Czytasz: Prezydent Bytomia najął detektywa. Kogo chciał przyłapać?

Prezydent Bytomia najął detektywa. Kogo chciał przyłapać?

Bytom jest postrzegany jako najbardziej zaśmiecone miasto w regionie. Prezydent postanowił z tym walczyć. I najął... detektywa.

Ogromna hałda odpadów na terenach przemysłowych przy ul. Magdaleny, góra śmieci przy tutejszym M1, nie mniejsza na Bobrku. Bytomianie nie mają łatwego życia. Zwłaszcza, że raz na jakiś czas przez miasto przetacza się wieść, że wraz z nową porcją śmieci, ktoś na składowiska podrzuca także te toksyczne.

Z taki procederem od dawna walczy urząd miasta w Bytomiu. Niestety - mało skutecznie. - Nie wszystko jesteśmy w stanie zrobić sami - przyznaje Dawid Wowra, rzecznik prasowy bytomskiego magistratu. I przyznaje: - Prezydent Damian Bartyla najął prywatnego detektywa.

Śledczy w akcie desperacji

Po co? Bytomski rzecznik mówi wprost: - Żeby mieć rzetelne dowody na nielegalny transport i składowanie odpadów. - I przyznaje: - To był akt desperacji. - Wowra tłumaczy, że prezydent Bartyla w przypadkach, w których mógł cofnąć firmom pozwolenia na składowanie odpadów, już to zrobił. - Nie mamy jednak kompetencji do wszystkiego. Ma je kontrolujący takie składowiska odpadów Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i wydający zezwolenia marszałek Saługa. Mamy jednak wrażenie, że obie instytucje nie korzystają ze swoich możliwości, by nielegalny proceder zastopować - mówi wprost Wowra.

Walczą ze stereotypem

Ile miasto zapłaciło za detektywa? Rzecznik bytomskiego magistratu nie chce zdradzać szczegółów. Zapewnia jednak, że najęty przez prezydenta wywiadowca zrobił już swoją robotę. - Raporty trafiły do naszej komendy policji - zaznacza Wowra. Dodaje, że to nie wszystko, co miasto poczyniło, by walczyć ze stereotypem „najbrudniejszego w regionie”.

- Prezydent Bartyla wyszedł z apelem do premiera Morawieckiego – zaznacza bytomski rzecznik.

Podpisz się pod petycją do premiera

- Proponujemy zmiany w prawie, polegające między innymi na przyznaniu samorządom większych kompetencji kontrolnych wobec firm oraz możliwości interwencji w ich działalność, jeśli będzie ona uciążliwa dla otoczenia – tłumaczy Damian Bartyla. Zaznacza: - Obecne, ułomne przepisy nie dają nam takich możliwości.

Apel władz Bytomia do premiera ma trafić wraz z petycją podpisaną przez mieszkańców. Podpisy zaczęto zbierać w miniony piątek. - W trzy godziny zebraliśmy prawie 300 – informuje bytomski magistrat.

Wciąż można je składać w budynku urzędu miasta, przy ul. ul. Parkowej 2 i przy ul. Smolenia 35. Petycja dostępna jest także w Biurze Promocji Bytomia /Rynek 7/ oraz w Urzędzie Stanu Cywilnego przy ul. Olejniczaka 22. 

Czytaj więcej