News

Niezwykły wyczyn 12-latka. Mało kto tak by się zachował

Wszyscy przechodzili. On zszedł z roweru i nieprzytomnemu mężczyźnie zaczął robić masaż serca. Teraz rodzice 12-latka pękają z dumy. On sam przyznaje: - Nie chcę żeby było o mnie głośno, bo koledzy będą się śmiali -.

 

Ostatni dzień wakacji. Michał Dobaj razem z kolegami wracali z przejażdżki rowerowej. - Pić nam się chciało. Chcieliśmy się napić się u mnie w domu i jechać dalej – mówi z uśmiechem 12-letni dąbrowianin.

Ale nie pojechali. Przy ul. Morcinka w Dąbrowie Górniczej, nieopodal bloku Michała, zauważyli leżącego mężczyznę. Michał nie zastanawiał się ani chwili. - Zsiadłem z roweru i podszedłem sprawdzić czy pan ma puls. Był dziwnie wygięty, miał otwarte oczy i przekrzywioną twarz – wspomina chłopak. Dodaje, że obok przechodzili inni. Ktoś miał rzucić, że mężczyzna pewnie jest pijany. - To mnie denerwuje, tak nie można się zachowywać – mówi 12-latek. - Może być wzorem dla niejednego dorosłego – dodaje Monika Jagodzińska, dyrektor dąbrowskiej SP nr 29, do której chodzi Michał.

CZYTAJ TAKŻE: "HALLO, PO MIEŚCIE BIEGA KANGUR". KTO DZWONI POD 112?

Niedaleko pada jabłko od jabłoni

Nastolatek wykręcił numer 112 i wezwał pogotowie. Natychmiast zaczął robić mężczyźnie masaż serca. - Już bardzo bolały mnie ręce - wspomina. Na szczęście zjawił się sąsiad i zastąpił chłopaka. Lekarze z pogotowia nie ukrywali; gdyby nie reakcja Michała, mężczyzna prawdopodobnie nie dożyłby przyjazdu karetki.

Skąd u chłopca takie umiejętności? - Niedaleko pada jabłko od jabłoni – mówi Mariusz Miszczyk, rzecznik prasowy dąbrowskiej komendy policji. - Tata chłopca jest policjantem. Aktualnie wykłada w katowickiej szkole policji. Niedawno sam uratował umierającego mężczyznę – dodaje.

Niedoszły samobójca

Starszy aspirant Paweł Dobaj, tata 12-latka, pod koniec lipca odebrał nagrodę z MSWiA. Dwa miesiące wcześniej prowadził szkolenie z ręcznego sterowania ruchem na jednym z katowickich skrzyżowań. Podbiegła do niego zaniepokojona kobieta. - Twierdziła, że na chodniku leży zakrwawiony mężczyzna – wspomina pan Paweł. Okazało się, że poszkodowany to niedoszły samobójca. - Miał poprzecinane nadgarstki, w jednym z nich kawałek szkła od butelki – wspomina pan Paweł. Dodaje, że uciskał miejsce krwawienia dopóki nie przyjechało pogotowie. - Miałem więcej szczęścia niż syn. Niedoszły samobójca przeżył, sąsiad z osiedla, którego ratował Michał niestety zmarł w szpitalu - dodaje aspirant.

Mama krwi się boi

Dwaj bohaterowie w domu? - To dobrze, bo ja panicznie boję się krwi – przyznaje Anna Dobaj. Nie ukrywa, że po wyczynie syna, zrobiło się o nich głośno. - Ma do nas telewizja przyjechać – mówi dąbrowianka. Michał jest jednak skromny. - Trochę się boję, żeby koledzy się ze mnie nie śmiali – przyznaje. Kim będzie jak dorośnie? - Żołnierzem – mówi bez zastanowienia. - Bo tam jest połączenie ratownictwa medycznego i innych rzeczy, które mnie interesują – przyznaje.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Motoryzacja