Czytasz: Wielka afera z golonką w roli głównej

Wielka afera z golonką w roli głównej

Golonka wylądowała w prokuraturze. A po drodze obsłużyła inne imprezy...

11 listopada 2015 roku w gminie Mszana powiatu wodzisławskiego odbył się festyn Smaki Jesieni. Na jego organizację gmina dostała 80 tys. zł z unijnych dotacji. Po półtora roku wybucha ogólnopolska afera, bo na festynie podobno brakowało... golonki.

Mięsa miało być bowiem aż 173 kg, podobno jest na nie nawet faktura, ale mało kto pamięta, by je jadł. Gminna komisja rewizyjna, pół roku po imprezie skierowała więc pismo do urzędu marszałkowskiego w celu wyjaśnienia zagadki.

Był kołocz i święcelniki


Sprawa wzbudziła ogromne kontrowersje, bo zakupiona za unijne środki golonka miała być serwowana na festynie za darmo. Wybucha ogólnopolska afera medialna, w której o kradzież golonki czują się oskarżone panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Połomi. Z mięsa, którego podczas imprezy na oczy nie widziały, tłumaczyć się muszą na policji. Tymczasem panie deklarują, że na imprezę przygotowały jedynie kołocz, święcelniki z kiełbasą, chleb ze smalcem i ogórkiem kiszonym, a także ciasto, kompot i dżemy z dyni. Do picia była kawa i herbata.

Dyrektor zapomniał wydać


Pochodzący z Połomi radny gminy Mszana Piotr Kuczera również zaznacza, że mięsa na imprezie nie było.

- Golonki na festynie „Smaki Jesieni” nie było. Żaden z uczestników imprezy jej nawet nie spróbował - mówi.

Po kilku miesiącach okazuje się, że za brak golonki na festynie odpowiedzialny jest najprawdopodobniej dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Mszanie Rafał Jabłoński.

- Dyrektor Jabłoński 21 stycznia przyszedł na sesję rady gminy i powiedział, że radni Wala, Berger, na imprezie nie byli, a radny Kuczera przeszedł o godz. 17. Bardzo się zdziwiłem, że ktoś mi notuje godziny jak przychodzę na festyny. Ja na festyn przyjechalem ok. godz. 16. Do tej godziny Jabłoński miał wydać 40 golonek, a później wydawanie wstrzymał i zapomniał je ponownie uruchomić - opowiada Kuczera.

- Ale nic się nie zniszczyło, ponieważ on te golonki przechował w chłodni. Po dwóch tygodniach była kolejna impreza w Mszanie i Gogołowej „Biesiady Piwne” i tam golonkę zaserwował, ale na Biesiadach od uczestników były pobrane opłaty, w Mszanie 65 zł a w Gogołowej 60 zł - dodaje radny.

Tymczasem dyrektor tłumaczy, że podczas festynu Smaki Jesieni zapomniał jej po prostu rozdysponować.

- Przez godzinę wydawaliśmy pierwszą partię golonki. Później po dwóch godzinach mieliśmy wydawać kolejną partię, itd. W tym czasie byłem zajęty m.in. ogrzewaniem hali i prowadzeniem imprezy i przeoczyliśmy wdawanie kolejnych partii - mówi Jabłoński.

- Kiedy panie zabrały się za wydawanie kolejnej partii golonki, okazało się, że na kuchni jest mało miejsca i golonkę włożyły do chłodni. To co zostało, wykorzystaliśmy na imprezę organizowaną przez GOSIR w tym samym miesiącu - dodaje.

Golonka się znalazła, tylko że na innej imprezie. - Te imprezy, które były potem organizowane, były biletowane i w ramach ich ceny była sterowana również golonka - wyjaśnia dyrektor.

Jakim prAwem? Jakie panie?

- Jakim prawem on golonką, którą mieszkańcy mieli zjeść za darmo na festynie pod nazwą ''Mszańskie Smaki Jesini'' obsługuje kolejne imprezy? - zastanawia się radny Kuczera.

Członkinie koła gospodyń wiejskich Połomia wiedzieć by natomiast chciały jakie „panie” Jabłoński miał na myśli, bo jak zaznaczają, na pewno nie o nie tu chodzi.

Prokurator nie lubi już golonki

Sprawa trafiła w końcu na prokuraturę. Marcin Felsztyński prokurator rejonowy w Wodzisławiu Śląskim przestał już nawet jeść golonkę. - Sprawa dalej się toczy, są przesłuchiwani świadkowie, ale na chwilę obecną nikomu nie przedstawiono zarzutów - mówi.

Czytaj więcej