Czytasz: Gliwice pójdą w stronę Wiednia czy Detroit?

Gliwice pójdą w stronę Wiednia czy Detroit?

Gliwice przedzielone DTŚ-ką na pół, podzieliły też mieszkańców. Zwłaszcza śródmieścia. - Jest DTŚ-ka i co dalej? - debatowano w poniedziałek w auli Politechniki Śląskiej.

Ostatni oddany do użytku kawałek DTŚ-ki wywołuje spore kontrowersje. Bo choć w Gliwicach obyło się bez większych wtop - jak np. słynne muldy, które wyskoczyły na asfalcie zabrzańskiego odcinka - to efekt końcowy nie wszystkim się podoba. Zwłaszcza w śródmieściu, gdzie trasa samochodowa wymusiła też duże zmiany w komunikacji pieszej. Na ulicy Zwycięstwa pojawił się ogromny parking, a po drugiej stronie słynne już kikuty włożone do betonowych donic w kształcie prostokąta.

Jest DTŚ i co dalej?

- Żadne miasto nigdy nie jest skończone, zawsze można coś zmienić, poprawić - uważają organizatorzy debat z cyklu „Miasta Idei”, przedstawiciele katowickiej Gazety Wyborczej. W poniedziałek do auli Centrum Edukacyjno-Kongresowego Politechniki Śląskiej zaprosili urzędników i naukowców. Wspólnie zastanawiali się na tym czy DTŚ-ka się sprawdza i czy konieczne są dalsze inwestycje komunikacyjne.

DTŚ-ka inna niż wszystkie

Władze miasta na spotkaniu nie ukrywały, że ze swojego odcinka Drogowej Trasy Średnicowej są dumne. - DTŚ-ka w Gliwicach jest inna niż w Katowicach czy Zabrzu. Ma nie trzy, a tylko po dwa pasy ruchu w każdym kierunku i ograniczenie do 70 km/k – zauważał Andrzej Bauer, prezes spółki Drogowa Trasa Średnicowa. Dodawał, że takie zaprojektowanie drogi spowodowało, że nie jest ona alternatywą dla dróg szybkiego ruchu, a co za tym idzie – ruch tranzytowy jest tutaj mniejszy niż zakładały pierwotne obliczenia. - Kierowcy polubili te dwa odcinki (G1 i G2) DTŚ-ki. Dzięki takim, a nie innym parametrom trasa jest też bezpieczna – przekonywał Bauer, a na dowód przytaczał statystyki. Wynika z nich, że od momentu oddania trasy do użytku, nie doszło tu do żadnego poważnego wypadku.

Odciążyła miasto?

Obecni na debacie przedstawiciele Zarządu Dróg Miejskich w Gliwicach zaznaczali, że DTŚ-ka odciążyła od samochodów też miasto. - Mamy dobry system punktów pomiarowych, stąd wiemy, że średnia liczba aut przejeżdżających gliwickim ulicami zmniejszyła się o około 8 proc. Ten ruch przeniósł się na DTŚ – zaznaczali.

Piesi mają się teraz gorzej

Nie wszyscy w gliwickiej DTŚ-ce dopatrują się jednak samych pozytywów. Wady działającego od roku systemu komunikacji w śródmieściu wyłuszczyła debatującym dr Agata Twardoch, architektka i urbanistka. - Zapomniano o przejściach dla pieszych. W całym ciągu jest ich zaledwie sześć, w dodatku oddalone są od siebie o niemal kilometr – zaznaczała Twardoch. Pokazywała też jak wygląda komunikacja z DTŚ-ką w samym śródmieściu – z punktu widzenia pieszego. - Centrum to nie przestrzeń dla pieszych, ale plac parkingowy – ubolewała urbanistka.

W stronę Wiednia czy Detroit?

Twardoch zaskoczyła też zebranych slajdami z różnych miast świata. - Tendencje światowe są takie, by oddać centra miast pieszym, tak zrobiono m.in. w Wiedniu, które uznano za najlepsze miasto do życia – przekonywała. W kontraście pokazała też centrum Detroit z tyloma samochodami w mieście, że ruch pieszy jest tu bardzo utrudniony. - W którą stronę pójdziemy w Gliwicach. W stronę Wiednia czy w stronę Detroit? - pytała na forum.

Czytaj więcej