Czytasz: Gliwice: „piesi proszeni o pisemną zmianę świateł”

Gliwice: „piesi proszeni o pisemną zmianę świateł”

„Od Nowego Roku osoby poruszające się po Gliwicach pieszo będą proszone o pisemne zgłaszanie zapotrzebowania na zmianę świateł na zielone” - oburza się na Facebooku Agata Twardoch, architektka i urbanistka.

Wszystko po tym, jak władze miasta ogłosiły kolejny projekt poprawy transportu samochodowego.

„Podania składać będzie można w podmiejskim oddziale Urzędu Miejskiego, na szóstym piętrze bez windy, w poniedziałki i środy między 7.00, a 7.12. W tym samym miejscu rozpatrywane będą także podania rowerzystów z prośbą o możliwość poruszania się po drogach publicznych. Podania rowerzystów rozpatrywane będą niezwłocznie, z tym, że wyłącznie negatywnie” - napisała kilka dni temu na swoim profilu Agata Twardoch. Nieco emocjonalnie – co przyznaje bez bicia – na takie słowa ma jednak poparcie w dowodach.

Miasto słupków, nie pieszych

Pierwszy dowód to duże gliwickie osiedle Kochanowskiego. Przy wyjściu z osiedla istniało przejście dla pieszych. Istniało, bo władze miasta nieco ponad rok temu przejście zlikwidowały. - Mimo to ludzie nadal tędy przechodzili – wspomina pani Agata. Skutek? - Najpierw zastawiono je betonowymi słupkami, a potem stał tu radiowóz i druczki mandatowe poszły w ruch – mówi gliwicka urbanistka. Dowód numer dwa? - Brak przejścia dla pieszych w śródmiejskim fragmencie DTŚ-ki, tuż przed tunelem – peroruje Twardoch. W efekcie już nie raz media donosiły, że kolejny „odważny” biegiem pokonuje ruchliwą trasę w poprzek. Dowód numer trzy? - Gliwickie Centrum Sterowania Ruchem, które owszem – steruje światłami, gdy na skrzyżowaniu stoi więcej aut niż w zwykle – nie zwraca jednak uwagę na fakt, gdy do na przejściu stoi tłum ludzi – mówi urbanistka.

Dowodów jest więcej. Ostatni ze wspomnianych przez Twardoch, we wtorek przetestowałam na własnej skórze. Tłum pieszych na światłach w centrum miasta czekał na zielone. Długo, zielone zapaliło się na kilka sekund. Nie wszyscy nawet biegiem zdążyli je pokonać.

Pogodzić wszystkich

Skąd takie oburzenie? Agata Twardoch przyznaje, że wpis na Facebooku zrobiła w momencie, gdy dowiedziała się o nowych, znów służących tylko kierowcom, planach Urzędu Miasta w Gliwicach. Na stronie miasta pojawił się bowiem news o tym, że miasto dostało 25,5 mln zł dofinansowania na rozbudowę systemu detekcji. Kamery na skrzyżowaniach mają mieć połączenie m.in. z urządzeniami zamontowanymi w autobusach miejskich. W momencie, gdy autobus będzie spóźniony, zapali się dla niego zielone światło. - Wówczas pieszy nie będzie miał już żadnych szans, by w miarę szybko przejść na drugą stronę jezdni – mówi urbanistka.

- Staramy się pogodzić wszystkich użytkowników ruchu w mieście – zapewnia Jadwiga Jagiełło-Stiborska, rzecznik prasowy Zarządu Dróg Miejskich w Gliwicach. Dodaje, że miasto na przejściach stawia tzw. azyle (wysepki pozwalające na to, by w razie konieczności pieszy mógł pokonać jezdnię na dwa razy, bezpiecznie zatrzymując się na azylu), buduje również tzw. aktywne przejścia. - W sytuacji, gdy pieszy pokonać musi trzypasmową jezdnię, stawimy sygnalizatory pulsujące, które dodatkowo uwrażliwiają kierowców na pieszych – tłumaczy rzeczniczka ZDK-u.

Twardoch: - To nie wystarczy. Niepokojący jest fakt, że pieszego stawia się niżej niż kierowcę. Kraje europejskie postępują dziś zupełnie inaczej -.