentualnym - nie udzielając mu pomocy, godzili się na jego śmierć. Przed sądem I instancji prokuratura domagała się dla obojga oskarżonych po 15 lat pozbawienia wolności. Obrona przekonywała z kolei, że rodzice Szymona nie mogli zakładać i nie mieli świadomości, że dziecko może umrzeć. Sąd zgodził się ze stanowiskiem prokuratury, choć wymierzył łagodniejsze kary, niż chciał oskarżyciel publiczny.

 Do tragedii doszło pod koniec lutego 2010 r. Według ustaleń śledztwa, ojciec uderzył dziecko, bo było płaczliwe i nie wykonywało poleceń. Po ciosie stan Szymona sukcesywnie się pogarszał - dziecku pękło jelito cienkie. Wywiązało się ropne zapalenie otrzewnej.

Przez cztery dni chłopiec płakał, nie chciał jeść i pić, miał biegunkę. Na kilka godzin przez śmiercią oskarżony miał ponownie uderzyć syna w brzuch. Z ustaleń biegłych wynika, że gdyby rodzice po wystąpieniu objawów chorobowych poszli z Szymonem do lekarza, zapobiegliby jego śmierci. Taka szansa istniała jeszcze na kilka godzin przed zgonem.

Jeszcze w dniu śmierci Szymona rodzice przewieźli jego zwłoki samochodem do Cieszyna, gdzie porzucili je w stawie. Do auta zabrali też jeszcze dwie wspólne córki: 4-letnią i niespełna roczną. Szymon został kompletnie ubrany, odpowiednio do pory roku. Włożono go do torby i przewieziono w bagażniku, a następnie matka położyła go na krawędzi stawu.

Policja długo nie mogła ustalić, kim jest znalezione w stawie dziecko. Prowadzone po znalezieniu ciała śledztwo zostało umorzone w kwietniu 2012 r. z powodu niewykrycia sprawców. Sprawa wyszła na jaw, gdy do ośrodka pomocy społecznej w Będzinie zgłosiła się osoba, która twierdziła, że od dawna nie widziała dziecka sąsiadów. Rodziców chłopca zatrzymano dopiero w czerwcu 2012 r. Wzajemnie obarczali się winą - Ch. mówiła, że to R. uderzył syna w brzuch, R. - że to matka go kopnęła dziecko i uklękła na nim.

Poza zabójstwem prokuratura zarzuciła rodzicom także składanie fałszywych oświadczeń w będzińskim magistracie po śmierci dziecka, dzięki czemu wyłudzili świadczenia socjalne w wysokości łącznie blisko 4 tys. zł. Sąd okręgowy uznał ich za winnych także tego przestępstwa.

Proces w tej sprawie toczył się już dwa razy. Pierwszy ruszył we wrześniu 2013 r. W maju 2015 r. Sąd Okręgowy w Katowicach skazał R. na karę 10 lat więzienia. Przypisał mu spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka, czego nieumyślnym skutkiem był zgon Szymona. Matce wymierzył karę 5 lat pozbawienia wolności, uznając ją za winną narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślne spowodowanie śmierci syna.

Po zaskarżeniu orzeczenia Sąd Apelacyjny w Katowicach w grudniu 2015 r. uchylił wyrok i nakazał powtórzenie procesu. Choć nie dopatrzył się błędów w ustaleniach sądu, jednak przychylił się do argumentów podnoszonych w apelacji prokuratury.

Inaczej niż sąd okręgowy w pierwszym procesie, sąd odwoławczy uznał, że rodzice, nie udzielając Szymonowi pomocy, godzili się na jego śmierć. Odnosząc się do wyjaśnień oskarżonych, sąd zaznaczył, że w realiach tej sprawy, gdy śmierć nastąpiła po kilku dniach, kwestią drugorzędną jest, kto zadał dziecku cios skutkujący zgonem. (PAP)

 

Czytaj więcej

 

Komentarze
To cię zainteresuje