Czytasz: Medal im. Misiewicza? Specjalnie wybity przez MON

Medal im. Misiewicza? Specjalnie wybity przez MON

To nie żart. Bartłomiej Misiewicz, były rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej doczekał się medalu swojego imienia.

Krążek posiada na awersie biało-czerwoną flagę, godła czterech rodzajów sił zbrojnych i napis "Bartłomiej Misiewicz", zaś na rewersie figuruje orzeł i i pełna nazwa MON. Poinformował o tym na Twitterze Andrzej Rozenek, były polityk Ruchu Palikota, publicysta "NIE".

 - Nie jest to medal, a jedynie okolicznościowa moneta pamiątkowa - tłumaczy resort obrony.

Takie monety nazywa się potocznie coinami. Tekst o pamiątce dla Misiewicza z MON jest zatytułowany "Order Misia". Ukazał się na drugiej stronie tygodnika "Nie". 

Bartłomiej Misiewicz był szefem gabinetu politycznego i rzecznikiem prasowym Ministerstwa Obrony Narodowej. To jeden z bliskich współpracowników Antoniego Macierewicza.

W grudniu 2015 roku Bartłomiej Misiewicz na polecenie Antoniego Macierewicza kierował nocną akcją wejścia żołnierzy Żandarmerii Wojskowej i Służby Kontrwywiadu Wojskowego do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu Wojskowego NATO w Warszawie. W grudniu 2016 Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał stołecznej Prokuraturze Okręgowej wszczęcie śledztwa w tej sprawie. 1 marca 2017 Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił zażalenie pełnomocnika gen. bryg. Piotra Pytla i utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie Prokuratury Okręgowej w Warszawie z 24 października 2016 o umorzeniu śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień żołnierzy Żandarmerii Wojskowej asystujących w działaniach prowadzonych przez Bartłomieja Misiewicza jako pełnomocnika MON do spraw utworzenia CEKW NATO.

Według tygodnika „Polityka”, wizytując jednostki wojskowe, oczekiwał od ich dowódców oznak szacunku służbowego – na przykład powitania przed frontem jednostki – które nie przysługiwały osobom na jego stanowisku.

We wrześniu 2016, po publikacji „Newsweeka” informującej, że miał on oferować radnym w Bełchatowie zatrudnienie w państwowej spółce w zamian za przystąpienie do koalicji z PiS, na własną prośbę został zawieszony na stanowiskach rzecznika i szefa gabinetu politycznego MON. W październiku powrócił do pracy w ministerstwie, by zająć się „analizą dezinformacji medialnych wymierzonych w bezpieczeństwo państwa”. W grudniu, po umorzeniu przez prokuraturę śledztwa w Bełchatowie, wrócił także na oba zajmowane wcześniej stanowiska.

W 2016 objął funkcję członka rady nadzorczej spółki Energa Ciepło Ostrołęka oraz członka rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, mimo że nie posiadał ukończonego kursu dla członków rad nadzorczych i skończonych studiów. We wrześniu 2016 zrezygnował z zasiadania w organach tych przedsiębiorstw.

W 2016 w wypowiedziach partii opozycyjnych wobec PiS oraz niektórych publikacjach prasowych nazwisko Bartłomieja Misiewicza zostało uznane za symbol „kolesiostwa i nepotyzmu”. Określeniem Misiewicze politycy Nowoczesnej nazwali osoby o niskich kompetencjach, które „dostały pracę w spółkach Skarbu Państwa i instytucjach publicznych dzięki powiązaniom z PiS”. 

Andrzej Rozenek na Twitterze pyta teraz, kto powinien być oddznaczony medalem Misiewicza?