Czytasz: Po zdradzie Kałuży "polecą głowy". Tylko w Nowoczesnej?

Po zdradzie Kałuży "polecą głowy". Tylko w Nowoczesnej?

40 minut przed spotkaniem rady zatwierdzającej listy wyborcze Kałuża nie był liderem listy Koalicji Obywatelskiej. Jak się tam znalazł? Kto za to odpowie?

Piotr Misiło, jeden z bardziej wyrazistych posłów Nowoczesnej, domaga się natychmiastowych rozliczeń po wolcie Wojciecha Kałuży. Jego zdaniem stanowisko stracić powinien sekretarz generalny partii, Adam Szłapka.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że to właśnie Szłapka miał zdecydować o wpisaniu na jedynkę byłego wiceprezydenta Żor. Zaskoczenia nie kryli wtedy lokalni działacze Platformy Obywatelskiej. Na 40 minut przed spotkaniem rady zatwierdzającej listy wyborcze, liderem listy w okręgu czwartym był Bartłomiej Gabryś. To ekonomista i wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. W Nowoczesnej odpowiadał m.in. za sieć ekspercką tej formacji na Śląsku. Jest też wiceprzewodniczącym partii w regionie. Do zmiany Gabrysia na Kałużę miała nakłaniać… posłanka Monika Rosa.

- Łukasz Kohut był rozważany jako kandydat, ale po proteście Platformy przestał nim być. Jego miejsce miał zająć Bartłomiej Gabryś. To było niemal pewne. O tym, że nie tylko nie będzie na pierwszym miejscu listy, ale w ogóle nie wystartuje w wyborach, dowiedział się z SMS-a - mówi nam jeden z działaczy Nowoczesnej.

Wiadomość do Gabrysia miał wysłać właśnie Adam Szłapka. Sekretarz generalny odpowiada za struktury Nowoczesnej w całym kraju. Nie stracił swojego stanowiska nawet po odsunięciu od władzy Ryszarda Petru. Pierwszym, który miał odwagę stanąć przeciwko byłemu liderowi i założycielowi Nowoczesnej był poseł Piotr Misiło. To on miał stać także za porozumieniem kontrkandydatów Petru i wspólnym poparciem Katarzyny Lubnauer. Dzięki temu, równo przed rokiem, Ryszard Petru stracił stanowisko przewodniczącego w partii, którą stworzył. Teraz Misiło domaga się natychmiastowej dymisji Adama Szłapki.

10 września Koalicja Obywatelska inaugurowała kampanię wyborczą na Śląsku.  Wtedy jeszcze ani Monika Rosa, ani Wojciech Saługa nie mówili kto będzie liderem listy, w okręgu, który obsadzić miała Nowoczesna. Wśród kandydatów zebranych przed Stadionem Śląskim Wojciecha Kałuży nie było. W ostatnim szeregu tuż obok Marka Kopla stał za to… Bartłomiej Gabryś.

W wywiadzie dla Rzeczpospolitej poseł Misiło potwierdza, że Wojciecha Kałużę rekomendowała Monika Rosa poprzez „ręczne sterowanie sekretarza generalnego”. Jego zdaniem do dymisji Szłapki powinno dojść natychmiast.

Ciemne chmury zbierają się także nad posłanką Moniką Rosą. To ona ponosi polityczną odpowiedzialność za sukces PiS. W czasie sobotniej manifestacji w Żorach padały jednak słowa poparcia dla liderki śląskiej Nowoczesnej.

- Monika Rosa, to porządna dziołcha. Ona nas nigdy nie zdradziła. Nie rozumiem głosów wzywających do rozliczenia jej. Dla mnie to wzór posłanki - mówiła jedna z mieszkanek Żor.

O tym, że z Kałużą mogą być problemy, przewodniczącą Katarzynę Lubnauer informowała część śląskich działaczy tuż po skreśleniu Gabrysia. Wojciech Kałuża pozostał jedynką. Po przejściu Kałuży do PiS, liderka Nowoczesnej za całą sytuację miała Gabrysia przeprosić.

Wojciech Kałuża był liderem listy Koalicji Obywatelskiej w okręgu czwartym. Na to miejsce rekomendowała go Nowoczesna. Zdobył blisko 25 tys. głosów. Dzień przed pierwszą sesją sejmiku liderzy śląskiej Platformy, Nowoczesnej, SLD i PSL podpisali porozumienie koalicyjne. Kałuża na kilka godzin przed odebraniem zaświadczenia o wyborze przeszedł do PiS. Tym samym zapewnił formacji Jarosława Kaczyńskiego większość niezbędną do rządzenia sejmikiem. 

Czytaj więcej