Relacja

Rodzice odpowiadają za śmierć dzieci

Do pięciu lat więzienia grozi rodzicom dwóch małych chłopców, którzy w lipcu zeszłego roku zginęli w pożarze domu w Rajczy.

Karolina K. i Damian M. stanęli we wtorek przed Sądem Rejonowym w Żywcu. Oboje są oskarżeni o narażenie swoich dzieci na niebezpieczeństwo i nieumyślne spowodowanie ich śmierci. W momencie wybuchu pożaru byli pijani. Mieli we krwi blisko 3 promile alkoholu.

- Nie byli w stanie myśleć racjonalnie – mówił przed sądem Piotr Sowa, oskarżyciel z prokuratury rejonowej w Żywcu.

Pożar wybuchł w drewnianym domu rodziny w nocy z 1 na 2 lipca. Dym obudził Damiana M., który zaczął krzyczeć i uciekać. To obudziło Karolinę K., która wybiegła z domu z 4-letnim Oskarem. W domu pozostali 2-letni Patryk i 11-miesięczny Krystian. Ojciec próbował wrócić po nich, ale siła ognia była zbyt duża. Dzieci zmarły w wyniku zatrucia dymem i oparzeń.

Główna wina oskarżonych polega na tym, że nie wynieśli dwójki dzieci z budynku objętego pożarem, choć mieli taką możliwość. Oni sami wychodząc z domu wraz z trzecim dzieckiem praktycznie nie odnieśli żadnych obrażeń – dodał oskarżyciel.

Przed sądem w Żywcu ruszył proces rodziców.
Rodzice oskarżeni o śmierć synów

 

Karolina K. przyznała się do winy. Nie chciała zeznawać. Sąd odczytał jej wyjaśnienia, z których wynikało, że nie zabrała pozostałej dwójki dzieci, bo wpadła w panikę. Damian M. na pytanie, czy przyznaje się do winy, nie potrafił odpowiedzieć wprost.

Mężczyzna przed sądem mówił, że nocą obudził go swąd dymu. Wpadł w panikę i wybiegł.  - Byłem w szoku. Nie wiem, czemu nie wyniosłem dzieci. To wszystko działo się tak szybko – mówił przed sądem Damian M.

Z opinii biegłych wynika, że do pożaru doszło prawdopodobnie z powodu zwarcia instalacji elektrycznej.

Sędzia odroczyła rozprawę do 21 marca. Wówczas może zapaść wyrok. Oskarżonym grozi kara do 5 lat więzienia.

Czytaj więcej

 

 

Napisz do autora a.wietrzyk@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Stadion Śląski