Relacja

Niewidomi z Gliwic wypływają po rekord Polski!

02:43

Zarówno niewidzący, jak i widzący członkowie załogi "Wrzaskuna" chcą ustanowić rekord Polski. Dziś wyruszyli z Gliwic. W Szczecinie spotkają się z Adrea Bocellim.

Niezwykłą dzisięcioosobową załogę "Wrzaskuna" stanową gliwiccy harcerze, członkowie śląskiego Yacht Clubu oraz dwie osoby niewidome z Fundacji "Zobaczyć Morze". Kilka minut po 10:00 wypłynęli z gliwickiej Mariny. Celem jest Szczecin, gdzie mają spotkać się z Andrea Bocellim.

Niespodzianek nie brakowało jeszcze przed wypłynięciem.

- Przed chwilą utonęły moje okulary, będę musiał coś zorganizować - mówi Kuba Krzywy, członek załogi "Wrzaskuna".

Dla niego to przede wszystkim przygoda, w którą wyrusza razem z bratem Wojtkiem. 

- Wszyscy na pokładzie traktujemy sie na równi. Pomagamy sobie nawzjaem i osobom niewidomym - mówi Wojtek Krzywy.

Jednym z dwóch niewidomych członków załogi jest Przemysław Walczyk. Żałuje, że nie może zobaczyć tego, co go otacza, ale nie poddaje się i zapewnia, że niewidomi mogą wszystko.

- Osoba niewidoma może praktycznie wszystko tylko dłużej to trwa - przyznaje Przemysław Walczyk. -  Jestem już na pokładzie, rozejrzałem się jako tako, przestrzeń jest mała i wszystko da się ogarnąć - podkreśla.

PO REKORD POLSKI 

Wyzwanie jest niemałe. Jeśli się uda, to ustanowią rekord Polski. Dziesięcioosobowa załoga chce w ciągu zaledwie tygodnia dotrzeć do Szczecina. Tam dołączą do uczestników regat Tall Ships Races 2017. Każdego dnia muszą pokonać ponad 100 km. Rok temu tę samą trasę pokonali w trzy tygodnie.

- To nie jest wycieczka. Na jachcie to nigdy to nie jest wycieczka, zwłaszcza jeśli się bije rekordy - mówi załogant Andrzej Jastrząb - jeśli nam woda dopisze, to będziemy szli jak burza. Jak nas gdzieś przystopują, to mamy problem - dodaje.

Skipper Jacek Załuski przyznaje, że osoby niepełnosprawne na początku będą wymagały szczególnej uwagi. Jednak prawdziwym wyzwaniem będzie pogoda. I wbrew pozorom słońce nie jest sprzymierzeńcem załogi odkrytej łodzi „Wrzaskun”.

- Ta pogoda na pewno nie będzie nam sprzyjała. To jest takie wyniszczające siedzenie na tym słońcu - mówi Jacek Załuski.

Dlatego na pokładzie zostanie rozbity namiot. Będzie się można w nim schronić przed palącym słońcem i ewentualnym deszczem. Ustanowienie rekordu to cel dodatkowy. Najważniejsze dla organizatorów jest zarażenie żeglarska pasją osoby niepełnosprawne nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

- Nasz rejs jest dedykowany Fundacji Zobaczyć Morze oraz Fundacji, która się opiekuje trojaczkami niepełnosprawnymi z „Drużyny A”. Chcielibyśmy, żeby ludzie zwrócili uwagę na problemy osób niepełnosprawnych - mówi Jacek Załuski.

Przemysław Walczyk mówi stanowczo: "Wiem, że dam radę. Ja się nie muszę sprawdzać". Cieszy się na spotkanie z Adrea Bocellim, który jak podkreśla pan Przemysław, nie poddał się pomimo swojej niepełnosprawności.

Rejs do Szczecina, w opinii Jacka Załuskiego ze Śląskiego Yacht Clubu, to tylko trening przed pierwszym w historii rejsem na “DZ-cie” wodami śródlądowymi do Marsylii oraz na Przylądek Horn. Opłynięcie Przylądka będzie wielkim wydarzeniem dla środowisk niewidomych z całego świata.

Czytaj więcej

 

Napisz do autora m.ciesla@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Lifestyle