Czytasz: Męskie Granie szowinistyczną imprezą?

Męskie Granie szowinistyczną imprezą?

Powiewa szowinizmem i do parytetu jej daleko – mówią feministki o słynnym festiwalu „Męskie Granie”. Nie planujemy zmiany nazwy – odpowiadają organizatorzy.

Brodka, Julia Pietrucha, Maria Peszek i Paulina Przybysz. Co je łączy? Występują na jednej scenie „Męskiego Grania”, słynnej imprezy sponsorowanej przez Żywiec. To w końcu męskie czy damskie to granie? Choć kobiety występują na festiwalu, jego nazwa pozostaje niezmienna.

Muzyka jest rodzaju żeńskiego

Już przed pierwszą edycją żywieckiej imprezy pojawiło się pytanie na łamach Gazety Wyborczej: „Męskie granie czy to nie szowinizm?”. Wojciech Waglewski, ówczesny dyrektor artystyczny odpowiedział wtedy dziennikarce GW:

- Sama muzyka jest rodzaju żeńskiego i w twórczości męskiej jest mnóstwo kobiecych elementów. Nie ma to nic wspólnego z seksizmem.

Muzyk przyznał też, że tę nazwę raczej powinno się wiązać z podziałem ról społecznych. Przypomniał, że płyta, jaką nagrał wspólnie z synami Fiszem i Emade, nosiła taki tytuł i była inspiracją dla nazwy projektu.

>> MĘSKIE GRANIE 2017 W KATOWICACH. ZOBACZ ZDJĘCIA! <<

"Kobiety nam wybaczą" 

„Męskie Granie” przyciąga tłumy fanów muzyki alternatywnej. Pierwsza edycja wydarzenia odbyła się w 2010 roku. Świętowano w katowickim Szybie Wilson, a dyrektorem artystycznym był wtedy Waglewski. Drugą edycję, także całkiem męską, promował singiel pod tytułem „Kobiety nam wybaczą” nagrany przez Waglewskiego, Lecha Janerkę, Spiętego, Fisza oraz Leszka Możdżera. Przełom nastąpił w czasie trzeciej edycji, w której stroną artystyczną zajęła się Katarzyna Nosowska. Tylko przez dwa lata. Potem ustąpiła miejsca mężczyznom. Jednak kobiety zaczęły się pojawiać na scenie wydarzenia. Po siedmiu edycjach powiększyła się lista artystów, także płci żeńskiej.

Czas zmienić nazwę?

Skoro kobiety pojawiły się w tym męskim gronie, to może czas pomyśleć o zmianie nazwy festiwalu?

- Pomimo udziału wielu kobiet w naszej trasie, nie planujemy zmiany nazwy – odpowiada krótko dział marketingu „Męskiego Grania”.

Co to na feministki? Marta Piotrowska, działaczka i organizatorka „Czarnego Protestu” w Katowicach przyznaje, że lubi tę trasę, ale od początku swojego istnienia powiewa szowinizmem i do parytetu jej daleko.

- Pewnie pojawią się głosy, że czepiamy się szczegółów. Ale to impreza nie tylko dla mężczyzn, ani nie jest robiona tylko przez mężczyzn. Dlaczego uparcie trzymać się nazwy „męskie”? Od początku było to wykluczające. Może właśnie teraz organizatorzy powinni pomyśleć o nowej nazwie – tłumaczy Piotrowska.

I zwraca uwagę też na inny aspekt. - Głównym sponsorem imprezy jest koncern piwny i tutaj być może sprawa się zaczyna i kończy. Browary utożsamiane są z męską częścią społeczeństwa. A piwo jest tak samo dla kobiet, kobiety też mogą być piwoszkami. Tak jak są wspaniałymi artystkami – mówi feministka.

Bilety sprzedane w godzinę

"Męskie Granie” to ogólnopolska trasa koncertowa prezentująca muzykę topowych polskich artystów, ale też sztukę tworzoną przez największe autorytety. Można ją spotkać w trakcie wakacji w największych miastach Polski. Przyciąga tłumy, którym – jak się zdaje – nazwa festiwalu wcale nie przeszkadza. W miniony weekend bawili się katowiczanie. Na gdyńskie, krakowskie i warszawskie koncerty od dawna nie ma biletów. Na wielki finał, który odbędzie się 26 sierpnia tradycyjnie w Żywcu, dodatkowe bilety wyprzedały się w godzinę.

Czytaj więcej

Komentarze
To cię zainteresuje