Czytasz: Durne Tłumaczenie Ślepoty
Panie Prezesie DTŚ! Niech Pan przestanie łaskawie bajdurzyć, że naprawy gwarancyjne nic nie kosztują. Płacimy za to my!

Dzień, w którym przestanę się dziwić i wkurzać, będzie ostatnim dniem mojej pracy w zawodzie dziennikarza. Więc się wkurzam.

Kilka miesięcy temu z pompą oddawano kolejny odcinek DTŚ. Trasy, która koszmar śląskich kierowców miała zmienić w autostradę do nieba. No, konkretnie do Gliwic. Po kilkunastu tygodniach 2 z 3 pasów zamknięto i zaczął się remont. Dla niepoznaki nazywany „frezowaniem”. Jakiś pajac albo dyletant, albo jedno i drugie w jednym, użył do budowy czegoś co się nadawało do robótek na warsztatach lepienia garnków z gliny. A nie do budowy trzypasmowej (prawie) autostrady. Krew zalała kierowców, deszcz tworzące się koleiny, a Prezes DTŚ (Jezusku!!! wyobrażacie sobie, że naprawdę jest ktoś taki??? I że jeszcze Mu za to prezesowanie płacą???) oświadcza: Panie, Panowie, luzik! Wszystko odbywa się na gwarancji…

Otóż Drogi Panie Prezesie! Nic mnie tak nie irytuje jak tego typu nonszalancja. Niech Pan przestanie łaskawie bajdurzyć, że naprawy gwarancyjne nic nie kosztują, bo jest jasne, że wykonawca wlicza je sobie w cenę podstawową. Dlaczego? Bo nie ma darmowych lunchy, czyli mówiąc po naszemu nic nie jest za darmo. A kasa na drogi (nawet ta unijna) to są nasze - a nie żadne „publiczne” czy „państwowe” - pieniądze.

Po drugie. Koszty to nie tylko ukryta tu czy tam kasa, której Pan udaje, że nie widzi, a my ją płacimy. To także czas, nerwy i przestoje kierowców. Konkretne straty wynikające z tego, że ktoś albo coś, nie dotarło tam gdzie powinno, na czas.

Po trzecie. Szlag mnie trafia kiedy ktoś z taką łatwością godzi się na bylejakość. To znaczy co? Jest ok, bo skoro mamy gwarancję to możemy kupować auto na 3 kółkach? Bo dostaniemy zastępcze? Takie myślenie to już wykpił Laskowik ze Smoleniem i Bolusiem, w słynnym dowcipie o tym, że traktor na 3 kołach jest sprawny, tylko 1 koło ma zepsute. Zgodzi się Pan na polecieć samolotem który właściwie w 100% jest sprawny, ale gdyby coś się zepsuło to spoko, bo jest na gwarancji???
I wreszcie po czwarte. I tu już się robi naprawdę poważnie. 

W więzieniach siedzą biznesmeni, którym czasem coś się w fakturach nie zgadzało. Którzy za błędy swoje (albo urzędasów), jak w słynnym filmie Układ zamknięty, trafiają do pierdla na długie lata. Choć pieniądze, faktury i firmy były ich, prywatne. Niech mi ktoś wreszcie powie, czy jakikolwiek urzędnik pójdzie kiedyś siedzieć, bo nie pomyślał, że glina albo inny szajs nie nadaje się do budowy drogi za kilkaset milionów złotych?! Gdzie Pan jest Panie Ministrze Sprawiedliwości, Prokuratorze Generalny…?

Czytaj więcej