News, Komentarz

Nowe fakty: Morderca z Lasu Murckowskiego dręczył sąsiadów

„Wszyscy na dzielnicy już wiedzą, że to on”

Tak jak wcześniej informowaliśmy, podejrzany o brutalny mord w Kostuchnie na 38-latku z Bytomia, Andrzej M. znany był z jazdy na quadzie. Teraz się okazuje, że była ona wyjątkowo uciążliwa dla mieszkańców Podlesia. Pojazd z podciętym tłumikiem robił tak dużo hałasu, że budził małe dzieci. Sprawa trafiła najpierw na policję, a potem do Sądu dla Nieletnich.

18-LATEK, KTÓRY DOKONAŁ BRUTALNEGO MORDU, CHCIAŁ UCIEC ZA GRANICĘ

- Jakby ktoś w Podlesiu zapytał o chłopaka z quadem, każdy wskazałby tu Andrzeja – mówi nasz informator. - Jeździł ostro i głośno – dodaje.

Jego hobby miało być tak uciążliwe dla tutejszych mieszkańców, że postanowili sprawę zgłosić na policję. Skargi trafiały najpierw do Rady Osiedla, a potem w końcu na komisariat. Ludzie skarżyli się, że kiedy chłopak jeździł swoim quadem, budziły się nawet dzieci. Policja wzywała na świadków w sprawie członków rady osiedlowej. Potem w garażu Andrzeja M. policja faktycznie miała znaleźć quada z podciętym tłumikiem.

Nie wyglądał na zabójcę 

To stara sprawa, sprzed dwóch lat. Kiedy się toczyła. Andrzej M. był jeszcze nieletni, dlatego, jak wyjaśnia Aneta Orman, rzeczniczka katowickiej policji, 18-latek w systemach policyjnych nie jest rejestrowany jako sprawca jakiegoś przestępstwa czy nawet wykroczenia.

Nasz informator mówi, że zachowanie Andrzeja M. nigdy nie wskazywało na to, by ten mógł dopuścić się tak strasznego czynu.

Jego historia poruszyła mieszkańców Podlesia. - Moja mama jechała w autobusie i słyszała, jak ludzie szepczą, że to nasz sąsiad – dodaje nasz informator.

ICH KOLEGA TO ZABÓJCA Z LASU MURCKOWSKIEGO

- Nie chodzi o to, żeby chłopaka teraz jeszcze bardziej piętnować, ale by sprawdzić, czy sąd zastosował wobec niego jakiś środek resocjalizujący – mówi.

Katowicki Wydział Rodzinny i Nieletnich bada sprawę, a my cały czas czekamy na odpowiedź z sądu.

Zabił dla samochodu 

Przypomnijmy, że do morderstwa doszło 1 listopada. Ofiara Andrzeja M. była już wcześniej notowana za oszustwa, kradzieże i handel narkotykami. 38-latek kilka miesięcy temu kupił mercedesa wartego 150 tys. zł, ale postanowił się jednak pozbyć auta, przez które stawał się rozpoznawalny. Andrzej M. ofertę sprzedaży znalazł w internecie. Podczas jazdy próbnej usiąść miał na tylnej kanapie, a 38-latek objaśniał mu funkcjonowanie pojazdu. Kiedy mężczyzna się zatrzymał, Andrzej M. podciął mu gardło i zadał kilka dodatkowych ciosów. Następnie wsadził ciało do bagażnika, posprzątał samochód i udał się na stację benzynową zatankować.

W Lesie Murckowskim próbował spalić zwłoki 38-latka, ale było zbyt wilgotno, więc porzucił je przy tutejszym stawie. Zwłoki odnalazły dwie kobiety, które były na spacerze z psami.

Przyznał się do winy 


Andrzej M. wpadł, bo opis i numery rejestracyjne samochodu, dla którego zabił, dostały wszystkie patrole w regionie. Okazało się też, że auto kilka razy wychwyciły kamery miejskiego monitoringu w Katowicach. W niedzielę policjanci namierzyli mercedesa na parkingu jednej z katowickich galerii handlowych. Andrzej M. zatrzymany został w towarzystwie dwojga znajomych, którzy po przesłuchaniu zostali zwolnieni do domu, sam przyznał się do winy. Grozi mu dożywocie.

Czytaj więcej

Napisz do autora a.smolak@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Szkoła