Czytasz: Durczok: Kożden mo swój kosmos!

Durczok: Kożden mo swój kosmos!

Kamil Durczok: Myślę, że już dziś warto pomyśleć i skompletować skład pierwszego kosmicznego tramwaju, który poleci w tamtą stronę.

Z wielkim zadęciem i jeszcze wiekszą radością NASA ogłosiła, że Mamuśka Ziemia ma bliską rodzinę w dalekim kosmosie. Co prawda, podróż tam to jakieś niewyobrażalne terminy, ale myślę, że już dziś warto pomyśleć i skompletować skład pierwszego kosmicznego tramwaju, który poleci w tamtą stronę.

Oczywiście, każdy ma swoje typy. Ci z Sosnowca wysłaliby tam pewnie Gorzelika i jego drużynę z RAŚ. Autonomiści - goroli i pół warszawki. Platforma natychmiast funduje bilety całemu PiSowi z rodzinami. A PiS ma problem, bo co prawda wizja Tuska w kosmosie jest nęcąca, ale jeszcze bardziej kręci widok Donalda T. z kajdankami na rękach. I to w krajowym więzieniu. Ot, taki mały dylemat. W ogóle to myślę, że każdy ma swoje typy, bo jako naród miłujący bliźnich jak żaden inny, jesteśmy gotowi zrobić ogólnonarodową zrzutę na całą flotę tych kosmicznych promów, byle tylko sąsiad, który ma nowego opla zniknął nam z pola widzenia, skoro sami jeździmy starym jak świat seicento.

Ostatnie dni przyniosły kilka kandydatur, pod którymi i ja bym się podpisał. Lista wcale nie zamyka się w gronie nazwisk rządzących Panów z drużyny Prezesa Naczelnika Jarosława Kochanego. Wręcz przeciwnie. Chcę zaproponować kilka nazwisk, których za żadne skarby w kosmos nie puszczę. Bo życie bez nich byłoby jak Wałęsa bez wąsa - niby ten sam, a jednak jakoś bez sensu.

Otóż nie ma mowy, żeby w kosmos poleciał Antoni Macierewicz. Po pierwsze dlatego, że nie brak głosów, że już tam jest. Po drugie, życie bez człowieka, który jest chodzącym dowodem, że każdy może żyć we własnym, szczelnie zamkniętym, malutkim świecie, jest zwyczajnie budująca. To dobrze, że jest człowiek każdym krokiem udowadniający, jak bardzo wszyscy jesteśmy kopnięci, a jak normalny jest on sam.

Nie życzę sobie, by w w drodze na inną planetę znalazł się także minister Błaszczak. Jak zniknie, skończy się inspiracja dla Ucha Prezesa. Szkoda niepowetowana.

Nie wyobrażam sobie kosmicznego wyeksportowania prezydenta Dudy. Brak rządowych kolumn na sygnale w okolicach Wisły i Zameczku na Zadnim Groniu, nie mieści się ani w mojej, ani w okolicznych kierowców głowach. Bo przed kim wtedy uciekać, brawurowo pakując się do rowu?

Także minister Szyszko jest nam potrzebny tu, na ziemi. Polska przyroda nie wybaczy Panu ministrowi, jeśli ten nie wymyśli jeszcze kilku spektakularnych akcji na miarę wycinki. A poza tym, widzę Pana ministra w przyszłym rządzie jako konsultanta d/s wycinki poprzedników. Tylko on gwarantuje, że depisowacja krajowej rzeczywistości przebiegnie szybko, sprawnie i skutecznie.

Jest też kilka pomysłów na pozostawienie przedstawicieli opozycji. I tak, biletu w kosmos nigdy nie powinien otrzymać poseł Jakubiak. Złote myśli dotyczące gejów, "ssania fujarki zamiast piersi" oraz "wyłażenia posłanki spod stołu" wnoszą w krajowe życie tak cenny wkład, że nie wolno go rodaków pozbawiać. Koniecznie musi też zostać z nami Janusz Korwin-Mikke. Nie tylko bowiem uczy skutecznie, jak spać w Europarlamencie, ale także powiększa liczne grono szaleńców, przekonanych, że jak się mówi szybko, pewnie i nie dopuszczając innych do głosu, to się ma rację.

Spoza polityki powinna z nami zostać Pani Profesorka Środa Magdalena. Osoba o wybitnej wrażliwości, obrończyni mniejszości seksualnych i bojowniczka o prawa kobiet. Ta sama, która w uroczy, profesorski, subtelny i wyrafinowany sposób kpi i sugeruje homoseksualne relacje Panów Macierewicza i Misiewicza. Ta, która zasadę: nikt nie jest winny, póki nie zostanie skazany - wyniosła do rangi cnoty.

Na koniec zostawiłem sobie kogoś, bez kogo moje życie straciłoby sens. To poseł Suski. Tak, tak, ten sam, który nie używa pigułek antykoncepcyjnych, szuka telefonu do Carycy Katarzyny i nie ma wątpliwości. W ogóle. To piękna cecha. Czyni świat prostszym, przyjaźniejszym i łatwiejszym do ogarnięcia.

Strach, że wszyscy oni mogliby nagle zniknąć z naszego życia, Bogu dzięki jest mocno na wyrost. Albowiem nie wiadomo, kiedy kosmiczny wehikuł powstanie. I czy pierwszą jego destynacją będzie któraś z bliźniaczych planet. Bardziej prawdopodobne, że jak ten polityczny cyrk potrwa jeszcze chwilę, sami się wystrzelimy w kosmos. Z rozpaczy.

Czytaj więcej