News

Pływają „na dziko”. Wypadek goni wypadek

Na "Pogorii IV" obowiązuje zakaz kąpieli i pływania sprzętem motorowodnym. Tymczasem jezioro aż roi się od skuterów, motorówek i kąpiących się. Kto pilnuje Pogorii IV?

Najmłodsza ze wszystkich czterech. Największa i najmniej dostępna. Przynajmniej oficjalnie, bo nieoficjalnie nad Pogorią IV, plażował niejeden. Mimo zakazu kąpieli, pomimo zakazu pływania po akwenie sprzętem z napędem silnikowym. Są tego skutki. Tragiczne.

Wypadek za wypadkiem

Głośno o Pogorii IV zrobiło się już na początku wakacji. Młodzi ludzie na tutejszej dzikiej plaży urządzili sobie biwak. W nocy zapalił się śpiwór, w którym spała 21-letnia kobieta. Z ciężkimi poparzeniami ciała trafiła do szpitala.

Ale to nie koniec. Pod koniec lipca motorówka wjechała w chłopaka i dziewczynę. - Byli w wodzie, ale próbowali wejść na swojego skutera – relacjonują znajomi pary. Dodają, że poszkodowani dawali kierującemu motorówką znaki ostrzegawcze. Ten poruszał się jednak z ogromną prędkością. Para trafiła do szpitala. Pozostaje pytanie: skoro wokół jeziora nie brakuje tabliczek z zakazami, dlaczego nikt nie pilnuje, by były przestrzegane?

Gdzie kucharek sześć…

- Chodzi o kwestie własnościowe – nie ukrywa podkomistarz Paweł Łotocki, rzecznik prasowy policji w Będzinie. Wyjaśnia, że Pogoria IV administracyjnie leży na terenie Dąbrowy Górniczej, Wojkowic Kościelnych i Siewierza. Patrole pełnią tu także policjanci z Będzina i katowiccy oficerowie prewencji (ci mają do dyspozycji motorówkę). - A wiadomo, gdzie kucharek sześć… - podsumowują okoliczni mieszkańcy. Zaznaczają, że policja co najwyżej wlepia nad Pogorią mandaty za złamanie zakazu parkowania. - Za bezpieczeństwo na plaży lub w wodzie nie odpowiada już nikt – mówią plażowicze.

Zabraniać dostępu do wody nie można. Ale można wiele

Sytuacja zmieniłaby się, gdyby nad Pogorią IV pojawiła się plaża z prawdziwego zdarzenia. Taką propozycję złożył miastom administrator zbiornika - Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach. Jego rzeczniczka – Linda Hofman podkreśla, że choć najważniejszą funkcją Pogorii IV jest zabezpieczenie przeciwpowodziowe w momencie fali wezbraniowej na Czarnej Przemszy, prawo zapewnia dostęp do akwenów wodnych dla każdego. - Nie możemy postawić tu płotu – wzrusza ramionami Hofman. Jej zdaniem dużo lepszym sposobem na zapewnienie bezpieczeństwa odpoczywających nad Pogorią IV, byłoby zagospodarowanie zbiornika. - Już dwa lata temu wyszliśmy z propozycją do wszystkich podmiotów zaangażowanych w sprawę. Proponowaliśmy, by teren ten podzielić na kilka stref. Np. na strefę z przystanią – dzięki czemu po zbiorniku można byłoby popływać zarówno żaglówką, jak i motorówką oraz strefę ciszy z kąpieliskiem – tutaj łódki nie miałyby wstępu i kąpiący się byliby bezpieczni. Niestety, nic z planów nie wynikło – mówi rzeczniczka RZGW.

Siewierskie „Las Vegas” nie ma tu miejsca

W czym problem? Władze Dąbrowy Górniczej mówią wprost, że są zainteresowane zagospodarowaniem Pogorii IV. Wcześniej udało im się to już z popularną Pogorią III (poszerzono plażę, zbudowano molo i centrum rekreacji). Największy opór stawiają jednak władze Siewierza. Kilka lat temu gmina stworzyła już plan na „swoją” stronę jeziora. - Siewierska plaża jest zresztą najładniejsza – podkreślają w RZGW. Był jednak na tyle ingerujący w przyrodę, że zarządca nie zgodził się na jego realizację. - Nie możemy zrobić tu Las Vegas, jakie proponował burmistrz Siewierza. Inaczej zamiast zbiornika wodnego, mielibyśmy szambo – przyznaje Hofman.

Sprawa Pogorii IV trafiła do wojewody śląskiego. - Mamy nadzieję, że uda się zobligować samorządy do podjęcia rozsądnych decyzji i opracowania planów miejscowych – liczy RZGW. - Dłużej już być jak teraz nie może – dodaje Hofman.

Czytaj więcej

 

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Video